Te miejsca w nadchodzącym roku omijajcie szerokim łukiem. Kity 2018, czyli redakcja Fly4free odradza
Wczoraj opublikowaliśmy listę przyszłorocznych hitów – miejsc, które naszym zdaniem będą turystycznymi przebojami w nadchodzącym, 2018 roku.
O ile przy hitach wybieranie szło dosyć gładko, o tyle przy miejscach, które odradzamy, sporo się sprzeczaliśmy. Początkowo nie byliśmy tu zgodni, bo dla każdego najbardziej odstręczającym czynnikiem było coś innego. Niektórzy z nas zapewniali, że najgorzej jest tam, gdzie są tłumy turystów, inni przekonywali, że nie ma nic gorszego niż bezsensownie wywindowane ceny.
Dyskusja była gorąca, ale ostatecznie udało nam się ustalić listę kierunków, które w 2018 najprawdopodobniej… po prostu was rozczarują. Pod różnymi względami.
Przejdźmy do rzeczy. Czas na werble, oklaski i brzydkie statuetki. Oto kity nadchodzącego roku.
* * *

Przepiękne krajobrazy, zachwycająca natura, tanie loty – brzmi jak przepis na sukces. I tak faktycznie się stało. Kraina lodu i ognia okazała się być tak piękna, tak gościnna i z każdym rokiem coraz bardziej dostępna, że dziś wielu ludzi wraca stamtąd… rozgoryczonych.
– Dwa lata temu byłaby w kategorii hitów. Ale teraz? Dziesiątki relacji, zdjęć, opinii, w ślad za którymi poszedł ostry wzrost cen i zmiana nastawienia miejscowych do turystów – tłumaczy wybór Paweł Kunz, jeden z naszych redaktorów. – Oczywiście, to piękny kraj. Ale nie licz, że będziesz jedynym, który tam pojedzie. To jest aktualny przebój, odwiedzany przez tysiące turystów, także z Polski – dodaje.
Trudno się z tym nie zgodzić. Islandię rocznie odwiedza siedem razy więcej turystów niż mieszkańców. Do końca roku pojawią się w niej ponad 2 mln osób, co oznacza czterokrotny wzrost w ciągu ostatnich 7 lat. Loty z naszego kraju można upolować nawet za 39 PLN.
– Zbyt wiele lotów niskokosztowych linii na wyspę wpłynie na Islandię negatywnie. Będą coraz wyższe ceny i pojawi się tam coraz więcej „Januszy” podróżowania – przewiduje Paweł Iwanczenko.
fot. Norbert von Niman
* * *

Ulubienica Polaków. Absolutny hit od wielu sezonów. I być może to najwyższy czas, by zacząć ją omijać szerokim łukiem. Niemal w każde wakacje na chorwackie wybrzeże przyjeżdża blisko 600 tys. Polaków, a w tym roku liczba rodaków spędzających urlop nad Adriatykiem może zbliżyć się do miliona osób! W wielu restauracjach znajdziecie polskie menu, bez trudu spotkacie innych rodaków w każdej turystycznej miejscowości. Tylko że przez to wszystko, mało zostaje miejsca na obcowanie z… Chorwacją w oryginalnej wersji.
– Najgorsza była Istria. Płasko, słabe plaże i bardzo drogo – opowiada Łukasz Gos. – Nie polecam – mówi zdecydowanie.
Sama też typowałam podobnie. Czemu? Ceny rosną w Chorwacji z roku na rok. A przecież obok jest przepiękna Czarnogóra, inne bałkańskie kraje. Czemu się tak uparliśmy na tę Chorwację? Czy wszyscy muszą spędzać wakacje w Makarskiej?
fot. Grant Ritchie
* * *

O kraj wina, niezliczonej ilości pietruszki i kolendry, który słynie z całonocnych biesiad oraz niezwykłych toastów, kłóciliśmy się najdłużej. Do ostatniej chwili broniłam tego miejsca, jak tylko mogłam. Odwoływałam się do wszystkich pięknych chwil, które każdy z nas spędził w Gruzji, próbowałam grać na sentymentach, a nawet tupać nóżką, ale zdecydowana i bezdyskusyjna opinia moich redakcyjnych kolegów zwyciężyła. Niech mają!
Jeszcze parę lat temu ta część Kaukazu była podróżniczym eldorado. Legendarna niemalże gościnność, bogato zastawione stoły i suto zakrapiane wieczory na zawsze pozostaną jednymi z najpiękniejszych wspomnień wielu włóczykijów. Niestety niedługo może się okazać, że nic już z tego na gruzińskich ziemiach nie zostało.
– Gruzja odpada. I mówię to ja. Człowiek, który był tam kilkanaście razy i szczerze kocha ten kraj – przekonuje Paweł Kunz. – Zadeptali ją. I nie mówię o tych popularnych, turystycznych rejonach. Nawet w miejscach, które do tej pory były oazami spokoju. Żeby na końcu świata, w Paldo czy Kazlari mówili, że mają inne ceny, bo wiecie… innostrańcy przyjeżdżają? – denerwuje się.
I faktycznie – bilety lotnicze do Gruzji są coraz tańsze, ale ceny coraz wyższe. Mieszkańcy już wiedzą, że na turystach można robić biznes i trudno dziwić się, że skoro mają okazję, to z niej korzystają. Oczywiście wciąż możecie załapać się na bezinteresowny kieliszek czaczy, ale na pewno nie jest to już tak łatwe jak jeszcze kilka lat temu.
fot. Jaanus Jagomägi
* * *

