„Mam nadzieję, że nie będziemy musieli stosować dopłat”. Szef Rainbow wprost o podwyżkach w biurach podróży. Za rok mogą nas zaboleć
Mariusz Piotrowski: Jak obecny kryzys na Bliskim Wschodzie wpłynął na kondycję biur podróży, a co za tym idzie – na decyzje zakupowe turystów z Polski?
Maciej Szczechura: W Rainbow kryzys paliwowy nie wpływa na zachowanie klientów w tym sensie, że jako touroperator jesteśmy zabezpieczeni w tym roku, jeśli chodzi o paliwo w dobrej cenie. Wybuch wojny w Ukrainie nauczył nas, żeby dobrze się zabezpieczać, bo wtedy ceny paliw i kursy walut poszły bardzo szybko w górę. Mam nadzieję, że w tym sezonie letnim nie będziemy musieli przenosić dodatkowych kosztów na klientów. Jednak nie jest tak, że sytuacja w ogóle na nas nie wpływa. Jeżeli chodzi o sezon letni, którego szczyt przypada na okres od czerwca do października i dotyczy głównie basenu Morza Śródziemnego, popyt na kraje bliższe geograficznie Zatoce Perskiej jest nieco niższy, a ruch przenosi się bardziej na Zachód: do Włoch, Grecji, Hiszpanii, trochę Albanii czy Tunezji. I to naturalny odruch ze strony naszych klientów – gdy dany kraj jest dalej od miejsca konfliktu, to wydaje się bezpieczniejszy.
Fuerteventura od 2909 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Hurghada od 1753 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Kreta Zachodnia od 1809 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Ludzie czekają teraz z robieniem rezerwacji do ostatniej chwili?
Jeżeli chodzi o sezon letni, to dużych przesunięć nie ma. Niedawno publikowaliśmy raport o przedsprzedaży i rok do roku na koniec kwietnia byliśmy 9 procent na plus, więc nie jest źle. Są jednak wyjątki. Nasze egzotyczne kierunki z przesiadkami w Dubaju z oczywistych powodów cierpią na sytuacji geopolitycznej.
Za chwilę do tego wrócimy, ale chciałem jeszcze uściślić: w te wakacje nie będzie dopłat paliwowych dla klientów już wykupionych wycieczek?
Mam nadzieję, że nie będziemy do tego zmuszeni, choć tak naprawdę wszystko zależy od cen paliwa lotniczego. Niedawno było dość głośno o tym, że jeden z touroperatorów wprowadził takie dopłaty, ale od razu się z nich wycofał. Wiadomo, że to jest zawsze bardzo trudna decyzja i także dlatego zabezpieczamy ceny paliwa, żeby mieć bardziej przewidywalną sytuację zarówno dla nas jak i dla naszych klientów.
Ceny ropy i paliwa lotniczego już trochę odbiły od rekordowych poziomów, ale czy to że jednak wciąż są wyższe niż przed wybuchem konfliktu sprawi, że przyszłoroczne wakacje mogą być dla turystów szokiem cenowym?
Ceny wakacji w 2027 roku będą zależały m.in. od cen paliwa lotniczego. Jeśli więc przyjmiemy założenie, że ceny paliwa nie spadną przez najbliższe pół roku, to znajdzie to odzwierciedlenie w cenach wycieczek.
Rainbow to prekursor egzotyki zimowej na rynku polskim. Jaki wpływ ma wojna na ten segment rynku i czy planujecie tu dalszy rozwój?
Mamy ambitne plany wzrostu w sezonie zimowym. Mamy nowości, bezpośrednie loty szerokokadłubowymi samolotami do Kostaryki, Malezji, a także drugie destynacje w Wietnamie i Meksyku. Mamy zamiar wrócić do Wenezueli, którą musieliśmy w połowie sezonu skasować. Nasza oferta ma być wyraźnie większa od roku poprzedniego, ale tu też bardzo dużo zależy od sytuacji geopolitycznej.
Ale macie trochę pecha, przynajmniej jeśli chodzi o Amerykę. Wspomniał pan o Margaricie, gdzie zawiesiliście rejsy, ale była też Kuba z perturbacjami związanymi z brakiem paliwa.
