Przetestowałem nowe wnętrza i fotele w LOT. Wizualnie jest bardzo ok, ale uważajcie przy wyborze miejsca
- LOT pokazał nowe wnętrza. Jako pierwsze Boeingi 737 MAX 8
- Jak prezentują się nowe wnętrza?
- Fotele w nowych wnętrzach LOT – czy pasażer wysiedzi na nich 6 godzin?
- Ciaśniej z przodu, luźniej z tyłu – są różnice w „legroomie”
- W jakich kolejnych samolotach pojawią się nowe wnętrza LOT?
- Werdykt: Czy nowe wnętrze LOT „oddaje”?
LOT pokazał nowe wnętrza. Jako pierwsze Boeingi 737 MAX 8
Odświeżenie kabin w swoich samolotach LOT zapowiedział jesienią 2023 roku przy okazji przedstawiania nowej strategii rozwoju do 2028 roku. Zakładały one bardziej nowoczesny design, wyraziste kolory i zupełnie nowe fotele. Jako pierwsze nowe wnętrza otrzymały Boeingi 737 MAX 8, które od kilku tygodni otrzymuje LOT w ramach nowych dostaw. Na razie narodowy przewoźnik otrzymał 5 samolotów z odnowionymi wnętrzami, ale do połowy roku we flocie LOT znajdzie się aż 12 takich maszyn.
Riwiera Albańska od 1839 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Alanya od 2671 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Wyspa Malta od 1665 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Jak prezentują się nowe wnętrza?
O zmianie wizualnej nie ma co dyskutować – efekt jest bowiem zdecydowanie na plus (choć z pewnością jest to „efekt niskiej bazy”, czyli dotychczasowego wystroju samolotów narodowego przewoźnika). Przy wejściu wita nas logo LOT na tle imitacji drewna (zamiast szarej ściany), a następnie zagłębiamy się w rzędy ciemnobłękitnych foteli, które fajnie podkreśla jasnopomarańczowe oświetlenie w kabinie.
Warto też zwrócić uwagę na detale – niebieskie logo LOT na przedzie oraz tylną ścianę, która według londyńskiej agencji Tangerine (to ona opracowała projekt nowych wnętrz) ma imitować wschód słońca w Tatrach.
Samo wnętrze spełnia idealnie założenia – według przedstawicieli LOT ma nie przytłaczać, sprzyjać wyciszeniu i tworzyć atmosferę spokoju. Nie za bardzo można się więc do czegokolwiek przyczepić.
Fotele w nowych wnętrzach LOT – czy pasażer wysiedzi na nich 6 godzin?
Przejdźmy jednak do najważniejszej kwestii, czyli foteli. Pisaliśmy o nich już przy okazji wizyty w fabryce Recaro w Świebodzinie. Co można o nich powiedzieć? Prezentują one rynkowy standard. Mają regulowany zagłówek, rozkładany stolik, kieszonkę. siatki na rzeczy osobiste, a także specjalną składaną półeczkę na własne urządzenia mobilne.
To z pewnością duże ułatwienie dla wielu pasażerów, którzy w podróży lubią korzystać ze swoich smartfonów, oglądając ulubione filmy czy seriale. Tuż obok znajduje się port USB o mocy 60W, gdzie możemy podładować nasze urządzenie. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o udogodnienia.
Co do samych foteli, to musielibyśmy je przetestować w warunkach „bojowych”. Pierwsze wrażenie jest takie, że są one dość wygodne, regulowane zagłówki działają sprawnie i pozwalają na dostosowanie się do każdego pasażera, niezależnie od jego wymiarów. Osobny akapit trzeba jednak poświęcić kwestii miejsca na nogi.
Ciaśniej z przodu, luźniej z tyłu – są różnice w „legroomie”
To, co od razu przykuwa uwagę, to dość ciasna konfiguracja miejsc w nowych Boeingach 737 MAX 8 – w samolotach tych mieści się aż 189 foteli i trzeba przyznać, że od razu to czuć. Rozstaw foteli, czyli odległość między oparciami, wynosi w nowych MAX-ach 29-30 cali, czyli ok. 73-76 centymetrów. To ważne, zwłaszcza z punktu widzenia lepiej zbudowanych pasażerów. Podczas testu foteli niezbicie wyszło mi bowiem, że miejsca w przedniej części samolotu są nieco bardziej ciasne, a te w tylnej części oferują więcej przestrzeni. Jaka to różnica? Przy moich 185 centymetrach wzrostu w fotelu z tyłu samolotu jestem w stanie spokojnie rozłożyć nogi, w przednich rzędach jest to już nieco utrudnione (acz nie niemożliwe). Oczywiście, sytuację ratuje tu nieco wcięcie w dolnej części fotela, dzięki czemu zyskujemy kilka dodatkowych centymetrów przestrzeni. Ale warto mieć to na uwadze przy wyborze miejsca w samolocie. Bo kolorystyka i tworzenie atmosfery spokoju, to jedno – kluczowe jednak jest to, jak komfortowo będziemy w stanie spędzić nawet 6 godzin w samolocie, bo do takich dystansów dostosowane są nowe cacka narodowego przewoźnika.
Pozostałe wnioski – brak większych uwag
Nad pozostałymi rzeczami trudno się rozpływać – są po prostu takie, jakie powinny być. Mamy więc przestronne schowki na bagaż, wygodną alejkę dla załóg, w której pasażerowie mają trochę miejsca na rozprostowanie nóg.
Optycznie na dość przestronne wyglądają też toalety, zwłaszcza w porównaniu do swoich niektórych low-costowych konkurentów.
W jakich kolejnych samolotach pojawią się nowe wnętrza LOT?
Następny w kolejce po nowych Boeingach 737 MAX 8 będzie Dreamliner. A konkretnie, pierwszy z ośmiu Boeingów 787-8, które mają przejść kompleksowy retrofit. Jak słyszymy, pierwszy z „Drimków” na pewno otrzyma nową kabinę do końca tego roku. To zresztą znacznie większa zmiana, bo oprócz nowej kolorystyki największą zmianą będzie zupełnie nowy układ miejsc w klasie biznes. W nowej kolorystyce utrzymane będą też wszystkie nowe Airbusy A220, które LOT ma sukcesywnie otrzymywać od wiosny 2027 roku.
Werdykt: Czy nowe wnętrze LOT „oddaje”?
Nie ma co ukrywać – w porównaniu do dotychczasowej kolorystyki nowy wystrój narodowego przewoźnika to iście rewolucyjna zmiana. Najważniejsze jest jednak to, jak wygodnie będzie się latało w tych wnętrzach, zwłaszcza na długich trasach. Na pierwszy rzut oka nowe fotele są w porządku, ale o jakiejś przesadnej wygodzie trudno mówić. Mamy tu raczej do czynienia z takim klasycznym „branżowym standardem”. Choć jeszcze raz – jeśli chodzi o wrażenia wizualne, to pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne.
👉 We flocie jest już 5 MAX-ów z nową kabiną, a do połowy roku ma być 12; projekt przygotowała agencja Tangerine (m.in. imitacja drewna przy wejściu i „wschód słońca w Tatrach” na tylnej ścianie).
👉 Nowe fotele Recaro: regulowany zagłówek, składana półka na telefon/tablet i USB-C 60W; ogólnie standard rynkowy, bez wyraźnej „rewolucji” w komforcie.
👉 Konfiguracja 189 miejsc w MAX 8 i rozstaw 29–30 cali (ok. 73–76 cm); z przodu ciaśniej niż z tyłu, co ma znaczenie na lotach nawet do ok. 6 godzin.