REKLAMA

“Pamiętniki z wakacji”. Egipskie all inclusive w czasach zarazy

Foto: Fly4free.pl

Zamiast trzech przyjaciółek z Katowic – obowiązkowe testy na COVID-19 na lotnisku, zamiast mięsnego jeża – ostry protokół sanitarny, a zamiast tłumów – pustki w popularnych kurortach. Jak w czasie pandemii wyglądają wczasy all inclusive? Przetestowaliśmy je dla Was, aby rozwiać wszelkie obawy i pytania.

Jest niedziela, godzina 12.10. Wypełniony po brzegi samolot linii Enter Air ląduje na lotnisku w Hurghadzie. Ponad 4-godzinny lot z Warszawy upłynął bez większych ekscesów, choć COVID-owy purysta mógłby się przyczepić do liberalnego podejścia w sprawie noszenia maseczek. Z drugiej strony – razem z pobytem na lotnisku, to prawie 7 godzin non-stop z zasłanianiem twarzy. Owszem, pasażerowie mogliby próbować oszukać system, tak jak ten Brytyjczyk, który przez 4 godziny delektował się na pokładzie samolotu chipsami, ale po co udawać?

W końcu lądujemy i przechodzimy rękawem na opustoszałe lotnisko – to jedyny samolot, który w najbliższym czasie ląduje w Hurghadzie. Udajemy się do przestronnego korytarza, na końcu którego znajdują się okienka do pierwszej kontroli – trzeba tam oddać paszport, po czym dostajemy go z powrotem z kwitkiem, który upoważnia nas do poddania się szybkiemu testowi na koronawirusa. To opcja dla tych, którzy nie poddali się testowi w Polsce i nie mają negatywnego wyniku (czyli de facto: lwiej części pasażerów).

Wprowadzone przez Egipt w połowie sierpnia obowiązkowe testy na COVID-19 dla wszystkich przylatujących turystów stały się dla biur podróży sprzedających tu wycieczki sporym problemem. I to mimo pewnych “ułatwień”: Egipt zniósł tymczasowo opłaty wizowe, cena testu jest dość konkurencyjna (30 USD), a w wielu przypadkach jego koszty ponoszą sami touroperatorzy. Mimo to, wielu potencjalnych turystów konieczność wykonania testu odstraszyła i biura podróży dopiero teraz zaczynają odbudowywać potencjał egipskiego rynku.

– Dynamika sprzedaży jest pozytywna, choć jeszcze nie taka, jakiej się spodziewamy. Każdego dnia pojawiają się nowe rezerwacje i widzimy wzrosty. Myślę, że decyzja o tym, że część biur finansuje testy na koronawirusa przyczyniła się do tego, że tych rezerwacji jest więcej i udało nam się osłabić negatywny efekt decyzji władz Egiptu – mówi Grzegorz Karolewski, dyrektor handlowy biura podróży ETI.

Wróćmy jednak na lotnisko. W celu przyspieszenia procesu i zachowania dystansu, nasze paszporty przejmują dedykowani pracownicy biur podróży, którzy zamiast nas stają przy okienkach i załatwiają formalności. Z jednej strony to dość wygodne, ale z drugiej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby pasażerowie stanęli w kolejce, to proces ten odbywałby się znacznie szybciej.

W końcu przychodzi czas na sam test. Ubrana w ochronny kombinezon pani zaprasza do zajęcia miejsca i wpycha długi wacik do nosa. Nie jest to przyjemne doświadczenie, ale trwa ledwie kilka sekund i… tyle. Można iść dalej – wyniki mają być znane w ciągu doby. A właściwie – znane będą tylko tym pasażerom, których rezultat testu będzie pozytywny. Co się z nimi stanie? Trafią na kwarantannę do specjalnego odizolowanego skrzydła hotelu, w którym się zameldowali, a koszty ich pobytu pokrywa… rząd Egiptu. Niby niewielka pociecha, ale z drugiej strony – to kolejny drobny kamyczek mający pokazać, że Egipcjanom zależy na przyciągnięciu do siebie turystów.

Idziemy więc dalej do kontroli paszportowej, gdzie oczywiście nie ma kolejek i… wychodzimy z lotniska. Cały proces testowania i kontroli paszportowej na lotnisku zajął nieco ponad godzinę. Mało? Pamiętajmy, że to jeden samolot: gdy turyści z innych krajów zaczną latać do Egiptu, sytuacja może znacząco się pogorszyć, więc Egipcjanie powinni pomyśleć nad usprawnieniem procedur.

Przed wyjściem spoglądam jeszcze na monitor z listą przylotów i odlotów: wygląda dość blado.

Foto: Fly4free.pl

Największa wada all inclusive znika. Jest... dziwnie

Egipskie władze tłumaczą, że testy są konieczne, by chronić turystów, ale też obywateli tego kraju. I patrząc po statystykach – mają rację, bo liczba nowych przypadków zakażeń jest od dawna niewielka. Szczyt zakażeń w Egipcie pojawił się pod koniec maja i trwał do połowy lipca – w najgorszym momencie liczba nowych przypadków dochodziła do ponad 1500 dziennie. Od sierpnia nastąpił jednak znaczący spadek – liczba nowych zakażeń COVID-19 wynosi od 120 do 200 dziennie i (przynajmniej na razie) nie zanosi się na drugą falę. Dla Egiptu to niezwykle ważne, bo turystyka odpowiada za 15 procent krajowego PKB. Na razie statystyki są… takie sobie: od 1 lipca, gdy Egipt ponownie otworzył się na zagranicznych turystów, ponad 250 tysięcy przybyszów odwiedziło popularne kurorty Szarm El-Szejk i Hurghadę. To ledwie kilkanaście procent tego, co było w zeszłym roku. Egipcjanom najbardziej dokucza brak turystów z Niemiec, co widać zresztą po naszym hotelu: obiekcie Makadi Spa, będącego częścią ogromnego kompleksu należącego do Red Sea Hotels, który jest w stanie jednorazowo przyjąć 16 tysięcy turystów.

