Darmowy alkohol na pokładzie Ryanaira? To już się dzieje! Michael O’Leary złamał swoje zasady
Do tej pory wydawało się, że w Ryanairze za darmo można co najwyżej dostać po głowie od podpitego współpasażera. Tymczasem Michael O’Leary zaskoczył wszystkich i… postawił każdemu z pasażerów po drinku.
Jedną z kardynalnych zasad, na jakich działa Ryanair, jest ta, że powyżej niezbędnego minimum pasażerom nie dajemy nic za darmo, za wszystko muszą płacić. Od tej reguły w sobotni wieczór odstąpił sam szef Ryanaira, który wracał do domu lotem z Liverpoolu do Dublina razem z innymi pasażerami. Był w szampańskim nastroju, bo jego koń, Tiger Roll, wygrał właśnie prestiżową gonitwę Grand National. Niestety, pośrednio z tego powodu samolot do Dublina miał pół godziny opóźnienia – trzeba było bowiem zaczekać na Davy’ego Russella, czyli dżokeja, który wygrał wyścig.
Gdy dżokej dotarł już na pokład, O’Leary użył samolotowego systemu nagłaśniającego, by przeprosić pasażerów za opóźnienie. I po chwili dodał.
– Wygraliśmy dzisiaj gonitwę Grand National, więc bardzo nietypowo jak na Ryanaira, zaoferujemy wam dzisiaj darmowy bar, za który osobiście zapłacę. Ale pamiętajcie, każda osoba może brać maksymalnie po jednym drinku – rzucił zadowolony szef Ryanaira, którego decyzję pasażerowie przywitali oklaskami.
A ponieważ lot z Liverpoolu do Dublina trwa ledwie 43 minuty, O’Leary swierdził, że aby obsłużyć wszystkich, samolot będzie być może musiał wykonać kilka kółek nad Dublinem.
„Independent” obliczył, że skoro średnia cena drinka na pokładzie Ryanaira wynosi 5 GBP, to O’Leary wydał w sumie na pasażerów ok. 900 GBP, czyli 4320 PLN. Ale na biednego nie trafiło – jako właściciel konia, który zwyciężył w gonitwie Grand National, O’Leary odebrał czek o wartości pół miliona GBP.