“Mam zalecenie od lekarza, że nie mogę latać klasą ekonomiczną”. Nie uwierzycie, jakich sposobów próbują pasażerowie, by wkraść się do klasy biznes!
Udawanie, że zgubiło się kartę pokładową, drobne przekupstwa, a nawet… ukrywanie się pod kocykiem – trudno uwierzyć, jak wielu pasażerów próbuje tak dziwnych sposobów, by dostać się do klasy biznes. I co więcej – niektórym się to udaje.
Różnica w komforcie podróży między klasą biznes a ekonomiczną jest ogromna. Sam wiem najlepiej, że kto raz spróbował podróży w biznesie, potem za każdym razem tęsknie patrzy w stronę zasłonki, za którą rozpościera się królestwo wygody i wyrafinowanych smaków. Nic dziwnego, że dla wielu pasażerów z klasy ekonomicznej możliwość zakradnięcia się do klasy biznes i zajęcia tam miejsca jest wielką pokusą. Jakich sposobów używają, by oszukać obsługę pokładową? “Daily Mail” zapytał o to kilku stewardów i stewardessy. Okazało się, że sposobów jest cała masa – jedne bardziej absurdalne, inne mniej.
Jedną z najbardziej powszechnych taktyk stosowanych przez pasażerów jest… zajęcie miejsca w biznesie i schowanie się pod kocem, ewentualnie udawanie, że się drzemie. Jak wskazuje jedna ze stewardess, kocyk to nie jest “peleryna niewidka”, więc ta metoda z góry skazana jest na porażkę.
Podobnie jest z pozostałymi sposobami, bo przed lotem obsługa doskonale wie, ile miejsc w klasie biznes jest zajętych i kto z nimi leci. Ciekawe w tym kontekście jest to, że gdy obsługa zaczepia takich pasażerów na gapę i prosi o kartę pokładową, bardzo często słyszy: “Ale przecież i tak nikt tu nie siedzi. Dlaczego nie mogę tu zostać?”
Innym popularnym sposobem jest udawanie, że… się zgubiło i nie bardzo się wie, jakie miejsce zajmujemy na pokładzie.
Choć jedna ze stewardess wspomina pasażera, który na potrzeby swojej wymówki stworzył fałszywe “zalecenie medyczne”, w którym napisano, że według lekarza ze względu na kiepski stan zdrowia nie może on podróżować w klasie ekonomicznej i musi lecieć biznesem. Stewardesa zareagowała na to, przedstawiając mu całkowite koszty za bilet w klasie biznes i informując, że zwrot pieniędzy będzie mógł z pewnością uzyskać od swojego ubezpieczyciela.
Niektórzy ze złapanych pasażerów proponują obsłudze łapówki w wysokości 60-80 USD. Cóż, to i tak dużo taniej niż bilet w klasie biznes.
Są tacy, którym się udaje
W “Daily Mail” czytamy relację jednego z pasażerów, który twierdzi, że regularnie udaje mu się kiwać obsługę i znajduje miejsca w biznesie. Jak to możliwe? Przed wsiadaniem do samolotu pyta o to czy istnieje możliwość upgrade do wyższej klasy podróży, potem sprawdza w aplikacji linii lotniczej dostępne wolne miejsca i… wsiada do samolotu w ostatniej grupie, szybko machając stewardessie biletem przed oczami. Czy to skuteczna metoda? Tak, choć nie zawsze – pasażerowie zdarzyło się np. Zająć miejsce, które było zarezerwowane dla jednego z pilotów, który miał tu odpocząć podczas długiego lotu. Wówczas skończyło się tylko na tym, że mężczyzna został poproszony o to, by się przesiadł. Ale według relacji stewardów zdarza się, że oprócz wstydu takim “przesiadkowiczom” grożą poważniejsze konsekwencje, włącznie z koniecznością zapłaty różnicy za miejsce w klasie biznes.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?