Politycy znów dali ciała. Jak będą wyglądały podróże w UE?
Przedstawiciele poszczególnych krajów UE zgodzili się, aby poszczególne regiony Europy były oznaczane kolorami zielonym, żółtym i czerwonym – w zależności od rozwoju sytuacji pandemicznej. To dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że nie ma zgody w sprawie wspólnych zasad dotyczących wjazdu do poszczególnych stref.
O ujednoliceniu reguł związanych z restrykcjami, które miałyby ułatwić podróże w ramach Unii Europejskiej w czasach pandemii, w Brukseli dyskutuje się już od pewnego czasu. Była już propozycja świateł drogowych, która jednak nie zdobyła dużej popularności, teraz zaś pojawiła się w zmodyfikowanej wersji. W jej myśl kolorami miałyby być oznaczane nie tylko poszczególne państwa, ale też regiony. Wszystko po to, aby maksymalnie uprościć np. podróże lotnicze. W efekcie może się zdarzyć, że możliwe będą loty bez żadnych restrykcji między dwoma regionami oznaczonymi na zielono (czyli jako bezpieczne), nawet jeśli kraje, w których się one znajdują, będą oznaczone na czerwono (czyli o relatywnie wysokiej liczbie nowych przypadków COVID-19). Bruksela właściwie nie miała w tej sytuacji wyboru, bo wzrost liczby nowych przypadków zakażeń koronawirusa jest tak duży, że właściwie cała Europa musiałaby być oznaczona jako strefa czerwono-żółta. Jak czytamy w “Irish Times”, według proponowanych regulacji, kolor “zielony” w UE miałaby w tej chwili jedynie część regionów Niemiec, kilka regionów w krajach bałtyckich i skandynawskich, Cypr, fragmenty Grecji i Bułgarii oraz jeden region we Włoszech.
I na to rozwiązanie zgodzili się przedstawiciele państw członkowskich – powstanie specjalna mapa, na której regiony będą oznaczane kolorami w zależności od stopnia rozprzestrzeniania się koronawirusa
W przypadku koloru zielonego nie ma problemu (podróże bez żadnych ograniczeń), ale wobec regionów oznaczonych kolorem żółtym i czerwonym nie będą obowiązywały wspólne zasady. To było zaś podstawowym elementem planu UE – ujednolicenie zasad. W efekcie kraje nadal będą mogły indywidualnie wyznaczać restrykcje – może to być wymaganie negatywnych wyników testów na COVID-19, konieczność przejścia testu na lotnisku czy obowiązkowa kwarantanna.
Jedyną rzeczą, w sprawie której zgodziły się państwa unijne, to zasada 48 godzin – z takim wyprzedzeniem będą informowane inne państwa o planowanych zmiana restrykcji i granicznych obostrzeń.
“Rzeczpospolita” informuje, że zielone strefy to te, w których nowych przypadków zakażeń jest mniej niż 25 na 100 tysięcy mieszkańców, a liczba zarażonych nie przekracza 4 procent. Żółtym kolorem oznaczone będą miejsca, w których ten pierwszy wskaźnik jest mniejszy niż 50, a drugi wynosi 4 procent lub więcej, czerwonym obszary z ponad 50 nowymi zarażeniami i liczbą chorych ponad 4 procent. Pojawią się też miejsca zaznaczone na szaro – to oznaczać będzie, że dane o nich są niewystarczające, by zakwalifikować je do jednej z trzech stref.
Nowe przepisy mają zostać przyjęte przez Unią Europejską we wtorek.