Kupujesz wino wracając z wakacji? Popełniasz wielki błąd!
Okazuje się, że wino przewożone na pokładzie samolotu, na pewno nie będzie smakowało tak, jak wcześniej. Australijscy eksperci ku swojemu zaskoczeniu odkryli, że po podróży lotniczej wina znacznie zmieniały swój smak.
– Zauważyliśmy, że wina, które były najepsze w Australii, były czymś zupełnie przeciwnym, gdy spróbowaliśmy ich w Hongkongu – opowiada w rozmowie z news.com.au Roy Moorfield, australijski konsultant ds. wina współpracujący z Cathay Pacific.
Powód był jednak dosyć prozaiczny.
– Drgania samolotu mogą w znacznym stopniu zmienić smak wina – tłumaczy Moorfield. – A dokładniej zakłócają harmonię pomiędzy owocami, taninami i kwasowością – dodaje.
Upraszczając tę sytuacje, chodzi o to, że cząsteczki smaku zawarte w winie, rozpadają się pod wpływem mikro wibracji samolotu.
– W efekcie mniej czuć owoce, a dużo bardziej uwydatnia się kwasowość i tanina. A samo wino staje się po prostu… nudne – zapewnia ekspert. – Można jednak zauważyć, że niektóre wina znoszą podróż samolotem lepiej niż inne – mówi.
Dlatego, jeśli koniecznie chcemy przywieźć butelkę takiego trunku, powinniśmy wybierać konkretne rodzaje. Wśród polecanych szczepów wina znalazło się m.in. Chardonnay, które nie bez powodu serwowane jest w większości linii lotniczych. Najmniej straci też Cabernet Sauvignon, Merlot czy Shiraz, ale już Pinot Noir jest bardzo ryzykownym wyborem. Jednak jak pisaliśmy niedawno – także w trakcie samej podróży – zupełnie inaczej odczuwamy smak wina.
Trzeba więc naprawdę dobrze dobrać wino, jeśli chcemy by po podróży do domu smakowało tak samo, jak przed. Moorfield zostawia jednak iskierkę nadziei dla fanów alkoholowych pamiątek.
– Jest szansa, by wino odzyskało swój smak. Po powrocie do domu należy je odłożyć w spokojne miejsce i zostawić na okres około sześciu miesięcy, by w tym czasie mogło poleżakować – tłumaczy.
W innym przypadku pozostaje tylko delektować się winem w trakcie wyjazdu albo ewentualnie… wypić butelkę jeszcze przed wejściem na pokład.