Były pracownik Disneylandu mówi o najgorszych gościach parku. „To najwięksi idioci”
Wizyta w Disneylandzie jest dla wielu osób spełnieniem marzeń. Ta specyficzna kraina ma zapewnić niezwykłe atrakcje, wspaniałe wspomnienia i – co dość oczywiste – bajkową atmosferę. Ale trzeba pamiętać, że to nadal zwykły park rozrywki – ze wszystkimi wadami tego typu miejsc. Tymczasem część gości kompletnie o tym zapomina, frustrując nie tylko siebie, ale i obsługę.
Swoimi spostrzeżeniami na ten temat podzielił się jeden z byłych pracowników parku, kryjący się pod pseudonimem „Sir Willow”, który był tam fotografem w ramach usługi Photo Pass. Przy okazji zorganizowania serii pytań i odpowiedzi na popularnym portalu Reddit, postanowił uchylić nieco rąbka tajemnicy na temat najgorszych gości parku. Były pracownik został zapytany, o najbardziej roszczeniowe dziecko, z jakim spotkał się podczas pracy.
– Szczerze mówiąc spotkałem zdecydowanie więcej roszczeniowych dorosłych niż dzieci. To ci wszyscy ludzie, którzy nie spodziewali się, że do niektórych atrakcji trzeba czekać 20 minut w kolejce. Ta osoba, która postanawia zająć 20 (!) miejsc w ciuchci kursującej po parku i ci, którzy wymagali, żeby postaci zostawały w spotach dłużej niż powinny albo oczekiwali, że zorganizujemy im specjalne przywitanie z bohaterami, tak na życzenie – opowiada.
Przyznaje, że regularnie też spotykał się z radami na temat tego, jak powinien fotografować.
– Ludzie mówili mi jak robić zdjęcia, jakbym był idiotą. Najśmieszniejsze jest to, że najczęściej, to co mówili, pokazywało, że to jednak oni nie mają o tym pojęcia – dodaje.
Mężczyzna wspomina też, że nagminnie zdarzały się osoby, które próbowały łamać zasady bezpieczeństwa i np. domagały się, że wezmą na kolejkę górską dziecko, bo przecież może siedzieć u nich na kolanach. W skrajnych sytuacjach prowokowali nawet bójki, bo nie zgadzali się z zakazami czy odmową.
Nie obyło się też bez rad dla tych, którzy będą się do parku wybierać w przyszłości. Sir William podpowiada, żeby wcześniej solidnie przygotować się do wizyty w parku. Zapoznać się z harmonogramem wydarzeń specjalnych czy tych, które odbywają się tylko o konkretnych godzinach, poczytać o tipach innych gości (chociażby na blogach czy YouTube), przejrzeć wcześniej punkty gastronomiczne i zastanowić się, czy takie jedzenie nam odpowiada.
– Najgorsi są ci, którzy nie wiedzą dokąd jadą. Nie sprawdzają wcześniej, jakie są przejażdżki, jakie będzie dostępne jedzenie, ile jest atrakcji. To ci, którzy notorycznie pytają, gdzie jest strefa atrakcji dla dzieci (nie ma jednej) albo duże rollercoastery. W dodatku są zszokowani cenami – dodał. – Wybierają się w święta lub wakacyjny weekend i psioczą na tłumy, kiedy wszyscy wiedzą, że to najbardziej popularne terminy. Przyjeżdżają nieświadomi, wydają fortunę i denerwują się, że nie zdążyli zobaczyć wielu rzeczy.