REKLAMA

Słońce, piękne krajobrazy i super tanio. Ryanair chce wejść do 7 nowych krajów – będą trasy z Polski?

Foto: Brian Jones / Shutterstock

Irlandzka linia podbija Europę jak czołg. Ryanairowi zostało tylko kilka krajów, gdzie nie jest obecny lub jego obecność jest marginalna. Ale już wkrótce się to zmieni.

Gdy spojrzymy na dane statystyczne, od razu widzimy jak silna pozycję zdobył sobie Ryanair w ostatnich latach w Europie. Z danych OAG wynika, że Ryanair jest największym przewoźnikiem aż w 7 krajach: Irlandii, Litwie, Słowacji, Bułgarii, Polsce, Hiszpanii oraz we Włoszech. Z kolei w 5 kolejnych krajach Irlandczycy są druga najpopularniejszą linią lotniczą. Są to: Portugalia, Belgia, Czechy, Węgry i Łotwa. Mało? Dodajmy do tego, że w Wielkiej Brytanii, Francji, Danii, Niemczech, Grecji i Czarnogórze Ryanair zajmuje trzecie miejsce w kategorii największych linii. I cały czas prze do przodu – na Fly4free.pl pisaliśmy już o planach otwierania nowych baz operacyjnych we Francji i w Skandynawii.

Ale Irlandczycy wciąż idą jak walec: w ostatnich dniach ogłosili rychłe pojawienie się na Ukrainie. Z kolei w Austrii Ryanair będzie się bardzo szybko rozwijał poprzez linie lotnicze Laudamotion. Irlandzki low-cost przejął 25 proc. akcji tego przewoźnika i nawiązał z Laudamotion strategiczne partnerstwo, a docelowo chce zwiększyć zakres swoich udziałów w tej linii do 75 proc. W efekcie linia ta będzie miała w Wiedniu 4 samoloty – otwiera w ten sposób drzwi także przed Ryanairem, który do tej pory był w stolicy Austrii nieobecny.

W jakich jeszcze krajach irlandzka linia była obecna, ale już nie jest? I czy może się tam wkrótce pojawić?

Łotwa i Estonia, czyli szantaż? Ryanair ma to przećwiczone

Irlandzki przewoźnik jest co prawda obecny na lotniskach w Rydze (18 tras) i Tallinie (9 połączeń), ale nie ma na tych lotniskach zbazowanych samolotów, co ogranicza jego możliwości rozwoju. Spośród krajów bałtyckich Irlandczycy skupiają się przede wszystkim na Litwie, gdzie mają swoje bazy w Wilnie i Kownie. Ale… może się to zmienić, bo Ryanair jak zwykle narzeka na wysokie opłaty lotniskowe i szantażuje Litwinów, że zamiast ich kraju będzie się rozwijał u sąsiadów.

– Za 2-3 lata zbazujemy w republikach bałtyckich przynajmniej 5 samolotów. Warunki rynkowe we wszystkich krajach są podobne. Nie będę udawał, że wysokość opłat w Wilnie czy Rydze jest równie wysoka jak na lotniskach Heathrow czy Gatwick, ale jest ważne, aby te lotniska utrzymały swoją konkurencyjność. A jeśli opłaty na Litwie będą rosły, to porty lotnicze z tego kraju będą mniej konkurencyjne w stosunku do Łotwy i Estonii – tak w swoim stylu David O’Brien, dyrektor handlowy Ryanaira, skomentował na początku marca plany podniesienia opłat ogłoszone przez litewskiego operatora obu portów.

Czy Litwini ulegną szantażowi? Jeśli nie, skorzystają 2 inne państwa bałtyckie.

Jezioro Bled Słowenia
Foto: ZM_Photo / Shutterstck

Słowenia – ostatni bastion

To malownicze państewko to jedyny kraj w Unii Europejskiej, w którym nie zobaczymy samolotów Ryanaira. Powód? Standardowy w przypadku Ryanaira – słoweńskie lotniska są za drogie, a miejscowe samorządy nie chcą dopłacać do połączeń.

Do tej pory samoloty Ryanaira pojawiły się tylko na lotnisku w Mariborze, gdzie w latach 2007-2008 realizowane było połączenie na lotnisko Londyn Stansted. Od tego czasu rozmowy prowadzone były kilka razy, ale nigdy nie zakończyły się sukcesem. O dobry wynik negocjacji jest tym trudniej, że w 2013 r. Ryanair „naskarżył” na Słowenię do Komisji Europejskiej w sprawie pomocy publicznej tamtejszego rządu dla linii Adria Airways, wynoszącej ponad 85,5 mln EUR.

