Ryanair szykuje dużo nowych tras z Polski do 2 egzotycznych krajów. „Bardzo tanio, rodzina już na starcie oszczędza 100 euro”
Ryanair rośnie w Polsce i szykuje nowe kierunki
Irlandzka linia planuje w tym roku obsłużyć przynajmniej 22,5 mln pasażerów w Polsce, co przełoży się na wzrost o ok. 20 procent w skali roku. Linia osiągnie to mimo skomplikowanej sytuacji na rynku, czyli wysokich cen ropy i popytu, który trzeba stymulować poprzez obniżanie cen biletów.
– Ceny biletów nie są takie, jak byśmy chcieli, ale jesteśmy zadowoleni z popytu. Widzimy też jednak, że na rynku panuje niepewność, co oznacza, że pasażerowie zwlekają z robieniem rezerwacji na sezon wakacyjny – mówił podczas spotkania z dziennikarzami Michał Kaczmarzyk, szef Buzz.
Jednocześnie linia planuje nowe kierunki z Polski. Także bardziej egoztyczne.
Costa Dorada od 2547 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Hurghada od 2931 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Wyspa Malta od 2765 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Maroko celem numer 1. „Rodzina już na starcie oszczędza 100 euro”
Jednym z głównych celów ekspansji Ryanaira w najbliższym czasie będzie Maroko, do którego już wkrótce możemy spodziewać się nowych tras z Polski.
– Do Maroka latamy na razie w ograniczonym zakresie z Polski, ale chcemy to zmienić. To na pewno poważny kandydat, żeby w najbliższym czasie szybko stąd rosnąć. Także z uwagi na bardzo atrakcyjne ceny. Nie ma tu ETS na paliwie, więc jest ono znacznie tańsze, co oznacza, że czteroosobowa rodzina podróżująca z Polski do Maroka już na starcie oszczędza 100 euro. Porównujemy to na przykład do południowej Hiszpanii, gdzie nawet 90 procent trasy pokonujemy tą samą drogą – mówi Kaczmarzyk.
Jordania z każdego dużego lotniska w Polsce? „Jak tylko będzie spokojnie”
Drugim kierunkiem, który na razie jest zawieszony, a wkrótce może zostać wznowiony w znacznie większym zakresie niż do tej pory, jest Jordania. Obecnie w systemie Ryanair ma tylko połączenia do Ammanu z Poznania i Krakowa. Obie trasy są obecnie zawieszone, a w systemie bilety są dostępne od początku lipca, choć z uwagi na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie nie jest pewne, że zostaną uruchomione. Natomiast Ryanair dużo sobie obiecuje po tym kierunku.
– Jordania wróci na pewno w tym roku jak tylko wojna formalnie się skończy i zrobi się spokojnie. To jest idealny kierunek, zwłaszcza na zimę i wyobrażam sobie, że moglibyśmy go uruchomić i świetnie sprzedawać z Modlina, Poznania, Krakowa, Wrocławia czy Gdańska. Lot poniżej 5 godzin, super pogoda – na pewno Jordania to jest kierunek, na którego powrót bardzo czekamy – mówi Kaczmarzyk.
Jednocześnie Ryanair nie zamierza wracać na razie do Izraela. Tu jedna problemem nie jest kwestia bezpieczeństwa, ale brak porozumienia w sprawie korzystania przez linię z low-costowego terminala na lotnisku w Tel Awiwie.