PKP Intercity się poddaje. Opóźnienia pociągów są tak duże, że kolejarze wpiszą je na stałe do rozkładu
Spóźniony jak PKP Intercity
Nasz kolejowy czempion bije kolejne rekordy w liczbie obsłużonych pasażerów, jednak pod względem punktualności linia szoruje po dnie. Z danych UTK wynika, że w czerwcu zgodnie z rozkładem do stacji końcowej dojechało tylko 58 procent pociągów PKP Intercity. Dlaczego jest tak źle? Kolejarze bronią się, że duża część opóźnień jest niezależna od winy pasażerów: tak było choćby pod koniec czerwca, gdy fala rekordowych upałów doprowadziła do licznych awarii sieci trakcyjnej. Za wiele opóźnień winę ponosi też jednak przewoźnik, a właściwie – zwiększona awaryjność jego wysłużonego taboru.
Bodrum od 1986 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Alanya od 2522 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Słoneczny Brzeg od 2248 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Stare wózki sprawiają, że pociągi pojadą wolniej. PKP Intercity nie będzie ich wymieniać
Pociągi zaczęły się mocniej spóźniać kilka miesięcy temu. Winne są stare wózki wagonów z kołami obręczowymi, które stanowią… aż 40 procent całego taboru kolejowego przewoźnika
Dlaczego to problem? Pod koniec kwietnia w pociągu Intercity jadącym z Łodzi do Gdyni pękła obręcz koła. I choć nikomu nic się nie stało, PKP Intercity od razu obniżyło prędkość wagonów z kołami obręczowymi ze 160 do 140 km/h. A pod koniec czerwca podniosło ją, ale tylko do 150 km/h. I więcej się nie da. W efekcie pociągi nadal są opóźnione, choć jak przekonuje spółka – nie aż tak bardzo. W „Wyborczej” czytamy, że na trasie z Poznania do Warszawy ograniczenie prędkości dotyczy 10 par połączeń na 21 pociągów dziennie, a wydłużenie czasu przejazdu wynosi tylko 8 min. Oczywiście pod warunkiem, że nie zaistnieją inne zakłócenia ruchu.
Te pociągi już szybciej nie pojadą, więc będą nowe czasy rozkładzie jazdy
Problem w tym, że we wspomnianych wcześniej 40 procentach wagonów PKP Intercity należałoby wymienić wadliwe wózki. Przewoźnik nie zamierza jednak tego zrobić, bo po pierwsze – byłaby to ponowna modernizacja wagonów zmodernizowanych kilka lat temu. Po drugie zaś, koszt takiej wymiany to ok. 500 mln zł.
Oznacza to, że wspomniane wagony nie będą w stanie rozwijać większej prędkości niż 150 km/h. Choć – jak pociesza PKP Intercity – przewoźnik jest w procesie wymiany taboru, który zostanie uzupełniony o zmodernizowane i nowe wagony.
Tymczasem jednak przewoźnik rozwiąże temat opóźnień wrześniową korektą rozkładu jazdy, która uwzględni nowe czasy przejazdu. W wielu przypadkach będzie więc wolniej, choć przynajmniej zgodnie z rozkładem
👉 W czerwcu 2026 do stacji końcowej zgodnie z rozkładem dojechało tylko 58% pociągów PKP Intercity (dane UTK).
👉 Ograniczenia wynikają m.in. z wagonów z kołami obręczowymi: po incydencie pod koniec kwietnia 2026 prędkość obniżono z 160 do 140 km/h, a pod koniec czerwca 2026 podniesiono tylko do 150 km/h; dotyczy to ok. 40% taboru.
👉 PKP Intercity nie planuje wymiany wózków w tych wagonach; koszt szacowany jest na ok. 500 mln zł, więc maksymalna prędkość wielu składów pozostanie na poziomie 150 km/h.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?