Z pewnością nie poprawiło to notowań linii Michaela O’Leary’ego, która jednak od zeszłego roku wznowiła negocjacje z lotniskiem w stolicy Słowenii, a nawet szuka w Ljublanie pracowników obsługi pokładowej. I choć rozmowy są jeszcze na bardzo wczesnym etapie, to szanse na pojawienie się w tym kraju Ryanaira nie są małe. Słowenią delikatnie musnęliśmy temat Bałkanów, czas przenieść się więc do…

Dubrownik
Foto: emperorcorsar / Shutterstock

… Chorwacji

 

 

To chyba największe niespełnione marzenie Michaela O’Leary’ego. Ryanair ma w tym kraju tylko 5 proc. udziałów w rynku lotniczym i zdecydowanie przegrywa z konkurentami. Tani przewoźnik ma w tym kraju 3 sezonowe bazy: w Rijece, Puli i Zadarze, ale liczba połączeń ani przewożonych pasażerów nie jest imponująca. W sumie w szczycie tegorocznego sezonu letniego Ryanair będzie oferował w swoich samolotach 12 tys. foteli tygodniowo na trasach do Chorwacji, ale to ciągle mało.

Gdzie tkwi problem? Głównie w tym, że Ryanair nie lata do dwóch głównych portów chorwackiej riwiery, czyli do Dubrownika oraz Splitu. Powód? Zgadliście – chodzi o ceny.

– Rozmawiamy z Ryanairem już od ponad dekady, ale nasze stanowisko pozostaje niezmienne. Ryanair jest mile widziany w Dubrowniku, ale na tych samych warunkach, co inni przewoźnicy, którzy do nas latają – mówi w rozmowie z serwisem ExYu Aviation Franko Luetić, prezes lotniska w Dubrowniku.

Ryanair podczas negocjacji chciał dużych zniżek za wszelkie opłaty lotniskowe oraz podpisania wieloletniej umowy.

W podobnym tonie wypowiadają się w Splicie.

– Spotykamy się i rozmawiamy, ale nie zamierzamy zmieniać naszej polityki. Ani Split ani Dubrownik nie muszą dodatkowo stymulować przewoźników w sezonie letnim, bo liczba obsłużonych pasażerów i tak cały czas rośnie – mówi Luksa Novak, prezes lotniska w Splicie.

Ryanair w sumie obsługuje ledwie 20 tras do Chorwacji, ale tylko w sezonie letnim. Czy ta sytuacja ulegnie zmianie? Być może obu stronom pomogą plany chorwackiego rządu, który stara się, aby Chorwacja przestała być tylko wakacyjną atrakcją, a stała się krajem, do którego turyści ściągają przez cały rok. A tu najskuteczniejszym wabikiem są tanie bilety Zresztą, nie do takich państw Ryanair sprowadzał już rzesze turystów.

Tu jednak ewentualne rozwiązania to odległa przyszłość. Zdecydowanie bliżej jest do pojawienia się Ryanaira w innym kraju z tego regionu, a mianowicie w…

Port w Sarandzie, Albania
Foto: Aleksandar Todorovic / Shutterstock

...Albanii

W ostatnich latach niskie ceny i piaszczyste plaże Albanii zachęcają do odpoczynku coraz więcej turystów. Są to jednak zazwyczaj tylko wycieczki zorganizowane, bo do tej pory Albania nie była w stanie zachęcić do siebie tanich linii lotniczych. Powodem są niezwykle wysokie opłaty lotniskowe na jedynym lotnisku w kraju, czyli w Tiranie. Znani z przesady przedstawiciele Ryanaira porównują wysokość opłat do tych na lotnisku w Barcelonie.

– Rozmawialiśmy z lotniskiem w Tiranie, ale to jeden z najdroższych portów w Europie, więc z naszego punktu widzenia znacznie łatwiej jest przewozić pasażerów do Chorwacji czy Czarnogóry. W przypadku, gdy poziom opłat w Tiranie wynosi 40 EUR od pasażera, a nasza średnia cena biletu to 41 EUR, to nie mamy o czym rozmawiać – mówił w rozmowie z nami Juliusz Komorek, członek zarządu Ryanaira ds. prawnych.

Ale kilka dni temu pojawiła się szansa na przełom – premier Albanii Edi Rama zapowiedział w piątek, że jesienią 2018 roku otwarte zostanie lotnisko w albańskim Kukes na północy kraju. Port znajdujący się na północy Albanii ma być dedykowany przewoźnikom niskokosztowym.

