Odyseja pasażerów Ryanair z Krakowa: 14 godzin czekania, zmiana lotnisk, a i tak zostali na lodzie!
Czasem loty są odwoływane i to normalna kolej rzeczy. Gorzej, gdy linia lotnicza zwodzi pasażerów i każe im czekać na lot znacznie dłużej niż to konieczne, by na koniec poinformować ich, że… i tak nie polecą. Tak właśnie było z pasażerami Ryanaira, którzy chcieli polecieć z Krakowa do Marsylii.
Pierwotnie lot z Krakowa do Marsylii miał wystartować w piątek o godz. 11.35, jednak (jak to często bywa na Balicach) z powodu złych warunków pogodowych większość lotów było opóźnionych, a część odwołanych. Podobnie było zresztą z tym.
– Nasz lot do Marsylii był opóźniony o ponad 4 godziny w oczekiwaniu na poprawę warunków pogodowych. Mgła jednak nie opadała i o 16 dostaliśmy informację, że został opóźniony o kolejne 1,5 godziny – informuje nas pani Larysa Sagan w mailu wysłanym do redakcji.
Chwilę potem zdecydowano o transporcie pasażerów na lotnisko w Katowicach, gdzie lot miał zostać przeniesiony – podstawiono autokar, który przewiózł pasażerów do Pyrzowic, a godzina odlotu została ustalona na 20.30.
– Tam po przejściu odprawy czekaliśmy na dalsze informacje, gdyż nie zaczęto boardingu mimo zbliżającej się godziny odlotu. Około godziny 21 w końcu podjechały autobusy, które miały nas zawieźć na pokład samolotu. Po sprawdzeniu kart pokładowych pierwszy autobus pierwszy autobus odjechał w kierunku samolotu. I tu zaczyna się największa farsa. W momencie gdy pasażerowie byli już pod samolotem, lot został wstrzymany. Ludzie zostali uwięzieni w autobusie bez informacji, co dalej. Reszta pasażerów na lotnisku również nie została o niczym poinformowana, obsługa zdezorientowana sytuacją nie mogła udzielić nam żadnej rzetelnej informacji – czytamy dalej w relacji czytelniczki.
Ta sytuacja trwała do godziny 22.30, gdy na tablicy odlotów pojawiła się informacja, że lot odbędzie się o 23.30. Sukces? Niekoniecznie…
– Niestety, o 23 w końcu zostaliśmy poinformowani, że lot został odwołany. Przewoźnik poza odwołaniem lotu nie zrobił dla nas nic. Pasażerowie zostali skierowani do punktu informacji znajdującej się na lotnisku, by usłyszeć że nic nie zostało nam zapewnione, nawet transport powrotny do Krakowa, nie mówiąc już o noclegu. Dostaliśmy jedynie wizytówki hoteli w Katowicach, które niekoniecznie mają miejsca, gdzie możemy próbować dostać się na własną rękę. Ryanair umył ręce – mówi Larysa Sagan.
I pisze, że niektórzy pasażerowie, w tym rodziny z dziećmi czy osoby starsze, spędziły w oczekiwaniu na lot ponad 14 godzin.
– W Krakowie Ryanair zapewnił jedynie voucher na jedzenie w wysokości 15 zł na cały ten czas oczekiwania, niestety jedyne co zostało w tamtym momencie do jedzenia na lotnisku to chipsy. W Katowicach niestety sklepy prócz alkoholu, papierosów i czekolady nie oferowały nic czym można było nakarmić dzieci. Obsługa niestety poinformowała rodziców, że lotnisko nie jest przygotowane na nasze przyjęcie więc jeśli coś nam nie odpowiada to możemy zrezygnować z lotu.
Co na to Ryanair?
– Lot z Krakowa do Marsylii w dniu 17 stycznia został niestety odwołany z powodu zakłóceń pogodowych, które doprowadziły do opóźnień i przekroczenia przez załogę dozwolonych godzin lotu. Wszyscy klienci, których problem dotyczył otrzymali kupony na napoje orzeźwiające. Pasażerowie zostali poinformowani drogą mailową/sms-ową o możliwościach zwrotu kosztów lub zmiany trasy. Ryanair szczerze przeprosił klientów za odwołanie lotu – pisze Olga Pawlonka z Ryanaira.