20.08.2026

Internet właśnie odkrył overbooking w Wizz Air. Tylu bzdur dawno nie widzieliśmy

Więcej biletów niż miejsc
„Zapłacili za bilety i mogą nie wejść na pokład”, „bilet bez gwarancji miejsca”, „czy to w ogóle jest legalne?” – dyskusja o overbookingu w Wizz Air, która zaczęła się na portalu X, wychodzi już poza kręgi jednego wpisu. I choć samo oburzenie dotyczące zjawiska jest w pełni zrozumiałe, to… niestety mało kto pisze tam coś sensownego. Jak więc jest z tym overbookingiem? Przypominamy!

Wszystko zaczęło się od wpisu opisującego pasażerów czekających na warszawskim Lotnisku Chopina na lot Wizz Aira. Mieli dowiedzieć się, że mogą nie polecieć, ponieważ w samolocie nie ma dla nich miejsc. I wtedy internet, trochę niespodziewanie, odkrył overbooking.

„Trzyosobowa rodzina nie wyleciała, bo zapłacili TYLKO za bilet i nie doczytali, że to nie gwarantuje miejsca” – czytamy w poście dziennikarki Agaty Szczęśniak.

Wpis błyskawicznie zaczął żyć własnym życiem, a w komentarzach pojawiły się kolejne podobne historie. Zaczęły się też dobre rady Ktoś zapewnia, że wystarczy kupić „gwarancję miejsca”, ktoś inny, że sposobem na uniknięcie problemów może być kupowanie biletów z dużym wyprzedzeniem. Jeszcze ktoś że takie rzeczy tylko w tanich liniach, a kolejny w ogóle nie dowierza, że można mieć kartę pokładową, a nie wejść na pokład.  

Rozumiemy zdziwienie. Jeżeli ktoś lata raz czy dwa razy w roku, może nie zetknąć się z overbookingiem. Trudniej nam jednak przejść obojętnie obok liczby przekręconych faktów, które przy okazji zaczęły krążyć w sieci i lada moment staną się jedną z tych bezsensownie powtarzanych lotniczych legend w stylu „najtańsze bilety kupuje się we wtorki”. 

Nie, nie trzeba kupować „gwarancji miejsca”. I nie, to nie jest specjalność Wizz Aira

Overbooking oznacza w uproszczeniu, że przewoźnik sprzedaje więcej biletów, niż ma miejsc w samolocie. Linie robią to dlatego, że statystycznie część pasażerów nie pojawia się na danym rejsie. Z punktu widzenia przewoźnika bardziej opłaca się więc sprzedać np. 185 rezerwacji na 180 miejsc, zakładając, że kilka osób nie dotrze na lot. Problem zaczyna się wtedy, gdy tym razem pojawią się wszyscy. I tak – może się wtedy okazać, że ktoś z ważnym biletem nie poleci.

Nie istnieje przy tym osobna „gwarancja miejsca”, którą pasażer powinien dokupić. Ba, takiej usługi linia w ogóle nie ma. W Wizz Airze, Ryanairze czy innych liniach można zapłacić za wybór konkretnego fotela, ale to zupełnie inna usługa i… nadal nie jest zabezpieczeniem przed overbookingiem. 

Co równie ważne, nie jest to praktyka charakterystyczna dla tanich linii. Overbooking stosują przewoźnicy na całym świecie i równie dobrze podobna historia może wydarzyć się na rejsie LOT-u, Lufthansy czy British Airways. 

Jakie jeszcze rady znajdziecie w tym wątku? 

– Bo to tak jak rezerwacja miejscówki, ale bez kupienia miejscówki. Zawsze kupuję bilet przynajmniej na samolot wcześniej, bo tuż przed to coś takiego może się zdarzyć czyli 2 na 1 miejsce, chyba że na pociąg to można postać – pisze jeden z internautów. 

Więc rozprawmy się i z tym. Mówiąc krótko: nie istnieje też żaden stuprocentowo skuteczny trik pozwalający zabezpieczyć się przed overbookingiem. Sam fakt kupienia biletu pół roku wcześniej absolutnie niczego nie zmienia. Nie daje go również przyjście na lotnisko trzy godziny przed odlotem. 