– Wielu mieszkańców Albanii słusznie narzeka na wysokie ceny biletów lotniczych. Ale obecnie ze względu na wysokie opłaty nie jest możliwe sprowadzenie do Tirany tanich linii lotniczych – przyznał premier.

Na otwarcie lotniska w Kukes liczy nie tylko Ryanair, ale także Wizz Air i inne low-costy, które wyraziły już zainteresowania nowo budowanym lotniskiem. Z drugiej strony – z punktu widzenia turystów lotnisko w Kukes, położone blisko granicy z Macedonią na północy kraju nie jest szczególnie atrakcyjne. Znacznie lepszym turystycznie lotniskiem będzie port lotniczy w nadmorskiej miejscowości Vlora, położonej na południu kraju. Ma to być najnowocześniejsze lotnisko w Albanii, ale zapewne nieprędko zobaczymy na nim samoloty, bo budowa ma ruszyć pod koniec tego roku.

Przejdźmy jednak do kolejnego kraju. Tym razem kierunek, który jest szczególnie bliski Polakom.

Kazbegi
Foto: irisphoto / Shutterstock

Gruzja

O uruchomieniu lotów do tego kraju mówi się od bardzo dawna. Obecnie wciąż nie ma konkretów w tej sprawie, choć Ketevan Aleksidze, która zarządza lotniskami w Kutaisi i Tbilisi, jest przekonana, że Ryanair pojawi się na tym pierwszym lotnisku już w przyszłym roku.

Sam Ryanair przyznaje, że rozmawia z oboma lotniskami, studzi jednak emocje i wskazuje na to, że rozmowy są we wstępnym stadium, a opłaty lotniskowe – zdecydowanie zbyt wysokie.

To koniec? Nie, jest jeszcze kilku kandydatów

Kiszyniów Mołdawia
Foto: Leonid Andronov / Shutterstock

Gdzie jeszcze może polecieć Ryanair?

Jesienią ubiegłego roku w rozmowie z nami Juliusz Komorek z Ryanaira przyznał nam, że są prowadzone negocjacje z lotniskiem w Kiszyniowie, czyli w stolicy Mołdawii. Nie zakończą się jednak one raczej zbyt szybko, tak jak w przypadku Gruzji.

– W przyszłym roku raczej się tu nie pojawimy. Ale bardzo bym się zdziwił, gdybyśmy w perspektywie 3 lat nie byli obecni w żadnym z tych krajów – mówił Komorek.

 

A może dalej? Finlandia, Rosja..

Oczywiście, nie można też wykluczyć, że Ryanair zaskoczy nas jakimś zupełnie nowym kierunkiem, jak ogłoszone kilka tygodni temu loty do Jordanii.

Spośród europejskich krajów na szczególną uwagę zasługują jeszcze dwa: Finlandia i Rosja. W tym pierwszym Ryanair oferuje tylko pojedyncze trasy w sezonie letnim z Tampere i Lappeenranta. I raczej nie planuje większego rozwoju. Powody takiego stanu rzeczy są dwa. Pierwszym są relatywnie dalekie odległości Finlandii od innych europejskich krajów, drugim – wynikająca stąd nieopłacalność wielu połączeń.

– Na wielu trasach w Europie samoloty są w stanie zrobić dwie rotacje dziennie, zanim jeden samolot Ryanaira doleci do Finlandii. Kiepskie położenie Finlandii to duża wada. Dlatego wolimy kierować samoloty do Niemiec, Węgier czy innych krajów, gdzie jest większe zapotrzebowanie ze strony pasażerów –  mówi David O’Brien, dyrektor handlowy Ryanaira

A co z Rosją? Ponownie oddajmy głos Komorkowi.

– Kilka lat temu byliśmy blisko uruchomienia lotów do Rosji z Dublina, ale przeszkodą były duże odległości – mówi.

Ale jest też druga strona medalu. Ryanair chce bowiem w perspektywie kilku lat zbudować w Polsce duży hub transferowy dla swoich pasażerów podróżujących ze wschodu, którzy dalej mogliby stąd przesiadać się i podróżować do Europy Zachodniej. Wśród rozważanych do takiej roli lotnisk są Wrocław, Kraków i Modlin,  o ile lotnisko  uda się rozbudować i zażegnać spór między udziałowcami portu.

Jednak powstanie takiego hubu to także perspektywa przynajmniej 5 najbliższych lat.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.