Miasteczko, które uzależnia. Chorwacka perełka, o której mogliście nigdy nie słyszeć!
Każdą podróż do Chorwacji, która od kilku lat jest moim corocznym uzależnieniem, oznacza dla mnie bycie w tym samym miejscu, jeśli chodzi o zakwaterowanie. Od momentu mojej pierwszej wizyty w tym pięknym kraju jestem wierny Ivanie, chorwackiej nauczycielce biologii i chemii, która oferuje apartamenty na wynajem w Pisaku, malutkiej miejscowości w Dalmacji. Przy okazji moich pierwszych odwiedzin złapaliśmy wspólny język, a przy tym zauroczyłem się miejscem, które stało się dla mnie magnesem.
Ale spokojnie – nie będzie to reklama apartamentów. Skupię się na samej miejscowości (a właściwie wiosce), która ma ten wyjątkowy, chorwacki urok. Pisak, zgodnie ze swoją nazwą, to malownicze miejsce położone w całości pod autostradą adriatycką (Jadranska magistrala D8). Wjeżdża się do niego wąskim wjazdem z głównej drogi i praktycznie do samego końca zjeżdża się w dół. Jako że Pisak jest położony na zboczu góry, wiodą przez niego kręte i strome uliczki, podobnie z resztą jak w większości dalmatyńskich, przybrzeżnych miejscowości.
Kalabria od 2379 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 1830 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Ostrawa)
Teneryfa od 2887 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Co najbardziej urokliwe dla Pisaka, życie toczy się tam zupełnie innym tokiem niż w oddalonym o 17 kilometrów Omišu, Makarskiej (22 km dalej) czy Splicie (40 km odległości). Choć liczba całorocznych mieszkańców oscyluje w granicach 150, a ich codzienność opiera się na turystyce, nigdy nie odczułem przesytu przyjezdnych czy nadmiernego gwaru. Główny punkt Pisaka znajduje się na samym dole miasteczka – po zjechaniu krętymi drogami z wysokości 300 m n.p.m lub zejściu liczącymi prawie 500 schodków schodami, znajdujemy się w jego sercu – tu znajdziecie malutki port, urokliwe plaże i raptem kilka restauracji.
Zjazd na dół wioski sam w sobie jest dość ekstremalny – nie ma opcji, aby dwa auta przejechały obok siebie, dlatego trzeba kombinować, jak się pomieścić i wrócić na górę. Jeszcze ciekawiej jest w chwili, gdy do lokalnego sklepu przyjeżdża „dostawczak” z zaopatrzeniem – wtedy trzeba liczyć na to, że kierowca jak najszybciej wyjedzie. Co więcej, strome podjazdy nie są przeznaczone dla wszystkich aut (zdarzyło mi się tam pomóc pewnemu Chorwatowi w wepchnięciu jego samochodu na wzniesienie). To dodaje wiosce uroku.
No ale do rzeczy – co w takim razie robić w tak mikroskopijnym miejscu, skoro Chorwacja ma tyle do zaoferowania?
Wakacje w całości na swoich warunkach
Za każdym razem do Pisaka jeżdżę samochodem. Z centralnej Polski daje to jakieś 14-16 godzin jazdy, ale w żadnym stopniu mnie to nie przeraża. Już w pierwszym roku w Chorwacji zaplanowałem, że tak będą wyglądały moje wizyty w tym kraju. Dojeżdżam więc do swojej „bazy”, która stanowi dla mnie chwilę wytchnienia i odpoczynku (dla mojego psa również!), a dzięki jej położeniu bez żadnego problemu mogę dojechać do wielu okolicznych miejsc z mojej listy to-do.
Jak wspomniałem, w promieniu maksymalnie 40 kilometrów znajdę wszystko to, czego można chcieć od Dalmacji. Omiš to piękna miejscowość położona u ujścia rzeki Cetiny, idealnie wkomponowana w skalny masyw Mosor. Imponująca, szeroka plaża, równie piękne i dość kameralne stare miasto, a także liczne restauracje – to jego główne zalety. Jadąc z Pisaka około 20 minut w drugim kierunku znajdziemy Makarską, czyli mekkę imprezowiczów, miłośników jedzenia, wypraw jachtowych czy po prostu uwielbiających chorwacki klimat miasta. No i oddalony o 40 kilometrów Split, czyli typowe duże miasto, gdzie dostaniemy połączenie wszystkiego.
Możliwość przemieszczania się po Dalmacji samochodem to nic szczególnego – można przecież wynająć auto na lotnisku i zwiedzać do woli. Decydując się na dojazd do kraju własnym środkiem transportu, robię to celowo, nie zważając nawet na opcję wypożyczenia. Zawsze chcę mieć dowolność w planowaniu i ewentualnym przedłużaniu pobytu, gdy nagle zachce mi się zostać w Chorwacji tydzień dłużej. Ale co najważniejsze, nigdy nie brałem pod uwagę zakwaterowania w Makarskiej, Splicie czy Omišu (choć są piękne, to fakt).
Znacznie przyjemniejszą dla mnie formą jest dojazd z Pisaka do większego miasta, nawet kosztem zatłoczonych ulic i spędzenia za kierownicą nieco więcej niż się spodziewam. Bardziej cenię sobie zakwaterowanie w cichym, spokojnym i dość kameralnym miejscu, które ma dla mnie stanowić oazę wyciszenia i odpoczynku (w końcu po to wyjeżdżamy na wakacje, nie?). Pisak gwarantuje mi to w 100%. Zejście na sam dół po kilkuset schodkach lub nawet siedzenie na tarasie apartamentu i gapienie się na błękit Adriatyku to dla mnie zdecydowanie lepsza opcja niż zabieranie swoich rzeczy i wyjście na miasto czy zatłoczoną plażę. Jeśli mi się tego zachce, to przecież mogę wsiąść w auto i dojechać do takiego miejsca.
Kurorty przecież też są dla ludzi
Żeby było jasne – przedstawiam tu tylko swoje przemyślenia dotyczące pobytu konkretnie w Chorwacji. W innych krajach mam nieco inne podejście do miejsca zakwaterowania – w zupełności zależy ono od danej lokalizacji i tego, co ma do zaoferowania. Nie krytykuję również tych, którzy wybierają noclegi w centrum turystycznych miejscowości czy w popularnych kurortach. W końcu właśnie do tego służą, a i mi przecież zdarza się w takich być. Każda forma spędzania urlopu jest dobra, o ile jego zgodna z Waszymi oczekiwaniami!
Zastanawiam się jednak, jak wiele osób ma podobne podejście. Czy wolicie być zdani na siebie, tj. wybrać mniej oblegane miejsce z myślą o braku gwaru i tłumów, czy jednak stawiacie na popularne „miejscówki”, które zapewnią Wam wszystko to, czego oczekujecie? A może chcielibyście podzielić się swoimi ukrytymi perełkami, które choć nie są znane, są wspaniałym miejscem na wyjazd? Dajcie znać w komentarzach!