Tanie linie najbardziej narażone z powodu koronawirusa. Najwięcej do stracenia ma… Ryanair
Prezes Wizz Aira szacuje, że kryzys i drastyczny spadek popytu na podróże lotnicze potrwa do pół roku i planuje szereg działań oszczędnościowych. Jednak największe problemy związane z rozwojem koronawirusa może mieć Ryanaira, dla którego Włochy są kluczowym rynkiem.
Każdy dzień przynosi nowe fatalne informacje dotyczące rozwoju koronawirusa, a w branży lotniczej – kolejne odwołane połączenia. Niektórzy przewoźnicy już teraz sygnalizują, że dynamika nowych rezerwacji jest bliska zeru i tną połączenia na potęgę. W Polsce część połączeń zdecydował się zawiesić LOT, ale to nic w porównaniu z tym, co właśnie zapowiedziała Lufthansa – niemiecka linia, która w zeszłym tygodniu ogłosiła, że do końca marca odwoła 7100 rejsów ze swojej siatki połączeń, w środę poinformowała o jeszcze większej redukcji połączeń. Przewoźnik ogłosił, że w okresie od 29 marca do 24 kwietnia odwoła ponad 23 tysiące lotów – zarówno na krótkich, średnich jak i dalekich trasach. A to… nie koniec.
– Należy się spodziewać kolejnych odwołanych rejsów w najbliższych tygodniach – czytamy w komunikacie niemieckiej linii.
Lufthansa zapowiedziała też w poniedziałek, że zwróci się do niemieckiego rządu o pomoc finansową, by przezwyciężyć trudną sytuację. Tym bardziej, że… nie wiemy, jak długo będzie się rozwijała epidemia koronawirusa w Europie i kiedy zostanie on przezwyciężony.
Linie lotnicze już teraz przygotowują się jednak na najgorsze.
Wizz Air szykuje się na półroczny kryzys
Węgierski portal Index, powołując się na wewnętrzną korespondencję, jaką Jozsef Varadi wysłał do pracowników Wizz Aira, informuje, że węgierska linia planuje zmniejszyć oferowanie w najbliższych 3 miesiącach przynajmniej o 20 procent i szukać dalszych oszczędności. W planach jest wysłanie części pracowników na bezpłatne urlopy, zwolnienie części kadry zarządzającej, zawieszenie nowych rekrutacji i planowanych podwyżek płac. Wizz Air będzie też rozmawiał ze swoimi dostawcami, także z Airbusem, w sprawie odroczenia i przesunięcia należnych spłat, w tym rat leasingowych za samoloty. Możliwe jest też przesunięcie w czasie dostaw nowych samolotów. Swoją drogą, Wizz Air już teraz ma sześciomiesięczne opóźnienia w dostawach A321neo – przewoźnik powinien mieć teraz o 6 więcej takich maszyn. Ale w obecnej sytuacji, dla Wizz Aira nie jest to tak poważny problem.
W liście szefa Wizz Aira czytamy też, że firma będzie znowu pracowała na pełnych obrotach w lipcu.
“Sytuacja jest bolesna dla całej branży lotniczej, także dla Wizz Aira, ale pozycja Wizz Aira jest stabilna ze względu na duże rezerwy gotówki, które pomogą nam przejść przez kryzys. Doświadczenia po atakach terrorystycznych z 11 września czy epidemii SARS pokazują nam że musimy się przygotować na sześciomiesięczny kryzys” – miał napisać Varadi..
Problem dla Wizz Aira i innych przewoźników jest jednak poważniejszy – obecny kryzys przypada bowiem na okres, w którym linie lotnicze generują największe przychody, czyli na początek letniego rozkładu lotów, gdy wielu pasażerów dokonuje rezerwacji wakacyjnych lotów. Z tego powodu coraz głośniej mówi się o tym, że niektóre linie lotnicze mogą nie przetrzymać obecnego kryzysu.
Jednak zdecydowanie większe powody do niepokoju może mieć Ryanair.. Dlaczego? Pokazuje to ta grafika.
Jest to zestawienie ENAC, czyli włoskiego urzędu lotnictwa cywilnego, które pokazuje największe linie lotnicze działające we Włoszech pod względem liczby przewiezionych pasażerów. Są to dane za 2018 rok, czyli najnowsze dostępne (ENAC opublikowała je w maju ubiegłego roku, dane za 2019 rok nie są jeszcze dostępne). Na ich podstawie doskonale widzimy, jak bardzo Ryanair jest zależny od włoskiego rynku – w 2018 roku linia ta przewiozła z i do Włoch, a także na trasach krajowych ponad 37,8 mln pasażerów! Aby zdać sobie sprawę z tego, jak duża to liczba, podajmy dane dla całego Ryanaira – w 2018 roku irlandzka linia przewiozła 139,2 mln pasażerów. Przeliczając te dane na procenty – wychodzi nam, że w 2018 roku włoski rynek odpowiadał w Ryanairze za 27,1 procenta wszystkich pasażerów, czyli praktycznie 1/4 wyniku. I choć nie znamy “włoskich” danych Ryanaira za 2019 rok (wiemy za to, że Ryanair jako całość przywiózł w tym okresie 152,4 mln pasażerów), to możemy domniemywać, że Włochy są dla Ryanaira przynajmniej tak samo ważne, patrząc na procentowe udziały. Dla porównania: patrząc na dane z 2018 roku, rynek włoski odpowiadał za ok. 14 procent pasażerów przewiezionych przez Wizz Aira.
Oczywiście, Ryanair ma swoje mechanizmy obronne: firma ma duże rezerwy gotówkowe, a dzięki przeprowadzonym zmianom w swojej strukturze, (zwłaszcza strukturze zatrudnienia i elastycznym umowom o pracę), może względnie elastycznie reagować na spadek popytu (kosztem pracowników). Jednak zakładając, że rozwój koronawirusa w Europie uda się zatamować, a dłużej potrwa to tylko we Włoszech, irlandzka linia i tak może spodziewać się kłopotów.