A jednak! Będzie strajk w Ryanairze na początku wakacji. Ma potrwać aż 6 dni
O groźbie strajku w liniach Ryanair pisaliśmy na naszych łamach kilka dni temu. W poniedziałek została ona zmaterializowana, choć na razie na mniejszą skalę niż pierwotnie zakładano – decyzję w sprawie strajku ogłosiły władze związków zawodowych USO i SITCPLA. Strajk został zaplanowany w najgorszym możliwym momencie, bo na przełomie czerwca i lipca. Związkowcy ogłosili, że będą protestowali w dniach od 24 do 26 czerwca (czyli od piątku do niedzieli), a także w dniach 30 czerwca oraz 1 i 2 lipca
Costa Brava od 2803 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Costa Dorada od 2852 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Alanya od 2328 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
– Musimy się zmobilizować, aby nasze postulaty zostały dobrze wysłuchane, a Ryanair zaczął przestrzegać podstawowych praw pracowniczych – mówi Lidia Arasanz, sekretarz generalny związku USO.
Związki mają kilka postulatów, wśród których jest m.in. poprawa warunków pracy (najbardziej wyrazistym przykładem jest to, że pracodawca nie zapewnia swoim pracownikom dostępu do wody), a także zwiększenie liczby pracowników, bo tak jak u innych przewoźników, także w Ryanairze są problemy z brakiem rąk do pracy (choć linia na razie nie musiała z tego powodu masowo odwoływać rejsów, tak jak jej konkurenci, np. easyJet).
Czy Ryanair odwoła setki lotów? To możliwe, ale…
Teoretycznie strajk może wywołać bardzo poważne konsekwencje dla pasażerów. Madrycki dziennik „La Razon” sugeruje, że strajk personelu pokładowego z dwóch związków może doprowadzić do licznych odwołań lotów oraz opóźnień w Hiszpanii. W „Diario Sur” czytamy, że najbardziej zagrożone mogą być loty z 10 lotnisk: z Palmy, Ibizy, Barcelony, Malagi, Alicante, Madrytu, Sewilli, Walencji, Girony i Santiago de Compostela.
Sam Ryanair na razie bagatelizuje potencjalne problemy. W komunikacie linii czytamy, że przewoźnik porozumiał się już w sprawie nowych układów zbiorowych ze związkowcami reprezentującymi ponad 90 procent załóg pokładowych Ryanaira. Podobnie ma być w Hiszpanii: Ryanair miał już podpisać nową umowę ze związkiem zawodowym CCOO, który irlandzka linia nazywa „największym i najważniejszym związkiem w Hiszpanii”. Co z pozostałymi?
„Ostatnie ogłoszenia znacznie mniejszych związków USO i SITCPLA mają odwrócić uwagę od ich własnych problemów w osiągnięciu porozumienia z nami przez ostatnie 3 lata i uważamy, że ich wezwanie do strajku nie spotka się z poparciem naszych załóg w Hiszpanii” – czytamy w komunikacie Ryanaira.
Problem jednak może być. O ile bowiem pasażerowie z Polski zasadniczo mogą być spokojni o swoje rejsy (większość lotów z naszego kraju do Hiszpanii obsługuje Buzz , czyli polska spółka-córka Ryanaira), o tyle problem pojawia się już w samej Hiszpanii, gdzie Ryanair ma aż 9 baz operacyjnych, operuje na 20 lotniskach i ma rozbudowaną siatkę aż 70 połączeń krajowych. Jeśli połączymy to z już istniejącymi kolejkami i chaosem na lotniskach, problem może okazać się dość poważny.
Tym bardziej, że sami hiszpańscy związkowcy przypominają, że być może do strajku dołączą też załogi z innych krajów, m.in. Belgii, Francji, Włoch czy Portugalii.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?