Karaiby były trudne w tym sezonie, to prawda. Ale każdy kraj musimy rozpatrywać osobno. Dominikana i Meksyk to pewniaki – nie rosną tak szybko jak kraje azjatyckie, ale cały czas jest duża grupa klientów, która chce tam wracać. Z kolei Kuba to dość specyficzny kierunek, gdzie jest stała grupa klientów, która chce zobaczyć ten kraj takim, jakim on jest naprawdę, do póki to jeszcze możliwe. Tej grupie nie przeszkadzają nawet przerwy w dostawie prądu, bo są tratowane jako rodzaj atrakcji turystycznej. Jeżeli chodzi o Wenezuelę, to my ten kierunek bardzo lubimy. Na Margaricie są bardzo dobre hotele o dobrej jakości, to jest produkt który się bardzo fajnie sprzedaje. A ponieważ już nawet amerykańskie linie zaczęły tam latać, to liczymy na to, że też będziemy mogli tam wrócić. W tej chwili dla nas największą przeszkodą jest trzeci poziom ostrzeżenia polskiego MSZ dla Wenezueli. Mamy tu do czynienia z paradoksalną sytuacją, gdzie my wiemy, że na Margericie jest bezpiecznie, a z drugiej strony MSZ dalej odradza podróże do tego kraju.
Uważa pan, że MSZ opieszale podchodzi do kwestii aktualizacji tej listy?
Zdecydowanie tak. Wenezuela jest takim przykładem, gdzie poziom należałoby już obniżyć, lub wrócić do odmienny poziomów dla różnych regionów tego kraju. Takich przykładów jest więcej – przy okazji wojny w Zatoce Perskiej umieszczono na liście Malediwy i Sri Lankę, gdzie wprowadzono najwyższy stopień zagrożenia uzasadniając to tym, że większość lotów to połączenia przesiadkowe przez Dubaj. A my jako biuro mieliśmy bezpośredni czarter na Sri Lankę, który musieliśmy de facto z tego powodu skasować.
W tych niepewnych czasach podróżni bardziej zwracają na to uwagę?
Komunikaty MSZ są potrzebne i dobrze, żeby podróżujący byli świadomi ich istnienia. Równie ważne jest jednak to, żeby aktualizować je stosownie do sytuacji jaka jest na miejscu.
Rainbow zaczął jako pierwszy wchodzić z egzotyką na szerokich kadłubach do portów regionalnych. Które z tych lotnisk zaskoczyło pana najmocniej i czy jest szansa na wejście do nowych portów w naszym kraju?
Jesteśmy obecni na 3 lotniskach z tym produktem. Warszawa i Katowice to dla nas stałe punkty programu. Od zeszłej zimy wróciliśmy do Poznania, skąd lataliśmy do Wietnamu i Tajlandii i będziemy to kontynuować. Kiedyś lataliśmy jeszcze z Gdańska do Dominikany. Myślę, że chwila raczej minie zanim tam wrócimy z szerokim kadłubem, chociaż latamy z Gdańska i na Sri Lankę i do Kenii, ale to operacje wąskokadłubowe. Samolot szerokokadłubowy to większa inwestycja, zupełnie inna skala kosztowa. Na pewno cały czas myślimy nad rozwojem – nie chcę za dużo podpowiadać konkurencji, ale oczywiście mamy swoje plany.
👉 W szczycie sezonu letniego (czerwiec–październik) popyt przesuwa się z kierunków bliższych Zatoce Perskiej bardziej na Zachód: Włochy, Grecję, Hiszpanię, a także Albanię i Tunezję.
👉 Przedsprzedaż Rainbow na koniec kwietnia była o 9% wyższa r/r; słabiej radzą sobie egzotyczne kierunki z przesiadkami w Dubaju przez sytuację geopolityczną.
👉 Ceny wakacji w 2027 mogą wzrosnąć, jeśli paliwo lotnicze nie stanieje w najbliższych ok. 6 miesiącach; zimą Rainbow planuje większą ofertę i nowości: szerokokadłubowe loty bezpośrednie m.in. do Kostaryki i Malezji oraz dodatkowe destynacje w Wietnamie i Meksyku.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?