Ryanair w ostatniej chwili musiał zmienić lotnisko wylotu. Pasażerowie w pośpiechu łapali taksówki
Przekierowania samolotów na inne lotniska przylotu nie należą do rzadkości — zdarzają się głównie z powodu złych warunków pogodowych, ciszy nocnej czy problemów technicznych. Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy przewoźnik w ostatniej chwili zmienia nie miejsce lądowania, a… startu.
Nagła zmiana planów i komunikacyjny chaos
Taką historię przeżyli pasażerowie Ryanaira lecącego z Neapolu do Krakowa, którzy na trzy godziny przed planowanym odlotem otrzymali wiadomość, że ich samolot owszem, odleci — ale z oddalonego o 70 kilometrów Salerno.
– Z powodu awarii systemu kontroli lotów Twój lot będzie realizowany z lotniska w Salerno. Ze względu na niewielką dostępność nasz zespół nie jest w stanie zapewnić autokarów, które przetransportują Cię na Twój lot. Prosimy o zorganizowanie własnego transportu, zachowanie wszystkich paragonów i złożenie wniosku o zwrot kosztów – tak brzmiał SMS, który trafił na telefony pasażerów.
Część z nich była już wtedy na lotnisku w Neapolu albo właśnie na nie docierała. Czasu na reakcję było więc niewiele – dla wielu osób jedynym sposobem, by zdążyć na samolot, było złapanie taksówki. Godzinna podróż przez Kampanię kosztowała nawet 250 euro!
Największy chaos wzbudziły jednak automatyczne maile, wysyłane około południa przez irlandzkiego przewoźnika. Pasażerowie otrzymali bowiem wiadomości, że ich lot jest opóźniony, a jako miejsce wylotu wskazano… Neapol. Część zdezorientowanych podróżnych zawróciła więc w pół drogi, by ostatecznie dowiedzieć się, że… jednak muszą jechać do Salerno.
Finalnie historia zakończyła się szczęśliwie. O godzinie 15:00 samolot wyruszył z Salerno i po dwóch godzinach wylądował w podkrakowskich Balicach.
Awaria systemu i zablokowane lotnisko
Powodem całego zamieszania była awaria mechaniczna systemu radarowego odpowiedzialnego za strefę podejścia na lotnisku w Neapolu. Tego dnia odwołano łącznie aż 45 lotów, część została poważnie opóźniona (jak choćby Wizz Air do Warszawy), a inne – tak jak kurs do Krakowa – przekierowana na inne lotniska.
Co ciekawe, samolot, który miał odlecieć z Neapolu do Krakowa, przyleciał wcześniej z Balic. Ze względu na brak możliwości lądowania został przekierowany do Salerno – i stamtąd musiał kontynuować swoją trasę do Polski. Awaria na włoskim lotnisku nastąpiła tuż przed startem maszyny z Krakowa, dlatego pasażerowie powrotnego lotu o zmianie planów dowiedzieli się praktycznie w ostatniej chwili.
– Pasażerowie mają prawo do zwrotu kosztów związanych z dodatkową podróżą. Zostali o tym poinformowani, wraz z prośbą o zachowanie rachunków – zapewnia Alicja Wójcik-Gołębiowska, przedstawicielka linii Ryanair.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?