Paryskie knajpy naciągają turystów aż miło. Płacisz fortunę za lampkę dobrego wina, dostajesz zwykłego sikacza
Trudno o miejsce bardziej najeżone turystycznymi pułapkami niż centrum Paryża. Niestety, właśnie wyszedł na jaw kolejny proceder, o którym mówiło się od lat, ale nie było dowodów. Chodzi o serwowanie turystom w paryskich lokalach taniego wina, podczas gdy na rachunkach widnieją opłaty za znacznie lepsze, zamówione przez nich trunki.
Hurghada od 2924 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa del Sol od 2717 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Złote Piaski od 1518 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
A ponieważ nie każdy zna się na winach, dziennik „Le Parisien” do swojego śledztwa zaangażował dwójkę somelierów, którzy incognito wybrali się do kilku paryskich lokali, udając, że są turystami. Efekty śledztwa? Dość wymowne. W jednym z lokali zamówili po kieliszku wina chablis czy sancerre, które kosztowały po 9 euro, a dostali zwykłe cabernet sauvingon (w cenie 5 euro za lampkę). A żeby było śmieszniej, po zwróceniu uwagi przez someliera, kelner przyniósł nowy kieliszek, w którym… ponownie znajdował się tańszy i gorszej jakości trunek. A takich przykładów było więcej.
– To wielka szkoda dla klientów i dla całego wizerunku producentów wina oraz tych właścicieli restauracji, którzy wykonują swoją pracę właściwie – komentuje Marina Giuberti, która testowała lokale..
Kelnerzy przyznają, że takie praktyki są na porządku dziennym
Ze śledztwa „Le Parisien” wynika, że w wielu lokalach taki proceder to codzienność.
– Zdarza mi się zlewać resztki wina z kilku butelek do jednej na promocję typu happy hours albo zastępować wino typu Bardolino na przykład Chianti, które jest znacznie tańsze i smakuje zupełnie inaczej – mówi cytowana przez „Le Figaro” Sara, kelnerka z 30-letnim stażem.
Bo choć przepisy wskazują, że klienci lokalu mogą zażądać, by wino było nalewane przy nich z butelki z widoczną etykietą, to przelewanie do niej tańszego wina jest w sumie codziennością. A reklamacje zdarzają się rzadko – jeden z kelnerów wspomina, że tylko raz trafił na zawodowego someliera, który podważył jakość serwowanego mu trunku.
Tym bardziej, że sami kelnerzy podkreślają, że nie oszukują miejscowych, a najczęściej takie niecne praktyki są stosowane wobec zagranicznych turystów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?