W północnej Afryce tworzą lotniczego giganta. W planach flota 200 samolotów i miliony pasażerów!
O planach przewoźnika dowiedzieliśmy się podczas specjalnej konferencji, na której premier Maroka Aziz Akhannouch podpisał porozumienie z prezesem marokańskiej linii Hamidem Addou w sprawie większego wsparcia kapitałowego dla przewoźnika przez rząd tego kraju.
Władzom Maroka mocno należy na odbudowaniu turystycznej pozycji tego kraju, a kluczem do tego ma być właśnie rozwój narodowego przewoźnika, który wesprze ruch niskokosztowy. Odbicie już widać – w zeszłym roku Maroko odwiedziło 11 mln zagranicznych turystów (o 2 mln mniej niż w 2019 roku), jednak przychody sektora były wyższe niż przed wybuchem pandemii. Wyniosły one w 2022 roku 91 mld dirhamów (ok. 37,3 mld zł). To jednak dopiero początek ambitnych planów Maroka, które zakłada, że w 2037 roku do tego kraju będzie przylatywało nawet 67 mln zagranicznych turystów. I tu kryje się główna misja Royal Air Maroc, z którego pomocą lotnisko w Casablance ma zostać jednym z trzech największych hubów przesiadkowych w Afryce.
Mahdia od 2565 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Side od 2867 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Marsa Alam od 2218 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Jak? Przewoźnik przede wszystkim ma znacząco zwiększyć swoją flotę – z nieco ponad 50 do 200 maszyn. Ma to wpłynąć na znaczący wzrost siatki połączeń i liczby pasażerów – w ubiegłym roku RAM obsłużył 7,5 mln podróżnych, w 2037 roku spodziewa się przynajmniej 31,6 mln pasażerów. Jednocześnie siatka połączeń przewoźnika zwiększy się do przynajmniej 143 destynacji.
Jeśli chodzi o rynki, na których przewoźnik zamierza się skupić, najważniejsze mają być Afryka, Ameryka Północna oraz Azja. Co oznacza, że rynek europejski Royal Air Maroc może w dużej mierze pozostawić tanim liniom takim jak Ryanair czy Wizz Air. Sam szef Ryanaira Michael O’Leary całkiem niedawno mówił w rozmowie z nami, że przewoźnik planuje duży wzrost liczby połączeń do Maroka.
W ostatnich miesiącach wielu przewoźników przedstawia plany swojej ekspansji, czego przykładem jest bardzo ambitna strategia linii Turkish Airlines. Do tego dochodzą też zupełnie nowi przewoźnicy, jak choćby linia Riyadh Air z Arabii Saudyjskiej, która ma zacząć działać w 2025 roku i w ciągu kilku lat stać się jedną z większych linii lotniczych na świecie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?