Problem z bagażami na europejskich lotniskach. Tysiące walizek nie trafiły do samolotów
W wyniku strajku pracowników obsługi naziemnej na lotniskach w Hiszpanii zapanował absolutny chaos. Część lotów została z tego powodu odwołana, a te, które się odbywają, notują godzinne poważne opóźnienia. Niektórzy przewoźnicy, by zmieścić się w rozkładzie… przestali czekać na załadunek bagaży.
Protesty paraliżują pracę kluczowych lotnisk
Strajk pracowników obsługi naziemnej dotyczy dwunastu hiszpańskich portów – w tym tych najistotniejszych z punktu widzenia turystów. Utrudnienia występują na madryckim Barajas czy katalońskim El Prat, ale również w Maladze, Alicante, na Majorce czy Wyspach Kanaryjskich.
Pierwsze przerwy w pracy nastąpiły 30 marca – od razu prowadząc do gigantycznych opóźnień. Jak poinformowali przedstawiciele związku zawodowego UGT, “akcja wywołuje chaos i prowadzi do odwołania lotów i opóźnień trwających ponad godzinę”.
Fuerteventura od 2229 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Blanca od 1919 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Costa Blanca od 2824 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Tysiące walizek zostało pozostawionych bez opieki
Największe problemy pojawiają się jednak w pracach samych portów. Podstawowe usługi lotniskowe są mocno przeciążone, co prowadzi do tworzenia się gigantycznych kolejek. Widać to zwłaszcza na etapie transportu bagażu – opóźnienia w tym aspekcie są tak duże, że część przewoźników zdecydowała się w ogóle nie czekać na załadunek i… odlecieć bez walizek.
– Pierwszy dzień strajku zakończył się odlotem ponad 40 lotów bez załadowanego bagażu, zatorami w sortowniach bagażu oraz możliwością wysłania walizek bez skanowania etykiet w celu „przyspieszenia procesu. W efekcie tysiące walizek zostało pozostawionych bez rozładunku lub dostarczonych z opóźnieniem – czytamy na łamach Majorca Daily Bulletin.
Strajk może potrwać nawet do końca roku
Do udziału w strajku pracowników obsługi naziemnej wezwały trzy największe związki związkowe. Spór dotyczy przede wszystkim sposobu naliczania wynagrodzeń i uwzględniania inflacji. Związki zarzucają firmie Groundforce stosowanie „jednostronnej interpretacji zapisów układu zbiorowego” w efekcie czego podwyżki – zamiast obiecanych blisko 8% – miałyby wynieść zaledwie 4,5%.
Obecnie strajk jest prowadzony trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i piątki – w trzech przedziałach czasowych: od 5:00 do 7:00, od 11:00 do 17:00 i od 22:00 do północy.
Pierwsza fala protestów dotknie przede wszystkim podróżujących do Hiszpanii podczas zbliżającej się Wielkanocy. Niewykluczone jednak, że z utrudnieniami będą musieli mierzyć się także turyści w okresie letnich wakacji. Strajk został bowiem zaplanowany na czas nieokreślony, a przedstawiciele związków deklarują, że są gotowi go prowadzić „nawet do końca roku”.
👉 Pierwsze przerwy w pracy ruszyły 30 marca; część przewoźników odleciała bez bagaży, by utrzymać rozkład.
👉 W pierwszym dniu strajku ponad 40 lotów odleciało bez załadowanych walizek, a tysiące bagaży zostało bez rozładunku lub dostarczonych z opóźnieniem.
👉 Spór dotyczy płac w firmie Groundforce: związki mówią o obiecywanych ~8% podwyżki vs 4,5%; strajk trwa 3 razy w tygodniu (pon., śr., pt.) i może potrwać nawet do końca roku.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?