Petardy 2022. Wróciliśmy do latania, mniejsze porty biją rekordy, ale zwycięzca jest tylko jeden!
To było szalone 12 miesięcy dla całej branży lotniczo-turystycznej. Rok temu o tej porze nikomu nie był w głowie powrót do masowego podróżowania. Jednak już w lutym, gdy omikron zaczął „odpuszczać”, kolejne kraje świata zaczęły w bardzo szybkim tempie znosić restrykcje, a już w marcu popyt na podróże wrócił w rekordowym tempie. Nie „przeszkodziła” mu w tym nawet brutalna rosyjska agresja na Ukrainę, choć jej efekty w postaci drożejącej ropy, mocno odczuwaliśmy w naszych portfelach w minionym roku. Z punktu widzenia podróżnika było więc dużo powodów do radości. Kto wypadł najlepiej i co wypada pochwalić? Podsumowujemy rok w naszym tradycyjnym zestawieniu Petard.
Bodrum od 2377 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Hurghada od 2100 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Sycylia od 2887 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
1. Katowice prężą muskuły: ściągnęli KLM i Turkish Airlines, a Wizz Air uruchomił swoją najbardziej hitową trasę
Pisaliśmy dużo o nowych trasach i powrocie do latania, ale patrząc pod względem „jakości” nowych połączeń, wydaje się, że nikt nie przebije lotniska w Pyrzowicach. Największy polski port specjalizujący się w czarterach może już wkrótce zerwać z łatką sezonowości dzięki nowym połączeniom: tym, które już wystartowały oraz tym dopiero ogłoszonym. Mowa tu przede wszystkim o uruchomionym jesienią przez KLM połączeniu do Amsterdamu, ale chyba przede wszystkim o trasie Turkish Airlines do Stambułu, która zostanie uruchomiona w przyszłym roku. To połączenie to absolutny hit roku, bo… nikt nie spodziewał się tej trasy. Turkish od lat odgrażał się, że planuje pojawić się na drugim lotnisku w Polsce poza Warszawą. Wszyscy jednak od lat przywykli do tłumaczenia, że blokuje go stara międzyrządowa umowa między Polską i Turcją, więc nawet gdy przewoźnik poinformował, że przymierza się do lotów z Pyrzowic, nie wszyscy brali to na poważnie. A jednak kilka dni przed Bożym Narodzeniem przewoźnik potwierdził tę informację, która oznacza, że śląskie lotnisko zyskało dostęp do kolejnego dużego hubu przesiadkowego.
A trzeba pamiętać o tym, że to nie koniec, bo wiosną Wizz Air uruchomił (po długich pandemicznych perturbacjach) swoją najbardziej hitową trasę z Polski, czyli połączenie do Abu Zabi. A więc kolejnego dużego hubu, gdzie pasażerowie z Pyrzowic mogą się przesiadać na loty w wielu egzotycznych kierunkach, np. Na Malediwy.
2. Wróciliśmy do podróżowania: Turcja i Chorwacja biją rekordy
Powrót do podróżowania sprawił, że turyści wrócili ze zdwojoną siłą, a kilku kierunków zanotowało rekordowe wyniki, jeśli chodzi o liczbę turystów z naszego kraju. Szczególną uwagę trzeba tu zwrócić na 2 kraje. Chorwację, która po raz kolejny pobiła rekord podróżnych z Polski (choć w lwiej części tych podróżujących na własną rękę) oraz Turcję, która już według stanu na koniec października przyjęła aż 1,1 mln turystów z naszego kraju, co też jest absolutnym rekordem. Wpłynęło to też na lepszą kondycję biur podróży, którym też zawdzięczamy inny z największych hitów mijającego roku.
3. Dużo egzotycznego latania bezpośrednio z Polski
Nawet jeśli eksperyment biura Rainbow z uruchamianiem bezpośrednich lotów czarterowych do egzotycznych krajów z mniejszych lotnisk regionalnych nie wszędzie zakończył się sukcesem, to i tak był to świetny rok dla miłośników egzotycznych podróży. Itaka, Rainbow i inni touroperatorzy znacząco zwiększyli liczbę egzotycznych kierunków z bezpośrednim przelotem z Polski. Dzięki temu udało się też lepiej zagospodarować Dreamlinery LOT, który w mijającym roku na dobre umościł się na rynku czarterów.