– Wystarczyło dopłacić 10 funtów do miejsca i by nie było problemu. Latam z dzieciakami często i jeszcze nigdy nie wybrałem opcji bez wybrania miejsca – pisze ktoś inny.

I znów – wykupione miejsce to żadna gwarancja. W praktyce jednak warto zauważyć, że przewoźnikom łatwiej jest też rozwiązać problem overbookingu kosztem pojedynczych pasażerów niż rozdzielać rodziny czy większe grupy. Dlatego faktycznie – rodziny z dziećmi najrzadziej doświadczają takiej sytuacji. Co nie znaczy, że nigdy się to nie zdarza.

Czy linia może tak zrobić? Może. I najpierw powinna poszukać ochotników

Tu dochodzimy do pytania, które w dyskusji powtarza się najczęściej: „Ale czy to w ogóle jest legalne?”. A odpowiedź jest tylko jedna: tak. Nam również trudno uznać sprzedaż większej liczby biletów niż dostępnych miejsc za praktykę przyjazną pasażerowi, ale overbooking jest legalny. Co więcej, nie jest żadnym nowym pomysłem księgowych tanich linii, lecz od lat funkcjonującą praktyką branży lotniczej.

Unijne rozporządzenie 261/2004 wprost opisuje procedurę na wypadek, gdy przewoźnik przewiduje, że będzie musiał odmówić części pasażerów wejścia na pokład. Linia powinna najpierw poszukać ochotników, którzy zgodzą się zrezygnować ze swojej rezerwacji w zamian za uzgodnione korzyści. Dopiero jeśli ochotników będzie za mało, przewoźnik może odmówić wejścia na pokład pasażerom wbrew ich woli. 

To ważny szczegół, bo overbooking nie musi wyglądać jak losowanie nieszczęśnika przy bramce. Linie próbują najpierw znaleźć osoby, którym zmiana planów aż tak bardzo nie przeszkadza – oferując im w zamian określone korzyści.

Zostajesz na lotnisku. Co wtedy? Nawet 600 euro odszkodowania

Równie nieprawdziwe, które pojawia się w tej dyskusji, jest przekonanie, że pasażer z takiego lotu zostaje z niczym, a przewoźnik może po prostu powiedzieć „sorry” i zamknąć drzwi samolotu.  Jeżeli pasażerowi wbrew jego woli odmówiono wejścia na pokład, unijne przepisy przewidują odszkodowanie: 250 euro dla lotów do 1500 km, 400 euro dla dłuższych lotów wewnątrz UE oraz innych lotów od 1500 do 3500 km i 600 euro w pozostałych przypadkach

Na tym prawa pasażera się nie kończą. Przepisy przewidują również wybór między zwrotem kosztu biletu a zmianą planu podróży oraz – zależnie od sytuacji – prawo do opieki, czyli m.in. posiłków, napojów, a gdy konieczny jest nocleg, również hotelu i transportu. 

I być może właśnie to jest najważniejszym wnioskiem z całej internetowej afery. Overbooking jest realny, legalny i rzeczywiście może oznaczać, że mając prawidłowo kupiony bilet, nie wejdziemy do samolotu. To brzmi niedorzecznie i trudno dziwić się komuś, kto pierwszy raz słyszy o tym dopiero przy bramce. Nie jest jednak prawdą, że problem wynika z niewykupienia „gwarancji miejsca”. Nie jest to również jakaś szczególna sztuczka Wizz Aira, a kupienie biletu wcześniej, wcześniejsze pojawienie się na lotnisku czy dopłacenie do fotela nie daje stuprocentowej ochrony. I warto o tym pamiętać.

W skrócie
👉 Overbooking to legalna praktyka stosowana przez Wizz Air i inne linie, także LOT, Lufthansa czy British Airways; przewoźnik sprzedaje więcej biletów niż ma foteli.

👉 Zakup wybranego miejsca, biletu z dużym wyprzedzeniem ani wcześniejsze przyjście na lotnisko nie gwarantują wejścia na pokład.

