Ostatnia duża linia na świecie wprowadzi płatny wybór foteli i numerowane miejsca? Szykują rewolucyjne zmiany!
Pamiętacie jeszcze te pionierskie czasy taniego latania, gdy low-costy nie miały numerowanych miejsc w samolocie, a podróżni sami mogli wybierać sobie fotel podczas wchodzenia na pokład samolotu? Jeszcze kilka lat temu taką politykę miały zarówno Ryanair i Wizz Air. Potem stopniowo zaczęła się ona zmieniać: najpierw tanie linie wprowadziły opłaty za wybór preferowanego miejsca, a potem zaczęły rozsadzać podczas odprawy pasażerów w ramach jednej rezerwacji, aby „zachęcić” ich do uiszczania opłaty za siedzenie obok siebie podczas lotu. Jest jednak jedna tania linia, która od lat hołduje starym zasadom: to linia Southwest Airlines, czyli drugi największy tani przewoźnik na świecie po Ryanairze. Amerykański low-cost od lat stosuje dość nietypową politykę „otwartego” fotela – w jego samolotach (linia lata tylko Boeingami 737) wszystkie miejsca są jednakowe, a o tym, gdzie usiądziemy, decyduje kolejność pojawienia się w samolocie. Owszem, o miejscu w kolejce decyduje to, jak szybko się odprawimy (tradycyjne okienko otwiera się na 24 godziny przed lotem), istnieje też możliwość wykupienia wcześniejszej odprawy czy priority boardingu, jednak wszystko jest w rękach pasażerów: wchodząc na pokład w pierwszej kolejności to my decydujemy czy usiądziemy w pierwszym czy ostatnim rzędzie, przy oknie czy może od alejki. O wszystkim decyduje dostępność miejsc w danym momencie. Teraz zaś wiele wskazuje na to, że przewoźnik zmieni tę politykę i wprowadzi iście rewolucyjne zmiany!
Hammamet od 2351 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Kreta Zachodnia od 2163 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Hammamet od 2367 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
– Minęło kilka lat, od kiedy zajmowaliśmy się tą sprawą, a od tego czasu zmieniły się preferencje i oczekiwania naszych pasażerów. Dlatego przyglądamy się nowym inicjatywom, związanym z polityką zajmowania miejsc i wchodzenia na pokład – powiedział w czwartek Bob Jordan, prezes linii Southwest Airlines.
Mówił to podczas prezentacji wyników za I kwartał, które dla amerykańskiej linii były dość rozczarowujące – przewoźnik zanotował w tym okresie 231 mln dolarów straty netto, a jednym z głównych powodów były opóźnienia w dostawach nowych samolotów od Boeinga.
Jordan zastrzegł jednocześnie, że żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte, ale amerykańskie media i eksperci jednoznacznie uznali, że przewoźnik planuje wprowadzić płatny wybór miejsc w samolocie. Zdaniem ekspertów nie jest też wykluczone, że tania linia wprowadzi jakiś rodzaj dodatkowo płatnych miejsc premium w swoich samolotach, na przykład z większą przestrzenią na nogi. Co jest zresztą dość logiczne, bo taki model stosują już właściwie wszyscy przewoźnicy – jest to jedno z największych źródeł dodatkowych przychodów dla linii lotniczych. W trudnej sytuacji Southwest, taka perspektywa może okazać się bardzo kusząca
Dlaczego do tej pory linia Southwest nie zmieniła tej polityki? Przewoźnik przez lata utrzymywał, że chodzi mu o maksymalne uproszczenie swoich procedur. Nie da się też ukryć, że pozwolenie pasażerom na swobodny wybór miejsca podczas wchodzenia na pokład to najbardziej efektywna czasowo metoda boardingu, co pozytywnie wpływa na punktualność wykonywanych operacji.
Czy i w jaki sposób Southwest zdecyduje się na wprowadzenie tych zmian? Czas pokaże, ale wygląda to bardzo ciekawie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?