Petardy 2016. Zobacz największe lotnicze hity mijającego roku
Mijający rok w lotnictwie upłynął pod znakiem taniej ropy naftowej. A co za tym idzie – wysokich zysków przewoźników i rekordowo tanich biletów, które dodatkowo napędzała cenowa presja ze strony tanich linii. Czy ten trend utrzyma się w przyszłym roku? Trudno powiedzieć, choć eksperci są sceptyczni. Wskazują przede wszystkim na negatywny efekt Brexitu oraz drożejącą ropę. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość i sprawdźmy, które wydarzenia zasłużyły na miano największych lotniczych petard roku.
PS TUTAJ możecie sprawdzić kto załapał się na listę w ubiegłym roku, a TUTAJ – sprawdzić wyniki naszej klasyfikacji za 2014 rok.
To był bardzo dobry rok dla narodowego przewoźnika. W 2016 r. LOT przewiózł rekordową liczbę pasażerów (z pewnością grubo ponad 5,5 mln ludzi), otworzył kilkanaście krótkich i dwie nowe długie trasy do Azji (od stycznia lata do Tokio, od października do Seulu). Do tego zapowiedział w przyszłym roku otwarcie aż 3 dalekich tras do USA (z Warszawy do Los Angeles i Newark, z Krakowa do Chicago) i ogłosił plany rozwoju floty. W przyszłym roku LOT otrzyma 2 nowe Dreamlinery 4 używane Boeingi 737-800 NG, a do 2020 roku – kolejne 6 Boeingów 737 MAX 8.
Do tego trzeba doliczyć podpisanie umowy o współpracy z estońską Nordicą, co zwiększy potencjał przewoźnika w krajach bałtyckich i Skandynawii. A do tego LOT zapowiedział jeszcze uruchomienie m.in. trasy do Teheranu i stolicy Kazachstanu Astany.
W tej beczce miodu jest drobna łyżka dziegciu wynikająca z niepewności co do wyniku finansowego przewoźnika. W 2015 r. strata LOT wyniosła aż 327,1 mln PLN, w 2016 – według zapewnień rpezesa Rafała Milczarskiego – przewoźnik ma balansować na granicy rentowności i być może osiągnie minimalny zysk.
Fot. LOT
