Petersburg – rosyjska perła nad Newą (relacja)
Sankt Petersburg to najbardziej europejskie z miast Rosji. Po okresie zapomnienia w latach 90-tych, dojście do władzy Putina spowodowało jego odnowienie. Obecnie centrum miasta można z powodzeniem porównywać do zachodu Europy.
Kanały – zdecydowanie bardziej przypominają Amsterdam niż Wenecję:

Do wycieczki do Petersburga skłoniło nas: niewielka odległość od Polski, dobre ceny biletów, oraz sama egzotyczność kierunku jakim jest Rosja.
Przygotowania do wyjazdu to głównie załatwienie wizy: osobom z Warszawy, Gdańska, Poznania czy Krakowa polecam zrobienie jej na własną rękę, pozostałym chyba warto będzie skorzystać z ofert pośredników. Do wyrobienia wizy potrzebne jest albo zaproszenie albo voucher turystyczny rosyjskiego biura podróży. Czasami dokumenty te bezpłatnie załatwia hotel i my skorzystaliśmy z takiego rozwiązania. Zatem jedyna opłata to równowartość 35 euro.
Pomnik Piotra I (Miedziany jeździec):

Przelot z Warszawy zajmuje poniżej 2h. Lotnisko Pulkovo jest niewielkie, więc nie należy się spodziewać kolejek. Kontrola paszportowa przebiega bez problemów i zajmuje kilka minut, tam dajemy wypełnioną w samolocie deklarację. Należy pamiętać, że jej jedna część będzie potrzebna przy powrocie. W informacji upewniliśmy się jak najłatwiej i najtaniej dostać się do centrum: albo marszrutką za 30 RUB i dojazd prawie do centrum, albo autobusem za 21 Rub do metra Moskowskaja i dalej metrem (żeton 25 rub). Wybraliśmy opcję pierwszą i wsiedliśmy do marszrutki „k-3”. Dojazd zajął ok. 45 min. Potem na piechotkę doszliśmy do hotelu, który znajdował się obok katedry św. Izaaka. Miejsce dobre, bo bardzo blisko największych atrakcji Petersburga.
Nocna panorama miasta:

Różnica czasu w porównaniu z Polską to 3 godziny, dlatego aby tego nie odczuwać, ustaliliśmy sobie godzinę 9:00 na śniadanie, tak aby wyjść zwiedzać ok. 10. O tej godzinie pod koniec stycznie dopiero wstaje słońce. Za to zachodzi około 18, tak więc jest trochę czasu na zwiedzanie.
W styczniu 2012 kurs rubla wynosił ok. 0,11 zł.
Co widzieliśmy i co warto odnotować:
– Newę i mosty (niestety w zimie nie są w nocy zwadzane, po Newie pływają tylko lodołamacze):

– na Newie widzieliśmy też wędkarzy i morsów (w okolicy twierdzy):

– okręt Aurora (w zimie nie był dostępny do zwiedzania dla osób indywidualnych):

– Ermitaż (dla osób mocno zainteresowanych dzień to może być za mało, nam wystarczyło pół dnia) – bilet 400 rubli, ewentualnie 200 rubli za fotografowanie:

– Carskie Sioło (ok. 25 km od Petersburga, marszrutki jeżdżą spod stacji metra Moskowskaja za 30 rub), gdzie można zobaczyć m.in. bursztynową komnatę; wstęp do środka 320 rub, zwiedzanie w grupach z przewodnikiem (po rosyjsku):

– Newskij prospekt – byliśmy w szoku jakie tłumy można tam spotkać przy -15 stopniach,
– dworzec fiński i plac ze słynnym pomnikiem Lenina,
– zatokę fińską (metro Primorskaja i potem ok. 1,5 km pieszo),
– panoramę miasta w nocy:

– byliśmy także na balecie Giselle w konserwatorium (bilety po 250 rub). Krawat nie jest konieczny 😉
Petersburg jest drogim miastem, ale w zimie ceny spadają, więc da się wytrzymać.
Hotel – bardzo przyzwoity hotelik blisko centrum kosztował nas 1800 rub za dobę, ale rezerwację robiliśmy przez booking.com kilka miesięcy wcześniej.
Komunikacja – metro: żeton 25 rubli (można się przesiadać w ramach jednego biletu), autobusy: od 21 rubli, marszrutki: 25-30 rubli. Bilety czasowe są tylko miesięczne. Można zamiast pojedynczych żetonów wykupić kartę na 10 lub 20 przejazdów, wtedy jest trochę taniej.
Metro – najgłębsze w Europie, do ponad 100 m:

Jedzenie:
– da się coś przekąsić za parę złotych: np. bliny za 45 rubli w Temerok’u (jest też blindonalds, ale to dalej od centrum),
– dobrze i tanio można zjeść we frykadelkach (np. w pobliżu Soboru Zbawiciela na Krwi), na tygodniu w godz. 12-16 lunch za 175 rubli (dwa dania, herbata, ciastko),
– ziemniaki w kroszka-kartoszka, też po kilkadziesiąt Rubli,
– Stołowaja – w takich lokalach też można zjeść za rozsądne ceny,
– herbata w takich lokalach jest tania, ale już piwo to wydatek koło 100 rubli,
– ceny w sklepach raczej wyższe niż w Polsce,
– oczywiście zawsze można odwiedzić znane u nas fastfoody,

Podsumowując, z pewnością Petersburg jest ciekawym kierunkiem do podróżowania. U nas niestety niedocenianym, być może jeszcze z powodu awersji rodaków do naszego socjalistycznego brata. Wizyta w zimie wymaga od podróżujących trochę samozaparcia, ze względu na klimat, jednak z drugiej strony daje doznania, których nie da się doświadczyć w innych terminach. To, czego nam zabrakło w zimie, to zwodzone mosty oraz fontanny Peterhofu. Więc będzie do czego wracać.
tekst: Maciej Wojtaszko
zdjęcia: Elżbieta Wojtaszko