Piloci Ryanaira boją się latać na Bliski Wschód! Chcą, by linia zmieniła swoją politykę
Jak czytamy w Bloombergu, do zarządu Ryanaira zwrócili się piloci zrzeszeni w niemieckim związku Vereinigung Cockpit oraz Ryanair Transnational Pilot Group. List do zarządu został wysłany na początku czerwca: czytamy w nim, że w związku z obawami o bezpieczeństwo piloci Ryanaira chcą, aby linia wprowadziła nowe procedury „oceny ryzyka”, aby piloci irlandzkiej linii sami mogli na ich podstawie decydować czy chcą lecieć do miejsca położonego w pobliżu strefy konfliktu zbrojnego.
Hurghada od 2002 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Dalaman – Fethiye od 2637 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Słoneczny Brzeg od 1392 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Chodzi oczywiście o prowadzone przez Izrael działania zbrojne w Strefie Gazy i walki z Hamasem. Piloci argumentują, że podobne rozwiązania są stosowane w takich liniach jak Lufthansa czy easyJet, gdzie piloci mogą odmówić wykonania lotu ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo.
Linie lotnicze przyjęły różne strategie dotyczące lotów do Izraela. Wizz Air czy Air France wznowiły te operacje już wcześniej, easyJet ogłosił zawieszenie wszystkich lotów aż do października, a Ryanair wznowił loty na początku czerwca. Nie miało to jednak wiele wspólnego ze względami bezpieczeństwa – po prostu władze lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie ponownie otworzyły terminal dla tanich linii lotniczych, dzięki czemu irlandzka linia znacząco obniżyła koszty związane z operowaniem lotów do Izraela.
„Ostateczna decyzja w sprawie startu lotu do Tel Awiwu powinna zostać podjęta przez samych pilotów” – czytamy w komunikacie VC.
Sam Ryanair odmówił komentarza w tej sprawie, choć jak czytamy w Bloombergu, udzielił odpowiedzi związkowcom. Piloci nie znaleźli w niej potwierdzenia, że linia zmieni swoją politykę.
– Ryanair musi zdać sobie sprawę z tego, że problem nie zniknie, jeśli będzie się go ignorować – mówi rzeczniczka VC.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?