Ostatni duży low-cost w Europie uruchomi „przełomowy” program lojalnościowy. Także dla pasażerów z Polski
easyJet chce przejąć pasażerów British Airways
Brytyjski przewoźni poinformował o swoich planach przy okazji publikacji raportu finansowego za I półrocze, w którym linia zanotowała aż 552 mln funtów netto straty. Perspektywy na drugą połowę roku są niepewne – wojna w Iranie i kryzys na Bliskim Wschodzie hamują popyt, a dodatkowo przewoźnik cierpi z powodu drogiego paliwa lotniczego. Jednocześnie linia mocno pracuje nad poprawą sytuacji.
– Nasza strategia jest prosta – zdescyplinowany wzrost, poprawa produktu oraz ekspansja eassyJet Holidays pomogą nam wyjść z kryzysu na Bliskim Wschodzie obronną ręką – powiedział prezes easyJet Kenton Jarvis.
I potwierdził to, o czym mówiło się od dawna: easyJet na początku przyszłego roku uruchomi duży program lojalnościowy z prawdziwego zdarzenia. Powód? Przede wszystkim chęć utrzymania swoich pasażerów, a także pozyskania nowych. Przede wszystkim chodzi tu o pasażerów British Airways, którzy od miesięcy wyrażają swoje niezadowolenie na temat zmian, jakie flagowa brytyjska linia wprowadziła w swoim programie British Airways Club. Po ich wprowadzeniu trudniej uzyskać odpowiedni status, a punkty statusowe nie są już nabijane w oparciu o liczbę i długość lotów, ale o kwotę, jaką wydaliśmy na bilety.
– Program British Airways stał się coraz bardziej elitarny, punkty są coraz trudniejsze do zdobycia. Widzimy tu dla siebie bardzo duże możliwości do rozwoju – powiedział Jarvis.
Hurghada od 2700 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Wyspa Malta od 2015 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Dorada od 2139 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Jak będzie wyglądał nowy program lojalnościowy?
Na razie nie znamy żadnych szczegółów, wiemy tylko, że zostanie on uruchomiony na początku przyszłego roku. W „Financial Times” czytamy, że linia może zaoferować swoim klientom tańsze loty, dostęp do saloników czy wymianę punktów na loty lub inne produkty.
– Już teraz mamy bardzo lojalnych pasażerów – mówi Jarvis. I dodaje, że linia może wykorzystać bogate portfolio swoich produktów, w tym stale rosnącą markę wakacyjną easyJet Holidays.
Z programu easyJet będą mogli skorzystać pasażerowie z całej Europy, w tym z Polski. Brytyjska linia w naszym kraju lata obecnie tylko z lotniska w Krakowie, z którego ma dość bogatą siatkę połączeń. Z Balic lata m.in. do Amsterdamu, Paryża CDG, Genewy, Bazylei, Londynu, Newcastle, Liverpooli czy Birmingham.
Nie wiadomo jednocześnie, co stanie się z produktem subskrypcyjnym przewoźnika, a więc easyJet Plus. Ten pierwszy działa w oparciu o roczną stałą opłatę i oferuje podróżnym wybór miejsca w samolocie, prirytetowy boarding, a na wybranych lotniskach także dostęp do Fast Tracka. Bardziej „klasyczny” program lojalnościowy przewoźnika, czyli Flight Club (dla najczęściej latających pasażerów, z dostępem tylko na zaproszenie easyJet), został w praktyce zawieszony w zeszłym roku.
Tanie linie próbują budować lojalność pasażerów
Kryzys na Bliskim Wschodzie i słabnący popyt skłania tanie linie do szukania sposobów na budowanie lojalności pasażerów. To nie przypadek, że 2 miesiące temu Wizz Air mocno obniżył cenę swojego flagowego programu Multipass, który pozwala abonamentom na latanie w stałej cenie przez cały rok.
W kwestii lojalności ugiął się nawet Michael O’Leary, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu jasno deklarował, że najlepiej buduje się nią na niskich cenach.
– Jeśli szukasz lojalności, kup sobie psa – mówił.
Ale w ubiegłym roku także Ryanair uruchomił własny program subskrypcyjny Rynaiar Prime, którego abonenci mieli możliwość darmowego wyboru miejsca, ubezpieczenie i ekskluzywny dostęp do comiesięcznych promocji skierowanych tylko dla subskrybentów. Ostatecznie program został zawieszony po pół roku, bo okazał się nierentowny i przynosił duże straty.
Czy easyJet uda się uniknąć tego samego losu? Zobaczymy.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?