Polacy „biedują” na tegorocznych wakacjach. Nie stać nas nawet na tygodniowe wczasy?
Tegoroczny sezon nie rozpieszcza turystów. Z jednej strony mierzymy się z kłopotliwym chaosem lotniczym w całej Europie, z drugiej ceny paliwa urosły tak znacząco, że i wyjazdy samochodem są nawet dwukrotnie droższe niż przed rokiem. Do tego dochodzi jeszcze inflacja, coraz wyższe ceny życia i coraz mocniejsze „zaciskania pasa” – także w obawie przed tym, co przyniosą następne miesiące. A to wszystko sprawia, że po dwóch latach kryzysu związanego z pandemią koronawirusa, teraz polska branża obrywa z zupełnie innej strony.
Ibiza od 2919 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Costa Brava od 2536 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Słoneczny Brzeg od 2805 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Wyjeżdżamy, ale tylko na kilka dni
W zeszłym roku Polacy wyjeżdżali na krajowe wakacje średnio na 4-5 dni. W tym roku co prawda samych wyjazdów było mniej więcej tyle samo, ale nie były one tak krótkie jak teraz. Obecnie dużą popularnością cieszą się raczej wyjazdy na 3-4 dni.
– W tym roku są to średnio trzy-cztery dni. Polacy skracają wyjazdy z powodu wzrostu nie tyle cen usług noclegowych, ile cen usług towarzyszących czy też paliw – czytamy w „Rzeczpospolitej”, która powołuje się na informacje platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl
Usługi noclegowe podrożały bowiem średnio „tylko” o 8 proc. Wśród pięciu najpopularniejszych miejscowości (to jest w Zakopanem, Gdańsku, Krakowie, Kołobrzegu i Warszawie) średnie ceny oscylują w granicach 90-120 PLN za noc.
W efekcie innych czynników wspomniane skrócenie wakacji dotyczy aż 57 proc. przepytanych Polaków – wynika z badania GfK. To jednak nie znaczy, że wyjeżdżają wszyscy albo chociaż wszyscy, którzy mieli to w zwyczaju. W tym roku aż co piąty z badanych zrezygnował z wyjazdu.
Oszczędzamy też na usługach i dodatkach
Ostatnie lata mocno zmieniły mentalność Polaków. Coraz rzadziej wybieraliśmy się na wakacje z własnym prowiantem, a dużo chętniej korzystaliśmy z wakacji, na których chociażby wyżywienie mamy podane pod nos – czy to przez wykupienie go w obiekcie noclegowym czy też przez stołowanie się na mieście.
Ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku znów musimy zaciskać pasa.
– Mamy wiele zapytań, jak daleko od obiektu znajdują się sieciowe sklepy spożywcze i dyskonty, goście wypytują też bardziej szczegółowo niż dotąd o stan wyposażenia kuchni w domkach czy apartamentach – relacjonuje ekspert Noclegi.pl w rozmowie z „Rzeczpospolitą” – Własny grill, kuchenka i lodówka turystyczna to częsty ekwipunek turystów wybierających się na przykład nad jeziora – dodaje.
Zdecydowanie chętniej niż dawniej rezerwujemy też wyjazdy na ostatnią chwilę. Turyści szukają miejsca 2 czy 3 dni przed wyjazdem.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?