Niesamowite zabytki, magiczne uliczki, rewelacyjna kuchnia i przyjazna pogoda przez cały rok sprawiały, że stolica Katalonii z roku na rok przyciągała coraz więcej turystów. Aż w końcu bańka pękła.
Notoryczne kłopoty z nadmiarem turystów, kolejne ograniczenia – jak chociażby limity wprowadzane na krótkoterminowy wynajem przez Airbnb – powodują, że Barcelona wpadła w pułapkę własnej popularności. Wielu mieszkańców w głośnych protestach wyrażało swoją niechęć zarówno do dalszego rozwijania turystyki, jak i do samych turystów.
– Uwielbiam Barcelonę, ale jakoś już mniej się nią ekscytuję. Za duży szum się dookoła niej zrobił. Każdy „musi” teraz jechać do Barcelony, a to mnie odstrasza dużo bardziej niż ceny czy liczba turystów jako taka – tłumaczy Maciek Sypniewski.
Inne osoby z redakcji patrzą nawet szerzej niż na samą Barcelonę.
– Cała Hiszpania rozczarowuje. Z roku na rok drożeje, bo ludzie traktują ją jako „bezpieczny kierunek”, po zamach w Turcji, Tunezji i Egipcie – dodaje kolejny z redaktorów.
fot. Enes
* * *

Pozornie rajskie krajobrazy przekonały już niejednego podróżnika. Reklamowane jako kraj zjawiskowych plaż i egzotycznych krajobrazów, wydają się być idealnym miejscem na wypoczynek. Tym bardziej jeśli dorzucimy do tego fakt, że zaledwie kilka miesięcy temu Wyspy Zielonego Przylądka zdecydowały o zniesieniu wiz dla obywateli Unii Europejskiej. Przestaną być potrzebne już od stycznia przyszłego roku.
Ułatwienie na pewno skusi wiele osób, ale na miejscu może czekać ich spore rozczarowanie.
– To kierunek, który reklamowany jest jako turystyczny raj. Tylko że prawda jest zgoła inna. To propozycja tylko dla miłośników opalania się (i to niewymagających), ze standardem jak w Afryce i cenami jak w Europie. Chcesz lepiej spędzić urlop? Wybierz jedną z Wysp Kanaryjskich – doradza Paweł Kunz.
fot. Samuel Borges Photography / Shutterstock
* * *
Ale to nie wszystko…
Ostatecznie wybraliśmy pięć odradzanych kierunków i aż dziesięć podróżniczych hitów na przyszły rok, ale warto zaznaczyć, że w dyskusji pojawiały się też inne kraje, które ostatecznie nie załapały się na listę. Wśród kandydatów do kitów 2018 roku znalazły się m.in. Grecja czy nawet Kalifornia, choć nie brakowało też głosów, by Los Angeles i okolice umieścić na liście hitów przyszłego roku (choćby z powodu bezpośredniego połączenia LOT z Warszawy).
Najbardziej emocjonująca okazała się jednak dyskusja na temat naszego podwórka.
– My najbardziej odradzamy Bałtyk w sezonie – zgodzili się Kamil Lodziński, założyciel Fly4free.pl i Ewelina Karpowicz, nasza redakcyjna koleżanka – Ale to dlatego, że na ten kierunek nas nie stać – dodają pół żartem, pół serio.
Trudno się nie zgodzić, gdy po podliczeniu przeciętnego wypoczynku nad Bałtykiem okazuje się, że mogliśmy wygrzewać kości przynajmniej w kilku o wiele cieplejszych krajach, gdzie nie ma ryzyka, że przez cały urlop będzie padać. Ceny gofrów, smażonej ryby czy nawet zwykłego magnesu potrafią przyprawić o zawrót głowy.
Ale w redakcji nie brakuje też obrońców Bałtyku. Jednym z nich jest Maciek Sypniewski, który uważa, że wiele twierdzeń dotyczących polskiego morza bierze się głównie z eksplorowania Trójmiasta, Międzyzdrojów czy Kołobrzegu.
Dlatego wciąż wierzymy w możliwości polskiego wybrzeża i wiemy, że można znaleźć mniejsze miejscowości, w których urlop będzie przyjemny i nie absurdalnie drogi. Taki kredyt zaufania od redakcji Fly4free. Ostatni raz. Bałtyku, nie zepsuj tego.
Oczywiście – tak jak wspominałam na początku, trzeba brać pod uwagę nasze osobiste preferencje przepracowane podczas długiej i burzliwej dyskusji. Nasze typy już znacie. Teraz liczymy na Wasze i zapraszamy do dyskusji.