REKLAMA

Czy takie podróżowanie ma sens? Wyjazdy bez pieniędzy, czyli powrót żebro-turystów?

Żebro-turyści
Foto: Olga Tropinina, Shutterstock
Jedzenie? To, co inni wyrzucą na śmietnik lub w garkuchniach dla ubogich i bezdomnych. Noclegi? „Liczymy na dobroczynność i uprzejmość nieznajomych”. Cudowna podróż?

Na pozór informacja, jakich wiele. Para niemieckich podróżników, Anna Karg i Enoch Orious, jest w trakcie podróży po Nowej Zelandii. W planie mają kontynuować swoją wyprawę dookoła świata. Co w tym nietypowego? Cóż, założenia ich podróżowania nie uwzględniają jednego czynnika. Pieniędzy.

Bez kasy?

Zamiast wydawać pieniądze, chcą je po prostu wyeliminować z listy niezbędnych w ich wyprawie przedmiotów. Jak się żywią? Szukają jedzenia w okolicach śmietników, gdzie pracownicy sklepów wyrzucają towar, którego data przydatności do spożycia zbliża się ku końcowi.

Uczęszczają również do garkuchni – miejsc, w których rozdawane są posiłki (najczęściej zupa) dla ubogich i bezdomnych. Anna i Enoch odmawiają darowizn pieniężnych, ale akceptują niechcianą żywność.

– Po prostu nie chcemy już być częścią wyścigu szczurów. Wiemy, że możemy żyć bez pieniędzy. Teraz chcemy sprawdzić, czy możemy podróżować bez pieniędzy – mówi Anna.

Co z noclegami? Liczą na uprzejmość ludzi, których napotkają na swojej drodze. Zdarzyło im się spać na ulicy, spędzili również noc w kafejce internetowej. Jak sami mówią, chcą pokazać innym, ile jest miłości na świecie.

Żebro-turyści

Fot. Facebook / A Karg, E Orious

Begpackers

Za każdym razem, gdy czytam tego typu informacje, przypominam sobie Holendrów, których napotkałem w Chinach. Moim zdaniem to kolejna mutacja beg-packersów, a nie backpackersów. Opisywałem ich na naszych łamach – wywiązała się wtedy bardzo mocna dyskusja, dotycząca etyki związanej z takim sposobem podróżowania.

W pamięć zapadły mi szczególnie dwa komentarze naszych czytelników. Pierwszy, autorstwa czytelnika o pseudonimie „Opinia”:

– Nie mam kasy, to nie podróżuję […]. Zbieram pieniądze i jadę jak mnie stać na ludzki wyjazd.

Autorem drugiego był czytelnik o pseudonimie „Pika”:

– Autor ma z tym duży problem widzę – z żebro turystami. Ja proponuję zostawić ludziom prawo do decydowania o sobie w ramach prawa.

I tutaj wracamy do sedna sprawy. Czy możemy oceniać to, jaki styl podróżowania mają inni ludzie? Teoretycznie – nie. Przecież każdy sam jest kowalem własnego losu, ma swój światopogląd, pomysł na swoje życie i na decydowanie o tym, co (i jak) będzie robić. Ktoś chce podróżować dookoła świata, nie wydając pieniędzy, zbierając niechciane jedzenie i licząc na dobre serce innych ludzi? Jego sprawa…

Ale gdy słyszę o tym, iż owa para podróżników korzysta z miejsc, w których rozdawane jest jedzenie dla ubogich i bezdomnych – nie mogę oprzeć się konkluzji, że (moim zdaniem) to jednak krok za daleko. Tego typu instytucje i miejsca są przeznaczone dla ludzi, którzy naprawdę potrzebują pomocy i jedzenia. Nie tylko w Nowej Zelandii, gdzie aktualnie przebywają Anna i Enoch. Ale w każdym zakątku świata.

Jest dla mnie czymś niesmacznym, że wśród takich osób pojawia się para turystów, ze swoimi plecakami, smartfonami (prowadzą konto na Instagramie, gdzie wrzucają zdjęcia ze swojej podróży), którzy z uśmiechem na twarzy spożywają bezpłatną zupę.

