Pasażerka easyJet straciła 1000 funtów. Jej lot miał zostać odwołany, a w rzeczywistości się odbył
Jak opisuje brytyjski „Mirror”, kobieta przebywała wraz z rodziną w Berlinie. Do zdarzenia doszło na dwa tygodnie przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia, jednak dopiero teraz cała sprawa została podana do wiadomości publicznej.
Kobieta wraz z bliskimi pojawiła się na lotnisku na trzy godziny przed odlotem do Bristolu. Dowiedziała się, że nie mogą jeszcze nadać bagażu, więc uznała, że jest na to jeszcze za wcześnie. – Podeszłam do stanowiska easyJet, gdzie powiedziano mi, że nasz lot został odwołany. Nie pojawił się nawet na ekranie. Dostałam informację, abym zmieniła rezerwację lotu, a linia zwróci mi pieniądze – powiedziała.
Mahdia od 1926 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa del Sol od 1829 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Costa del Sol od 1858 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Najbliższy bezpośredni lot powrotny do Bristolu był dopiero za cztery dni, dlatego pasażerka musiała wydać blisko 1000 funtów na połączenie Air France z przesiadką w Paryżu następnego dnia, a także dodatkowy nocleg w Berlinie. Została jednak na lodzie – gdy zgłosiła się do przewoźnika o zwrot kosztów, w odpowiedzi usłyszała, że „nie ma żadnych zapisów mówiących o tym, że doradzano pasażerom poszukiwanie alternatywnych lotów„.
Na tym kuriozum sytuacji się nie skończyło. Okazało się, że… planowany lot do Bristolu wcale nie został odwołany, o czym poinformował ją jeden ze współpasażerów. Kobieta zdążyła już jednak wykupić bilety na inne połączenie i zrobić rezerwację w hotelu. Ostatecznie pasażerka i jej rodzina wrócili do domu planowanym lotem, który faktycznie się odbył, ale hotel i bilety na drugi lot po prostu przepadły. Przewoźnik ponownie odmówił zwrotu kosztów, twierdząc, że „kobieta zgodnie z planem weszła na pokład samolotu do Bristolu„.
Cytowany przez „Mirror” rzecznik easyJet potwierdził, że na pokładzie samolotu było 177 pasażerów, co jego zdaniem jest najlepszym dowodem na to, że ludzie nie szukali alternatywnych tras do domu. Poszkodowana pasażerka twierdziła natomiast, że inni podróżni mówili jej na lotnisku, że decydują się na przejazd autobusem Eurotunelem. W efekcie straciła 1000 funtów, ponieważ zwrotu odmówiły jej również firma ubezpieczeniowa i wystawca karty kredytowej.