👉 Zgodnie z rozporządzeniem UE 261/2004 linia powinna najpierw szukać ochotników gotowych zrezygnować z lotu za ustalone korzyści.

👉 Pasażerowi przymusowo niewpuszczonemu do samolotu przysługuje 250, 400 lub 600 euro odszkodowania oraz zwrot biletu lub zmiana rezerwacji i opieka.
Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Turcja z all inclusive plus 🏖️🍹 Wczasy w 5* Diamond Hill Resort za 2134 PLN
Turcja z Warszawy 2134 PLN

Turcja z all inclusive plus 🏖️🍹 Wczasy w 5* Diamond Hill Resort za 2134 PLN

All inclusive na Zakintos tuż przy plaży 🏖️🍹 Tydzień w 4* Cameo Beach Resort za 2799 PLN
Grecja z Katowic 2799 PLN

All inclusive na Zakintos tuż przy plaży 🏖️🍹 Tydzień w 4* Cameo Beach Resort za 2799 PLN

Piękne Włochy 🔥😍 Loty do Genui za 169 PLN ✈️ Savona i San Remo od + 144 PLN
Genua z Warszawy 313 PLN

Piękne Włochy 🔥😍 Loty do Genui za 169 PLN ✈️ Savona i San Remo od + 144 PLN

All inclusive w Egipcie 🌊🐠 Tydzień w 4* Flamenco Beach & Resort za 2531 PLN
Egipt z Wrocławia 2531 PLN

All inclusive w Egipcie 🌊🐠 Tydzień w 4* Flamenco Beach & Resort za 2531 PLN

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

UE powinna przekonać Airbusa do wznowienia produkcji A380 i wprowadzić przepis, że jak linia nie zabierze pasażera z powodu braku miejsce, to musi kupić A380 i latać nim na tej trasie przez najbliższy rok. Wówczas miejsc nie będzie brakowało. A jak kilka linii zbankrutuje, to reszta się nauczy. Inna opcja to wprowadzić odszkodowanie nie 600Euro tylko milion Euro.
aqq1, 20 sierpnia 2026, 22:32 | odpowiedz
Połowa lotnisk nie spełnia wymogów do lądowania A380. Zwłaszcza te mniejsze, na które zazwyczaj lata Wizz Air. 
aqq1 UE powinna przekonać Airbusa do wznowienia produkcji A380 i wprowadzić przepis, że jak linia nie zabierze pasażera z powodu braku miejsce, to musi kupić A380 i latać nim na tej trasie przez najbliższy rok. Wówczas miejsc nie będzie brakowało. A jak kilka linii zbankrutuje, to reszta się nauczy. Inna opcja to wprowadzić odszkodowanie nie 600Euro tylko milion Euro.
erloy, 21 sierpnia 2026, 8:27 | odpowiedz
W takim wypadku, linia powinna jeszcze zapłacić za rozbudowę lotniska. 
erloy Połowa lotnisk nie spełnia wymogów do lądowania A380. Zwłaszcza te mniejsze, na które zazwyczaj lata Wizz Air. 
aqq1 UE powinna przekonać Airbusa do wznowienia produkcji A380 i wprowadzić przepis, że jak linia nie zabierze pasażera z powodu braku miejsce, to musi kupić A380 i latać nim na tej trasie przez najbliższy rok. Wówczas miejsc nie będzie brakowało. A jak kilka linii zbankrutuje, to reszta się nauczy. Inna opcja to wprowadzić odszkodowanie nie 600Euro tylko milion Euro.
aqq1, 22 sierpnia 2026, 13:10 | odpowiedz
Mnie się zdarzyło, że Air France nie wpuścił mnie i żony na lot. A jako odszkodowanie zaproponował połowę stawki. Nie chciałem się z dziadami kłócić, po prostu więcej u nich biletu nie kupię. Acha, mieliśmy ovczywiście wykupione dodatkowo miejsca!
DziadekJanusz z forum, 23 sierpnia 2026, 18:14 | odpowiedz