112 EUR za ostrygę, 350 PLN za drinka. Knajpa oszukuje obcokrajowców i ma to w nosie
Jeśli śledzicie artykuły z kategorii „zapłacił 300 EUR za ostrygę i 3 drinki”, to ta nazwa restauracja powinnam wam być dobrze znana. DK Oyster to słynny bar plażowy na Mykonos. Jego sława nie wynika jednak jedynie z tego, że jest pięknie położony i przyciąga tłumy, ale przede wszystkim… z naciągania turystów.
Chalkidiki od 2337 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kreta Zachodnia od 2808 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kreta Zachodnia od 2479 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Ostryga za 24 EUR, dwa drinki, sałatka i krab za 570 euro, drink mimoza za 57 EUR, prawie 10 EUR za butelkę wody – to tylko kilka z przykładowych cen, jakie na rachunkach zobaczyli turyści, którzy zdecydowali się odwiedzić to miejsce.
– Za 2 ryby z frytkami, wodę i 3 piña colady płacimy 1400 EUR. Każda ryba 395 EUR, każdy koktajl 75 EUR i do tego opłata za obsługę i oddzielny napiwek – relacjonuje jedna z turystek.
I nie jest w swoim zaskoczeniu odosobniona. Dość powiedzieć, że na Tripadvisorze bar ma ocenę 2,5 gwiazdki. Na 1600 opinii, blisko połowa jest skrajnie negatywna. A jednak wciąż ktoś tu trafia – głównie za sprawą „naganiaczy”, którzy zapewniają, że można tu skorzystać z plaży i całej infrastruktury, jeśli tylko kupi się drinka. Nikt jednak nie wspomina, że drink kosztuje 70 EUR, a ceny w menu zwykle są inne niż na rachunku lub nie zawierają całego szeregu opłat dodatkowych.
Turyści przekonują jednak, że nie chodzi wyłącznie o ceny. Narzekają na zawyżanie rachunków przez dodawanie dziwnych opłat i pozycji, niską jakość dań, długi czas oczekiwania, opryskliwą obsługę i właściwie na wszystko, na co można narzekać. Tymczasem bar tłumaczy się, że ceny wynikają z jakości produktów i wielu innych czynników.
– Stworzyliśmy menu w oparciu o intensywne poszukiwania wśród dostawców najwyższej jakości składników i współpracowaliśmy z doświadczonym szefem kuchni wybranym według najsurowszych kryteriów. Jest nam przykro, że nie doceniłeś naszego wysiłku – odpowiedział DK Oyster na jedną z krytycznych opinii. – Wolisz zapłacić 500 EUR za leżaki na zatłoczonych plażach, czy 70 euro za dwa pyszne koktajle na pięknej plaży – pyta restauracja innego z gości, który odważył się na krytykę cen.
I o ile faktycznie – drogich miejsc na świecie nie brakuje, o tyle czym innym jest bycie drogą restauracją, a czym innym celowe kombinowanie, by jak najmocniej naciągnąć turystów. Ukrywanie cen, zaganianie turystów kusząc ich nie do końca prawdziwą ofertą – to już raczej nie strategia bycia miejscem premium, a… zwykłe oszustwo.
– Jeśli grożą, że zadzwonią na policję, ponieważ nie chcesz płacić tak głupich cen, powinieneś im powiedzieć, że prawdziwym przestępstwem jest złe jedzenie, nieuzasadnione ceny i bardzo niekompetentny personel – napisała turystka z Londynu.
Co ciekawe, śledztwo Daily Mail wykazało, że wszystkie te praktyki są stosowane tylko wobec obcokrajowców. Dziennikarze byli świadkami sytuacji, w której Grecy bez problemu zamówili sześć ostryg za… 30 EUR. Turyści z zagranicy, za taką samą przekąskę musieliby zapłacić 144 EUR, czyli prawie pięciokrotnie więcej.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?