Ryanair i inni przesadzili z drożyzną. Miały być rekordowo drogie wakacje, ale ceny biletów stoją w miejscu!
Tegoroczne wakacje miały upłynąć pod znakiem dużych podwyżek cen biletów, głównie z powodu rosnących kosztów przewoźników, ograniczeń w dostępie do przestrzeni powietrznej (co jest m.in. efektem wojny w Ukrainie), ale też kiepskiej dostępności samolotów. Tu powodem miały być problemy dwóch głównych przewoźników, a więc Boeinga, który nie wyrabia się z produkcją zamówionych nowych samolotów oraz Airbusa, gdzie z kolei są kłopoty z silnikami Pratt&Whitney. Ich efektem jest dużo uziemionych maszyn w celu przeprowadzenia kompleksowych przeglądów, a ich największą „ofiarą” w Europie jest Wizz Air. Efektem miały być podwyżki? Jeszcze w lutym szef Ryanair mówił, że spodziewa się nawet 10-procentowych podwyżek cen biletów na loty irlandzką linią w te wakacje. Tymczasem w środę podczas spotkania z dziennikarzami w Brukseli zaskoczył twierdząc, że podwyżki będą niższe od zakładanych, o ile… w ogóle będą miały miejsce.
Ayia Napa od 2764 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Costa Dorada od 1980 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Brava od 2959 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
– Patrząc na sezon letni spodziewaliśmy się podwyżek rzędu 5-10 procent w skali roku. Teraz zaś widzimy, że ceny będą stały w miejscu, z ewentualną możliwością 5-procentowej podwyżki. To zaskakujące, zwłaszcza patrząc na dużo uziemionych samolotów Airbusa ze względu na przeglądy – powiedział szef Ryanaira, który sam ma problemy flotowe, bo Boeing przekaże mu przed startem szczytu sezonu letniego o 17 samolotów mniej niż pierwotnie zaplanowano.
Podobnie sprawę widzi też Lufthansa, która ma za sobą ciężki kwartał. Niemiecki przewoźnik zanotował co prawda wzrost przychodów o 16 procent w skali roku, ale też musiał ponieść dodatkowe koszty, przeznaczając m.in. dodatkowe 350 mln euro na podwyżki dla swoich pracowników oraz koszty licznych odwołań lotów, które paraliżowały ruch lotniczy w tym okresie.
– Ceny biletów uległy stabilizacji. Widzimy, że stoją one w miejscu i nie spodziewamy się podwyżek po kilku latach wzrostu cen – mówi Carsten Spohr, prezes Lufthansy.
W serwisie Aero.de czytamy, że szczególnie duża presja cenowa wytworzyła się w przypadku lotów do Azji i Daleki Wschód, gdzie przewoźnicy muszą agresywnie rywalizować z liniami z Bliskiego Wschodu o pasażerów. Na wynik negatywnie wpływa też niestabilna sytuacja w Strefie Gazy.
Czy te czynniki wpływają na popyt? Eksperci uważają, że równie duże znaczenie mają strajki i niestabilna sytuacja dotycząca kontrolerów ruchu lotniczego, na przykład we Francji.
– Zakłócenia w ruchu lotniczym mogą wpłynąć na decyzje pasażerów dotyczących rezerwowania lotów i sprawić, że będą się kierowali w stronę przewoźników niskiego ryzyka, na lotniska i do linii lotniczych o bardziej stabilnej stacji – mówi analityk firmy Bernstein Alex Irving, komentujący wyniki Lufthansy.