Zyski Ryanaira topnieją w oczach. Stratę może sobie odbić na pasażerach
Z powodu wojny cenowej w Europie Ryanair musiał znacząco obniżyć ceny biletów. W efekcie jego planowane zyski w tym roku będą niższe aż o 429 mln PLN. Wniosek? Wiele wskazuje na to, że przewoźnik będzie chciał sobie odbić tę stratę na nas, w postaci kolejnych dodatkowych opłat.
To już drugie ostrzeżenie Ryanaira dla inwestorów od października. Pierwotnie irlandzka linia szacowała, że jej zyski w tym roku fiskalnym wynoszą 1,25-1,35 mld EUR. Jednak najpierw Ryanair obniżył tę prognozę o 150 mln EUR w związku z falą strajków w Europie, która uderzyła w zaufanie pasażerów i liczbę rezerwacji, a teraz obniża ją po raz kolejny.
W piątek nadeszła kolejna korekta: obecnie Ryanair zakłada, że jego zysk netto w roku fiskalnym wyniesie między 1 a 1,1 mld EUR, czyli o 100 mln EUR (429 mln PLN) mniej niż poprzednio.
A do tego trzeba jeszcze doliczyć ok. 140 mln EUR strat, które w pierwszym roku działalności poniesie linia Laudamotion.
Dlaczego Ryanair obniża prognozę zysków?
Jak tłumaczy Michael O’Leary, winę za tę sytuację ponosi ogromna konkurencja wśród linii lotniczych w Europie, przez co są one zmuszone obniżać ceny biletów. Tak samo jest z Ryanairem, który w sezonie zimowym obniżył już średnią cenę biletów o 7 proc. w skali roku (pierwotnie obniżka miała wynieść maksymalnie 2 proc.).
Dzięki temu przewoźnik zdołał zachować przyzwoitą dynamikę, jeśli chodzi o wzrost liczby pasażerów (przewiózł o 1 mln pasażerów więcej niż pierwotnie szacował).
– Ceny biletów są niższe od oczekiwań, ale z drugiej strony przewieźliśmy więcej pasażerów niż zakładaliśmy, lepiej od założeń wygląda też nasza sprzedaż produktów dodatkowych (…). Na naszej strategii niskich cen korzystają pasażerowie. Wierzę, że dalsze utrzymanie tej sytuacji sprawi, że nasi konkurenci zaczną mieć kłopoty – mówi O’Leary i wspomina o takich liniach jak WOW Air, Flybe, Germania czy Norwegian, który ostatnio ogłosił zamknięcie 6 baz operacyjnych, w tym także w Europie, gdzie rywalizował bezpośrednio z Ryanairem.
Szef Ryanaira twierdzi przy tym, że nie można wykluczyć dalszych obniżek cen biletów w kolejnym kwartale, a co za tym idzie – jeszcze niższych zysków. Jest to związane głównie z niepewnością związaną z Brexitem – tym, na jakich warunkach Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej oraz jak wpłynie to na branżą lotniczą.
Mamy czego się bać?
Na pierwszy rzut oka ogłoszenie Ryanaira wydaje się pozytywne, bo bazowe ceny biletów są niskie, a przewoźnik w ostatnich tygodniach ogłaszał wiele promocji, gdzie sprzedawał tanie bilety nawet na loty z krótkim wyprzedzeniem. Ale z drugiej strony musimy pamiętać o oczekiwaniach inwestorów, którym spadający zysk z pewnością nie przypadnie do gustu. Z tego powodu nie można wykluczyć, że już wkrótce Ryanair ogłosi kolejne dodatkowo płatne usługi i opłaty lub dalsze podwyżki, np. opłat za bagaż.
Ryanair po cichu podwyższył już zresztą opłaty za bagaż kilkanaście dni temu, a w ślad za nim poszedł też Wizz Air.