“Pasażerowie Ryanaira i Wizza czekają na lot w fatalnych warunkach”. Ultimatum dla lotniska!
To sytuacja, jaką znamy choćby z Modlina – pasażerowie czekający w deszczu, upale czy śniegu aż samolot zostanie opróżniony i sami będą mogli wejść na pokład. Tak samo dzieje się w Budapeszcie – rząd Węgier żąda od władz lotniska natychmiastowej likwidacji barakowo-kontenerowego terminala, z którego korzystają pasażerowie linii Ryanair i Wizz Air. Port w stolicy Węgier dostał czas na zmiany do końca roku – w przeciwnym razie rząd grozi poważnymi konsekwencjami.
Atmosfera między sprywatyzowanym lotniskiem w Budapeszcie a rządem Viktora Orbana zagęszcza się: w czwartek rząd poinformował, że wysłał listę 77 uchybień do władz lotniska, które powinny być naprawione do końca roku. Najważniejszym punktem jest likwidacja słynnych “baraków”, czyli namiotowo-kontenerowej konstrukcji, z której korzystają tanie linie. Zna ją każdy, kto choć raz leciał tanimi liniami do Budapesztu – ze względu, na koszty pasażerowie tanich linii po wyjściu z głównego terminala muszą przejść kilkaset metrów do baraku, gdzie odbywa się odprawa, a następnie czekają na wejście na pokład. Warunki, mówiąc oględnie, nie są najlepsze.
Teraz węgierski rząd zaapelował do władz lotniska, aby do końca roku zlikwidowały ten prowizoryczny terminal.
– Jest niedopuszczalne, aby pasażerowie czekali w tak fatalnych warunkach na samolot, w 40-stopniowym upale albo w zimie, na mrozie – powiedział Gergely Gulyas, szef gabinetu kancelarii premiera Węgier.
I wysłał do lotniska w Budapeszcie ultimatum – prowizoryczny terminal ma zostać rozebrany do końca roku. W przeciwnym razie węgierskie władze grożą lotnisku poważnymi konsekwencjami.
Władze portu na razie nie komentują tych informacji, ale można być pewnym, że niezadowolone z takiej decyzji będą Ryanair i Wizz Air. Kontenerowo-namiotowy budynek powstał, by maksymalnie zredukować koszty obu przewoźników – wprowadzenie na jego miejsce np. transportu autobusowego znacząco je zwiększy.