Żebro-turyści

Fot. Facebook / A Karg, E Orious

Kwestia podejścia

Gdzie są granice taniego podróżowania? Powtórzę słowa sprzed kilku miesięcy: czy warto być określonym jako „beg-packers” lub swojsko, jako żebro-turysta? Ktoś powie: „OK, ale przecież oni nie żebrzą”. Nie siedzą na ulicy, mając przed sobą kartkę z prośbą o pieniądze na bilet, jedzenie, dalszą podróż. Szukają możliwości pracy w zamian za zakwaterowanie albo za transport łodzią z Nowej Zelandii do Australii.

I w tym zachowaniu nic mi nie zgrzyta. Ale skoro już ktoś chce być konsekwentny, to niech będzie konsekwentny do końca. Korzystanie z jadłodajni dla ubogich i bezdomnych nie wpisuje się w standard taniego podróżowania. Nie wpisuje się w jakikolwiek standard podróżowania.

Ale może się mylę? Jakie jest Wasze zdanie?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Nie mylisz się Pawle. W pełni się z tobą zgadzam.
Kashpir, 15 lutego 2018, 16:40 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Miałam okazję raz w życiu wybrać się na podobną podróż i było to wspaniałe przeżycie, ale należy bardzo mocno postawić sobie granice, pomyśleć o etyce swoich działań i dopiero wtedy zdecydować się na "freepacking", bo nie powinno być w nim elementu "beg" - żebractwa. Poleciałam do Japonii, gdzie podróżowałam na stopa - nigdy wprost nie poprosiliśmy kierowców o nocleg czy jedzenie, proponowali nam je sami. Jeśli nie, kupowaliśmy jedzenie jak normalni turyści i spaliśmy w namiocie. Wiedzieliśmy, że zapytanie Japończyka wprost na parkingu o podwózkę oznacza, że na 90% się zgodzi - nawet, jeśli nie ma to teraz kompletnie czasu i może mu to rozwalić cały dzień. W efekcie nigdy nie łapaliśmy stopa na parkingach, tylko przy drodze, żeby nie "osaczać" tubylców. Żerowanie na jedzeniu dla bezdomnych i podróż z niczym w kieszeni (a co, jeśli coś się stanie, choroba/złamanie/przymus szybszego powrotu?) to nieodpowiedzialność i przesada.
outstar, 15 lutego 2018, 16:43 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Problem w tym, że w dzisiejszych czasach takie podróżowanie spotyka się z wielką aprobatą w internecie - obserwuję to od dłuższego czasu na forach podróżniczych na Facebooku. Jak ktoś tylko napisze "objechałem Azję za pisiont groszy, spałem u ludzi i jadłem to, co mi dali" - od razu znajduje się tłum fanów krzyczących "brawo brawo, Ty to jesteś podrożnik, nie to co te all inclusive...". A pytań typu "jak wejść do XYZ bez płacenia za bilet?" już nawet nie liczę...
Angiewpodrozy, 15 lutego 2018, 16:54 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Zastanawia mie jeszcze jeden aspekt. Autora razi widok osoby ze smartfonem biorącego bezpłatną zupę z ośrodka pomocy. No to teraz pytanie na ile inne osoby "potrzebujące" są faktycznie potrzebujące, szczególnie w krajach innych niż tak zwanego 3go świata. Przecież typowy żebrak prosi na ulicy o pieniądze a często pogardzi ofertą podarowania żywnośći i w większości przypadków odrzuci ofertę pracy. Czym w takim razie różni się "żebro-turysta" który mógłby zarobić pieniądze na podróżowanie ale prosi o darmową zupę od typowego bezdomnego, który nie chce podjąć pracy?
Satek, 15 lutego 2018, 17:42 | odpowiedz
Satek pytanie na ile inne osoby „potrzebujące” są faktycznie potrzebujące, szczególnie w krajach innych niż tak zwanego 3go świata [...] Czym w takim razie różni się „żebro-turysta” który mógłby zarobić pieniądze na podróżowanie ale prosi o darmową zupę od typowego bezdomnego, który nie chce podjąć pracy?
