Powstaje tania linia, która chce mocno namieszać w Azji. Ceny lotów spadną?
To już druga tania linia należąca do Asiany – drugiego największego przewoźnika w Korei Południowej (po Korean Air). Przewoźnik ten ma bowiem 46 proc. udziałów w linii Air Busan.
Jednak Air Seoul, który we wtorek otrzymał wszystkie niezbędne zgody na rozpoczęcie działalności, ma znacznie bardziej ambitne plany.
W pierwszej kolejności linia planuje połączyć największe koreańskie miasta na trasach krajowych, ale od przyszłego roku rozpocznie międzynarodową ekspansję. Plany zakładają loty na największe lotniska w Japonii, a także do Chin i Malezji.
To dobre wieści choćby dla polskich turystów, którzy od końca października będą mogli latać bezpośrednio z Warszawy do Seulu i chcieliby kontynuować swoją podróż po sąsiednich krajach. Co ważne: główną bazą Air Seoul będzie międzynarodowe lotnisko Incheon.
Bo choć np. trasy z Japonii do Korei są dość mocno obstawione (sama Asiana lata z Seulu do 14 japońskich miast i wykonuje na tych trasach 128 lotów tygodniowo), to jednak pojawienie się taniej linii może wpłynąć na znaczący spadek cen.
Low-costy rosną w Azji
Krok Asiany nie dziwi, jeśli spojrzymy na to jak szybko rozwijają się tanie linie w Azji. Już teraz odpowiadają za 25 proc. całego ruchu lotniczego na tym kontynencie, a odsetek ten cały czas rośnie.
Tanie linie też rozpychają się coraz mocniej, o czym świadczy np. utworzony miesiąc temu Value Alliance – pierwszy sojusz tanich linii, do którego weszło 8 przewoźników z Azji i Australii.
Asiana (która w zeszłym roku przewiozła ponad 17 mln pasażerów) nie ma zresztą innego wyjścia jak ciąć koszty – z powodu sporej konkurencji w zeszłym roku zanotowała stratę w wysokości 71 mln USD.
Koreańska linia zapowiedziała już, że Air Seoul przejmie dużą część jej lotów krajowych, a samą spółkę czeka restrukturyzacja i cięcie kosztów.