Czy w tym roku będzie podobnie? Ostatnie tygodnie są dość pozytywne, jeśli chodzi o sprzedaż, ale musimy pamiętać o galopujących cenach, napędzanych przez inflację i rosnące ceny energii. W tym kontekście warto napisać o jeszcze jednym ważnym wydarzeniu, którego świadkami byliśmy w 2022 roku: TUI wyprzedził Itakę i stał się największym biurem podróży w Polsce. Oczywiście, dotyczy to danych historycznych za 2021 rok, ale nie ulega też wątpliwości, że duży wpływ na tę sytuację miała polityka cenowa tego touroperatora, często oskarżanego wręcz przez innych o stosowanie dumpingu cenowego.
4. Wygrany roku? Ryanair!
Irlandzka linia ma za sobą świetne 12 miesięcy i to na kilku poziomach, choć nie da się ukryć, że była silna…w dużej mierze dzięki słabości swoich rywali. Chodzi nam tu o słynny chaos na wielu europejskich lotniskach wiosną i latem, gdy przewoźnicy na wyścigi odwoływali rejsy. W tym okresie szczególnie źle wypadały tak szanowane firmy jak British Airways, KLM czy Wizz Air, a Ryanair na ich tle był wzorem, jeśli chodzi o punktualność i regularność połączeń. A nie jest tak, że w tym czasie przewoźnik nie rósł, bo w sezonie letnim linia oferowała o 15 procent więcej miejsc niż w analogicznym okresie w 2019 roku.
Ale takich pozytywów było więcej, a jednym z nich jest… gigantyczna popularność Ryanaira w social mediach. Bezkompromisowy, często bardzo złośliwy humor twórców social mediów w Ryanairze spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem internautów. Choć Ryanair często nabijał się z samych pasażerów lub złośliwie komentował bieżące wydarzenia (np. po nieudanym meczu wystawiając Robertowi Lewandowskiemu bilet powrotny do Monachium), to jednak był to duży sukces.
Na plus Ryanairowi należy też zaliczyć błyskawiczną reakcję na wybuch wojny na Ukrainie, na czym w perspektywie skorzystali pasażerowie z Polski.
5. Dużo więcej taniego latania po kraju. Ryanair dystansuje konkurencję
Miniony rok upłynął pod znakiem tanich lotów krajowych. Jako pierwszy sygnał dał Ryanair, który po wycofaniu się z Ukrainy, ogłosił uruchomienie kilku nowych tras, w tym połączeń krajowych. Wśród nich znalazły się tak wyczekiwane trasy jak Modlin-Szczecin, Lublin-Gdańsk czy Kraków-Szymany (na tych dwóch ostatnich rzucając rękawicę LOT). Do tego przewoźnik przywrócił loty na pierwotnie zawieszonej trasie z Wrocławia do Gdańska. Nowości w ofercie zaoferował też LOT, uruchamiając m.in. połączenie z Zielonej Góry do Gdańska.
Jednocześnie warto pamiętać, że w mijającym roku Ryanair powiększył swoją przewagę nad Wizz Airem i LOT jako największa linia lotnicza w Polsce. Z niedawnych danych ULC za I półrocze wynika, że irlandzka linia obsługuje niemal tyle samo pasażerów, co jej dwóch największych rywali.
6. Małe lotniska ożywają po latach stagnacji – Łódź, Zielona Góra i nie tylko
W mijającym roku większość lotnik wróciła do stanu sprzed pandemii, jeśli chodzi o liczbę pasażerów. Ale na szczególną uwagę zasługują lotniska najmniejsze, które skutecznie rozbudowywały swoją siatkę połączeń. Mamy tu na myśli przede wszystkim lotnisko w Zielonej Górze, które w przyszłym roku planuje jeszcze mocniej rozbudować swoją ofertę i uruchomić rejsy do Londynu, ale też porty w Łodzi i Bydgoszczy, w których pod koniec roku pojawił się Wizz Air. Nieźle radziło sobie też lotnisko w Szymanach,.
7. Wraca egzotyka – Azja i Australia
To niejako pochodna wspomnianego na początku znoszenia restrykcji, ale nie możemy nie wspomnieć o tym, że w tym roku wróciły egzotyczne podróże do miejsc, za którymi tęskniliśmy. Tajlandia i reszta Azji Południowo-Wschodniej, Australia, Nowa Zelandia… – te wszystkie miejsca w ciągu minionych 12 miesięcy znosiły koronawiriusowe restrykcje i w efekcie podróże tam były ponownie możliwe. Oczywiście, są pewne różnice, bo choćby z powodu zamknięcia rosyjskiego nieba dla wielu linii podróże stały się w wielu przypadkach droższe i znacznie dłuższe, ale i tak są to świetne wieści.
Zgadzacie się z tymi wynikami? A może sami macie swoje własne typy? Piszcie w komentarzach. Jutro opublikujemy na naszych łamach Kapiszony, czyli najbardziej rozczarowujące wydarzenia roku.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?