Foto: Fly4free.pl

W połowie września nasz obiekt zionie pustką. W sąsiednim Sunwing Waterworld Makadi Hotel (z aquaparkiem) przeznaczonym dla rodzin z dziećmi obłożenie jest już większe i wynosi ok. 30 procent miejsc. Gwoli sprawiedliwości – frekwencję w kurorcie ratują nieco egipskie rodziny, korzystające z przedłużonych wakacji. Nowy rok szkolny w tym kraju rozpocznie się bowiem dopiero w połowie października.

Na tę pustkę można patrzeć z kilku punktów widzenia, bo z drugiej strony eliminacja największej wady wyjazdów all inclusive, czyli nieprzebranych tłumów, można traktować jako zaletę. Patrzę po sobie: nie mam nic do miłośników takich wyjazdów, ale raczej nie są one przeznaczone dla mnie. Odstręcza mnie nieco tłok, a od wylegiwania i prażenia się nad basem z drinkiem w ręku wolę nieco aktywniejsze spędzanie czasu. Tutaj zaś mamy ciszę i spokój, kompletnie nieprzystające do charakteru tego miejsca.

Foto: Fly4free.pl

Wyśrubowane wymogi sanitarne

Przejdźmy zatem do samego hotelu i procedur sanitarnych. Zaczynają się one już przy wejściu: dezynfekujemy tu dłonie, a obsługa odkaża nasze walizki. Jest też oczywiście obowiązkowe mierzenie temperatury i wchodzimy do lobby, gdzie cała obsługa nosi maseczki lub przyłbice. W niektórych hotelach występują też znane z Polski ścianki z pleksi na recepcji, które ograniczają kontakt hotelowych gości z pracownikami. Sam hotel wydaje się być czysty i dobrze wysprzątany, choć musimy też pamiętać o relatywnie niewielkiej liczbie gości.

Egipcjanie chwalą się tym, że w dobie koronawirusa mają bardzo wyśrubowane procedury sanitarne.

– Do ponownego dopuszczenia hoteli przygotowywaliśmy się bardzo długo. Sam proces ponownej certyfikacji rozpoczął się już maju, gdy hotele otrzymały listę wymagań, które muszą spełnić. Następnie rozpoczął się dwuetapowy proces sprawdzania: najpierw obiekty wizytowali przedstawiciele ministerstwa zdrowia i turystyki. Następnie zaś certyfikację przejmują niezależne, międzynarodowe firmy audytorskie, które wysyłają na miejsce swoich pracowników. Żaden inny kraj nie ma tak wyśrubowanych procedur – mówi Tarek El Shafei, który koordynuje certyfikacje hoteli w Hurghadzie.

Cały proces certyfikacji trwa od 2 tygodni do miesiąca – należy też do tego zaliczyć kompleksowe szkolenie dla pracowników.

– Na początku proces ten był sporym wyzwaniem dla hoteli. Chodziło nie tylko o warunki do spełnienia, ale też najbardziej przyziemne rzeczy, jak braki środków dezynfekcyjnych dostępnych na rynku – dodaje.

Do tego dochodzą wyrywkowe inspekcje w hotelach, robione najczęściej z zaskoczenia. Jak często? Przynajmniej raz w miesiącu – zarówno ze strony audytorów jak i ministerstwa.

Procedury są jednak jeszcze bardziej szczegółowe – obecnie na przykład hotele mogą wynajmować tylko co drugi pokój (co nie jest problemem, bo mało który obiekt działa na tak dużym obłożeniu), a po jego opuszczeniu przez klienta, jest on dezynfekowany i nie może być wynajmowany przez kolejne 24 godziny. Restrykcje dotyczą też samych pracowników, którzy mieszkają na terenie ośrodka – w sytuacji, gdy któryś z nich wraca np. z urlopu, przez tydzień pozostaje w izolacji, by zminimalizować ryzyko zagrożenia COVID-19.

Foto: Fly4free.pl

All inclusive w czasach zarazy

Sam pobyt w hotelu niewiele różni się od tego, do czego przyzwyczaiło nas klasyczne all inclusive. Największe różnice to otoczenie: pustawy obiekt, puste plaże, a z licznych sklepów i restauracji rozsianych po całym kompleksie działają jedynie nieliczne, np. Apteka czy sklepik z pamiątkami. Różnice dotyczą też serwowania posiłków. W obiektach, w których jest więcej gości wciąż dania serwowane są w formie bufetu (z obowiązkiem noszenia maseczek przy wybieraniu dań oraz zachowaniem dystansu społecznego), ale w niektórych przypadkach, gdy obłożenie jest bardzo małe, śniadania, obiady i kolacje serwuje się a’la carte – wybieramy danie z menu i po kilku minutach ląduje ono na naszym stole. Każdorazowo przy wejściu na teren restauracji musimy dezynfekować ręce, mierzona jest też nam temperatura.

Pozostały czas to już błogi wypoczynek ze wszystkimi elementami, jakie znamy z all inclusive, choć pewnie w nieco mniej “bogatej” formie.

Foto: Fly4free.pl
Foto: Fly4free.pl
Foto: Fly4free.pl
REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


port na malcie
Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.