Wielkie chamstwo Ryanaira czy wielka ściema? Załoga odwołanego lotu spędziła noc na podłodze lotniska. Ryanair: “To zdjęcie jest ustawione”
W walce o lepsze warunki wszystkie chwyty dozwolone! Związkowcy opublikowali właśnie zdjęcie, na którym widać, jak pracownicy Ryanaira po odwołanym locie z Malagi… śpią na podłodze lotniska. W pierwszym odruchu Ryanair przeprasza, w drugim… reflektuje się i oskarża pracowników o to, że fotografia została sfingowana.
Na zdjęciu, które od rana krąży po Twitterze i innych mediach społecznościowych widzimy szóstkę pracowników Ryanaira, którzy leżą na podłodze i najwyraźniej śpią. Zdjęcie zrobiono na lotnisku w Maladze, a załoga miała lecieć do Porto, jednak lot ten został odwołany z powodu huraganu Leslie.
Na Facebookowym profilu “Ryanair must change” (prowadzonym przez pracowników taniej linii), gdzie zdjęcie pojawiło się pierwszy raz, znalazła się informacja, że przewoźnik zostawił swoich pracowników na lotnisku bez zapewnienia im noclegu w hotelu.
Internauci wysłali przy okazji pytanie do Petera Bellew, dyrektora operacyjnego Ryanaira, o powody takiej sytuacji. Bellew odpisał na Twitterze, jednak jego odpowiedź tylko dolała oliwy do ognia.
“Niestety. Wszystkie hotele w Maladze były zarezerwowane. (…) Wkrótce po tym zdarzeniu załoga została przeniesiona do saloniku VIP. Przepraszamy załogę, że nie udało nam się znaleźć dla nich miejsc w hotelach” – napisał Bellew.
Internauci szybko zaczęli kpić z tych tłumaczeń. Pisali m.in. że w Maladze i okolicach jest 500 hoteli i ok. 85 tys. pokoi hotelowych. Jest więc dziwne, że poza szczytem sezonu turystycznego wszystkie miejsca były zarezerwowane.
Na Twitterze nie brakowało też głosów, że zdjęcie zostało… sfingowane. Tę samą linię obrony przybrał przewoźnik, który wydał w sprawie fotografii oficjalny komunikat.
“To zdjęcie zostało ustawione, a żaden członek załogi nie spał na podłodze. Z powodu pogody w Porto 13 października wiele lotów zostało przekierowanych do Malagi, a ponieważ tego dnia było narodowe święto w Hiszpanii, w hotelach nie było wolnych miejsc. Załoga spędziła krótką część czasu w pokoju dla załóg, a potem została przeniesiona do salonika VIP i poleciała do Porto następnego dnia (żaden członek załogi nie pracował przy tym locie)” – głosi komunikat na stronie Ryanaira.
Z całą pewnością jest to kolejna odsłona PR-owej wojny między związkami zawodowymi a zarządem Ryanaira. Pracownicy domagają się m.in. poprawy warunków pracy, podwyżek i zmiany formy zatrudnienia.