Nowy hitowy kierunek lotów podbija Polskę! Jest dobrze, momentami aż za bardzo, czyli Petardy 2024
1. Arabskie linie mocno wchodzą do Polski
To fenomen nie tylko ostatniego roku, jednak właśnie w ostatnich 12 miesiącach szczególnie zyskał na znaczeniu. Podróżni z Bliskiego Wschodu coraz mocniej upodobali sobie Polskę jako cel turystyczny, więc – idąc tym tropem – coraz więcej linii decyduje się na pojawienie się w naszym kraju. Efekty w wielu przypadkach przekraczają ich najśmielsze plany. Tak jak w przypadku linii AirArabia, która oprócz lotów z Krakowa do Szardży uruchomiła też bezpośrednie połączenia z Warszawy. Jak na drożdżach rośnie też choćby flyDubai, swoje trzy grosze w ekspansji dorzuca też LOT (dobrze przyjęta trasa z Warszawy do Rijadu), a wisienką na torcie jest ogłoszenie pojawienia się w Polsce linii Etihad, która od przyszłego roku połączy Warszawę z Abu Zabi. I wydaje się, że Biski Wschód w dalszym ciągu będzie topowym kierunkiem także w tym roku, bo już mówi się o kolejnych przewoźnikach zainteresowanych wejściem na polskie lotniska.
Costa Dorada od 2469 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Chalkidiki od 2217 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kreta Zachodnia od 2918 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
2. Polskie lotniska biją rekordy, ale…
Kolejny rok postpandemicznego ożywienia przyniósł rekordowe statystyki wielu polskich lotnisk, choć w tej beczce miodu jest duża łyżka dziegciu związana z wyczerpującą się przepustowością lotnisk i koniecznością szybkich inwestycji. Dotyczy to szczególnie dwóch największych portów, czyli Lotniska Chopina (które w tym roku przekroczyło 21 mln pasażerów) i lotniska w Krakowie (ponad 11 mln podróżnych). Szczególnie kuriozalna jest sytuacja w Krakowie, gdzie poprzedni zarząd planował rozbudowę lotniska do poziomu przepustowości 12 mln pasażerów rocznie w 2030 roku. Czyli prawdopodobnie tyle, ile port w Balicach obsłuży… w 2025 roku. Nie ulega jednak wątpliwości, że popyt na latanie w Polsce jest duży, stąd przewoźnicy coraz mocniej interesują się naszym krajem.
3. Biura podróży mocniej wchodzą w egzotykę, a Polacy latają coraz więcej
Touroperatorzy mają za sobą kolejny rekordowy rok, a Polacy coraz chętniej wyjeżdżali na zorganizowane wakacje. Jednak oprócz zwyczajowych „pewniaków” jak Turcja czy Egipt, coraz częściej wybieramy naprawdę egzotyczne kierunki. Widzą to biura podróży i coraz częściej dywersyfikują swoją ofertę dalekich kierunków, oferując nie tylko „sztampowe” Meksyk i Dominikanę. Szlak przecierało w 2023 roku biuro podróży Rainbow, które oferowało wycieczki na wenezuelską wyspę Margarita. Sukces tej destynacji zachęcił innych: tej zimy możemy polecieć z Polski m.in. do kolumbijskiej Kartageny, na malezyjskie Langkawi – malowniczą wyspę na Morzu Andamańskim. Wróciły też czartery do Tajlandii. W kolejnych latach takich połączeń będzie z pewnością znacznie więcej.
4. Ethiopian, czyli w końcu opcja na Afrykę!
Oczywiście, byłoby super, gdyby połączenie do Addis Abeby było realizowane bez międzylądowania na tankowanie i samolotem szerokokadłubowym (na przykład Airbusem A350), ale i tak należy uznać pojawienie się tego przewoźnika na Lotnisku Chopina za duże wydarzenie. Wejście Ethiopiana otwiera bowiem dla pasażerów z Polski możliwość wygodnych przesiadek w największym hubie w Afryce, co znacząco ułatwia podróże do wielu miejsc na tym kontynencie. A jeśli jeszcze spełni się obietnica przedstawiciela afrykańskiej linii o lotach bez międzylądowania z Polski do Etiopii, to będziemy mogli traktować to połączenie jako jeszcze większy hit.
5. Odrodzenie Wizz Aira, choć zasłużyli też na rózgę
W mijającym roku wielu pasażerów mogło narzekać z powodu Wizz Aira, który przez problemy z silnikami zawiesił mnóstwo tras z Polski i nie tylko. Potem ciął trasy jeszcze mocniej, a o nowych połączeniach nie było co marzyć. I tak niemal przez cały rok, bo jesienią węgierski przewoźnik uruchomił prawdziwą ofensywę nowych połączeń z Warszawy, Krakowa, Katowic czy Wrocławia.
Warto przy tym dodać, że węgierska linia dobrze potrafiła oszacować, jakie są jej priorytety: najlepszy przykład to zatłoczone Lotnisko Chopina, na którym Wizz Air w ciągu roku urósł o ponad 25 procent! Na plus Wizz Airowi należy też zaliczyć uruchomienie pierwszego abonamentu lotniczego w Europie, czyli All You Can Fly, w ramach którego możemy za grosze podróżować po całej siatce węgierskiego przewoźnika. Choć produkt ma swoje wady, to jego pierwsza edycja została wyprzedana na pniu i w sieci można spotkać przeważnie pozytywne recenzje tej usługi. Są też jednak wady, wśród których na pierwsze miejsce wysuwa się kiepski poziom obsługi pasażera, zwłaszcza w przypadku opóźnionych lotów lub zagubionych i zniszczonych bagaży. W tej ostatniej kwestii Wizz Airem zajął się już UOKiK.
6. Karta Pekao Miles&More
Można narzekać na przeliczniki, jednak pojawienie się tej karty na rynku to dobry początek dla zbieraczy, którzy przy okazji codziennych zakupów mogą odkładać mile na kolejne loty. Tym bardziej, że przyszło nam czekać kilka lat aż którykolwiek bank w ogóle ponownie ruszy ten temat w Polsce. Teraz pozostaje wierzyć, że Pekao przetrze szlaki także innym.
7. LOT kontynuuje strategię wzrostu
Mimo zapchanego Okęcia i kłopotów flotowych LOT w dalszym ciągu dość intensywnie rósł, otwierając nowe i atrakcyjne kierunki. W minionym roku przewoźnik uruchomił więc m.in. loty do Taszkentu czy Rijadu, uruchomił też loty do Lyonu, Larnaki i na Teneryfę, a także zapowiedział kolejne połączenia, m.in. do Lizbony.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?