Nie zastanawiam się nad rolą i podejściem bezdomnego, który chce/nie chce podjąć pracy. Myślę o turystach i podróżnikach, którzy z góry założyli sobie, że jednym ze sposobów na wyżywienie w trakcie ich podróży będzie korzystanie z jadłodajni dla ubogich. Razi mnie to mocno – w odróżnieniu od freeganizmu, który może być wyborem konkretnej postawy, przejawem antykonsumpcyjnego stylu życia. Rozróżnijmy jednak poszukiwanie żywności już wyrzuconej do śmieci od świadomego wejścia do wyż.wym. przybytków. Czytałem celny komentarz, pozwolicie że zostawię go w oryginale: „Appalling behaviour. You can’t justify taking food from soup kitchens. So many people who go hungry and you take food intended for them? I can’t understand how you’re proud of yourselves”.
Paweł Kunz, 15 lutego 2018, 17:55 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jestem za, a nawet przeciw.... Każdy ma swoje marzenia i realizuje je w taki sposób jaki uważa za słuszny. Część zbiera na podróże odkładając na póżniej, ponieważ musi mieć zabezpieczenie na czarną godzinę,część rusza od razu bez tych pieniędzy bo może jednak jest to jedyna szansa a mamony brak...wtedy ok super brawo za odwagę. Przykład Mackiewicza i Moro Jednak osobiście najbardziej w...... mnie jesli ktoś udaje takiego ,,survivalowca,,szukającego adrenaliny ,jednak jeśli coś się stanie to wyciąga złotą kartę.(sporo jest relacji takie małe wsparcie)o takich samotnych podróżach
zyzio235, 15 lutego 2018, 18:03 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Paweł Kunz
Powiem tak, Kiedyś dużo podróżowałem auto-stopem, spałem po rowach, jak ktoś mi oferował to pomoc różną przyjmowałem. Nie korzystałem z jadłodalni dla ubogich, ale chyba tylko dlatego że na to nie wpadłem. W efekcie, jak już mam własny samochód, zawsze się zatrzymam i pomogę autostopowiczowi, nakarmię, podwiozę dalej jak tylko będę mieć taką możliwość i będę mieć z tego wielką radochę. Przez to że kiedyś korzystałem z różnorakiej pomocy, byłem głodny, było mi zimno etc znam wartość tego co mam, jestem o wiele bardziej chętny do dzielenia się tym z potrzebującym a w bonusie łatwiej odróżnić mi potrzebującego naprawdę od tego potrzebującego na niby. I mam nadzieję, że uda mi się oddać więcej niż dostałem :) Podsumowując, oceniając żebro-turystę nie wiemy dlaczego taką decyzję podjął, jak długo zamierza tak żyć, nie wiemy czy sobie to na pewno zaplanował, czy jest gotów dać coś od siebie w zamian i jak go ukształtują takie doświadczenia. A twierdzenie każdy żebro-turysta jest zły przypomina mi trochę twierdzenie każdy czarny jest zły. :)
Satek, 15 lutego 2018, 18:29 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Kto ma fantazje - musi miec pieniadze, taka moja zyciowa filozofia. A juz korzystania ze srodkow przeznaczonych dla autentycznie bezdomnych i potrzebujacych nie powazam w ogole.
BadPlus, 15 lutego 2018, 18:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
BadPlus Kto ma fantazje – musi miec pieniadze, taka moja zyciowa filozofia.A juz korzystania ze srodkow przeznaczonych dla autentycznie bezdomnych i potrzebujacych nie powazam w ogole.
Kto ma fantazje - musi mieć pieniądze... Hmmm... powiedz to polskim himalaistom. Albo siedzą w górach, albo szukają sponsorów :) A fantazje mają epickie...
