Spędzili dwie noce na lotnisku w Krakowie, a Ryanair dał im kupon na… 30 zł! „Już nigdy z nimi nie polecę”
Sytuacja miała miejsce 1 grudnia, ale „Edinburgh Live” opisał ją dopiero teraz. Tego dnia 62-letnia June Phillips i jej mąż mieli lecieć samolotem Ryanaira z Krakowa do stolicy Szkocji. Obfite opady śniegu i trudne warunki pogodowe sprawiły, że ich połączenie zostało odwołane. Małżeństwo nie otrzymało żadnych alternatywnych rozwiązań; co prawda dzień później rzekomo miał się odbyć odwołany lot, ale i on nie doszedł do skutku.
– Mieliśmy lecieć o 22:15. Około 1:30 pracownik Ryanaira dał jednemu z pasażerów kartkę, z której wyczytał, że lot został odwołany. Personel nic innego nam nie powiedział. Nie dostaliśmy też żadnych kuponów ani miejsca w hotelu. Ten obok lotniska był w pełni zarezerwowany. Z powodu dużych opadów śniegu, wiele osób nie chciało opuścić lotniska, bo mogliby już na nie nie wrócić – relacjonuje 62-latka.
Hurghada od 2657 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Side od 2389 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 1922 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Kobieta opisywała, że „setki pasażerów, którzy spędzili noc w terminalu, były zaganiane po lotnisku jak bydło”. Po tym, jak planowany na kolejny dzień lot do stolicy Szkocji również nie doszedł do skutku, pasażerowie otrzymali kupon o wartości 6 funtów (ok. 30 zł). Ostatecznie małżeństwo, wspólnie z czterema innymi osobami, kupili bilety na niedzielne połączenie na lotnisko East Midlands. Do tego wykupili miejsce w hotelu na noc i wynajęli samochód, aby wrócić do Edynburga. Łącznie wydali na to po 750 funtów (ponad 3,7 tys. zł) – relacjonuje „Edinburgh Live”.
– Cała sytuacja była po prostu okropna. Świetnie się bawiliśmy w Krakowie, ale zakończenie pobytu pogorszyło sytuację. Wydaliśmy mnóstwo pieniędzy i nie dostaliśmy żadnej wiadomości od Ryanaira. Nigdy więcej nie będę chciała już korzystać z jego usług – dobitnie stwierdziła 62-latka.
Szkocki dziennik opublikował odpowiedź rzecznika irlandzkiej linii. Wskazał on, że lot z Krakowa faktycznie został odwołany z powodu obfitych opadów śniegu, podobnie jak połączenie zaplanowane na kolejny dzień. Wytłumaczył też, że linia nie zaoferowała podróżnym noclegów, ponieważ „dostępność miejsc w Krakowie była ograniczona”. Jednocześnie pasażerka, której historię przytacza „Edinburgh Live”, złożyła dyspozycję o zwrot środków i rekompensatę, ale „dokonała tego za pośrednictwem krakowskiego lotniska, a nie bezpośrednio na stronie Ryanaira”, stąd brak zwrotu. Rzecznik zaznaczył jednak, że linia skontaktuje się z nią w tej sprawie.