Ryanair sprzedaje bilety na nowe trasy (także z Polski), na które nie ma pozwoleń? Konkurent grozi sądem
Komplikacji z wejściem Ryanaira na Ukrainę nie ma końca. Tym razem Irlandczykom grozi szef największej ukraińskiej linii, Jurij Mirosznikow.
Kilka tygodni temu Ryanair zapowiedział uruchomienie lotów na Ukrainę. To już drugie podejście irlandzkiego low-costa – za pierwszym razem w zeszłym roku Ryanair zawiesił sprzedaż biletów i anulował wszystkie trasy w wyniku sporu z władzami portu w Kijowie. Teraz wszystko miało już pójść sprawnie – Ryanair pojawi się na lotniskach w Kijowie i Lwowie pod koniec października, a wśród ogłoszonych tras znalazły się połączenia z: Krakowa, Wrocławia, Modlina, Poznania i Gdańska.
Wydawało się, że tym razem wszystko pójdzie sprawnie. Jednak w piątek bardzo poważne obiekcje zgłosił Jurij Mirosznikow, prezes Ukraine International Airlines, czyli największej linii lotniczej z kraju naszych wschodnich sąsiadów.
Ryanair liczy, że "jakoś to będzie"?
– Ryanair zaczął już sprzedawać bilety na loty z Kijowa, choć nie uzyskał jeszcze zgody na wykonywanie operacji lotniczych. Nie uzyskał też godzinowych slotów na starty i lądowania. Sloty, które Ryanair spodziewa się otrzymać, są obecnie w posiadaniu linii Ukraine International Airlines i dotyczą lotów transferowych, gdzie bardzo ważny jest czas na przesiadkę. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w godzinach szczytu lotnisko ma problemy z przepustowością – narzeka Mirosznikow w rozmowie z Reutersem.
I poważnie grozi Ryanairowi sądem.
– Jest tylko jedno wytłumaczenie takiej sytuacji: Ryanair ma nadzieję, że tworząc w ten sposób presję jakoś to wszystko się ułoży i sprawa zostanie rozstrzygnięta po ich myśli. Jeśli jednak to rozwiązanie będzie krzywdzące dla linii UIA, to z całą pewnością będziemy dochodzili naszych praw i bronili naszych interesów w sądzie – dodaje szef UIA. Choć nie precyzuje, czy pozwie Ryanaira czy władze lotniska w Kijowie.
Co na to irlandzka linia? Reaguje w typowy dla siebie sposób.
„Rozkład lotów Ryanaira został skonstruowany tak, by omijał godziny szczytu na lotnisku. Będziemy współpracować z portem w Kijowie w sprawie planowania naszej siatki połączeń. Histeryczna reakcja ze strony drogiego przewoźnika UIA to kolejny przykład tego, że linia ta woli blokować konkurencję niż dać pasażerom z Ukrainy dostęp do tanich podróży samolotowych” – czytamy w odpowiedzi irlandzkiej linii.
Sytuacja jest jednak dość poważna.
– Możemy potwierdzić, że Ryanair zaczął sprzedawać bilety, choć nie uzgodnił jeszcze slotów z lotniskiem. Co więcej, irlandzka linia wciąż nie wystąpiła do nas o sloty na starty i lądowania – odpowiada lotnisko w Kijowie.
Problemu nie widzi minister infrastruktury, Włodzimierz Omelian, który jest przekonany, że Ryanair zacznie latać z Ukrainy jesienią, a pasażerowie, którzy kupili bilety, spokojnie dolecą do Kijowa i z niego wylecą.