Satek, 15 lutego 2018, 18:41 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Syty głodnego nie zrozumie , a bogaty biednego i na odwrót. Nie jesteś w stanie powiedzieć co byś zrobił jeśli tego nie przeżyłeś. Zdarzyło mi się raz jechać autostopem i dopiero wtedy zauważyłem jakim tępym bucem byłem nie pomagając innym w potrzebie.(Czekając pół godziny i przeklinając takich baranów jakim ja byłem) Do BAd Plus...na szczęscie to tylko twoje zdanie...a moje jest takie , że fantazję masz lub nie ,bez względu na stan portfela....
zyzio235, 15 lutego 2018, 19:06 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Też się zgadzam. Powiem więcej i powiem dosadnie: beg-packerstwo i stołowanie się w jadłodajniach dla ubogich/bezdomnych, to dla mnie brak honoru i ani krzty przyzwoitości. Ludzie dzisiaj zapomnieli, co to znaczy wstyd - mało tego, jeszcze się tym chwalą przed całym światem. A to, czy biedny z ulicy jest rzeczywiście biedny, czy nie, nie powinno być tutaj w ogóle roztrząsane - nie nam oceniać, czy ktoś jest potrzebujący. Niech każdy spojrzy na siebie i uczciwie przyzna, czy on sam jest potrzebujący i czy na pewno ta jadłodajnia jest dla niego.
Antares, 15 lutego 2018, 19:22 | odpowiedz
Avatar użytkownika
jakoś turyści z Rumunii, którzy nas licznie nawiedzili w latach 90 sie nie przyjeli i tak pewnie postrzegają lokalsi białych skuszonych 4free
becek, 15 lutego 2018, 22:00 | odpowiedz
Avatar użytkownika
A jak oni z Niemiec dostali się na Nową Zelandię? Piechotą i wpław?
eskie, 15 lutego 2018, 22:16 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nocowałam kiedyś taką dziewczynę, co za darmo zwiedzała Europę, obiad też postawiłam. Bardzo pozytywnie ją odebrałam :) Nie mam pojęcia jak działają takie jadłodajnie, ale podejrzewam, że tej zupy jednak trochę tam nagotują i dopóki to są sporadyczne przypadki, to miska zupy w te czy wewte różnicy nie zrobi. Wychodzę z założenia, że coś za coś. Ja np. w podróżach cenię sobie wygodę, niezależność, możliwości. Jak podróżujesz za darmo, to jednak sporo tracisz, jesteś zdanym na łaskę innych i szczęście. Co kto lubi.
megirumi, 15 lutego 2018, 23:50 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ja tam zgadzam się z większością przedmówców, ale dodam jeszcze do całości, że nie rozumiem zupełnie takiego podejścia, gdzie ktoś wielce odcina się od wyścigu szczurów, pieniędzy itd, ale zarazem musi o swoich wyczynach chwalić się światu na insta, fejsie czy innym blogu. Skoro się odcinasz od dzisiejszych realiów, to proszę, po całości, nie chwal sie tym wszystkim "szczurom", sugerując (IMHO), że jesteś w pewnym sensie lepszy. Inna jeszcze sprawa, to fakt, że gdyby nie "banda" tych frajerów/szczurów, którzy jednak pracują i gonią za tym,żeby coś mieć, to kto dawałby im jedzenie i schronienie. Na sam koniec zastanawia mnie jak będzie kiedy pojadą do Azji. Umówmy się, Nowa Zelandia, Australia, to bogate miejsca, ale większość Azji niekoniecznie. Z moich doświadczeń wynika, że wielu Azjatów jest bardzo życzliwych, więc pewnie będą chcieli nakarmić czy przenocować "bidnych" turystów...pytanie kto z ich rodziny będzie sobie musiał nieco od ust odjąć...dla kogoś , kto mógł sobie spokojnie pracować w swoim kraju lub dostawać zasiłek dla bezrobotnych większy niż ich dochód na całą rodzinę. No serio, super powód do chwały...
Q-8, 16 lutego 2018, 11:02 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.