Tajlandia niczym Rabka-Zdrój. Nowa gałąź turystyki rozwija się w błyskawicznym tempie
W ciągu ostatnich 10 lat Tajlandię odwiedziło blisko 200 mln turystów. Większość z nich przyjeżdża tu dla relaksu, szalonych imprez i dobrego jedzenia. Ale być może już niedługo to się zmieni. A królestwo uzupełni turystów… pacjentami.
„W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy…” – chciałoby się zanucić. Tymczasem może się okazać, że za jakiś czas najpopularniejsze turnusy rehabilitacyjne i medyczne będą miały miejsce… w Tajlandii. Choć azjatyckie królestwo zyskało popularność dzięki pięknym plażom, niskim cenom i szerokiej ofercie rozrywek z kategorii życie nocne, to okazuje się, że zupełnie przeciwny sektor turystyki ma się naprawdę dobrze i każdego roku prężnie się rozwija.
Wszystko ze względu na niskie ceny zabiegów medycznych, ciepły klimat, tanie jedzenie i noclegi – czyli po części to, co przyciąga także zwykłych turystów. Co ciekawe – nie chodzi tylko o tradycyjne, lecznicze turnusy rehabilitacyjne, ale także odwyki dla ludzi silnie uzależnionych od alkoholu czy narkotyków.
Jak donosi portal Skift, Amerykanie czy Australijczycy zniechęceni długim oczekiwaniem na miejsce w ośrodkach w ich własnych krajach, chętnie decydują się na odwyk w Tajlandii.
– Większość naszych klientów pochodzi z zagranicy – mówi Adrian Crump, prezes The Cabin Addiction Services Group , największego w Tajlandii luksusowego ośrodka odwykowego w stylu zachodnim.
Ponieważ branża turnusów odwykowych cieszy się dużym zainteresowaniem, podobne oferty udostępniły nie tylko wyspecjalizowane ośrodki, ale też inne miejsca – chociażby buddyjskie świątynie. Co ciekawe w przeciwieństwie do placówek nastawionych na zysk, nie pobierają one opłat za pobyt.
– Nie można lekceważyć leków czy narkotyków – zapewnia Phra Ajahn Vichit Akkajitto, przedstawiciel świątyni Thamkrabok – Każemy naszym gościom składać przysięgę, muszą żyć w zgodzie ze złożonymi ślubami i nie tolerujemy łamania przepisów – dodaje.
Chętni muszą tylko opłacić sobie dojazd i jedzenie na miejscu. W zamian przez 15 dni będą poddani procesowi oczyszczania.
Jednak za najbardziej luksusowe ośrodki pacjenci muszą płacić naprawdę srogo. Odwyk w Tajlandii na pewno nie jest tani, ale dalej stanowi konkurencyjną ofertę. Ulokowana w pobliżu Chiang Mai najdroższa placówka pobiera opłatę w wysokości 16 tys. USD za miesięczne leczenie. Eksperci przypominają jednak, że podobne turnusy w USA potrafią kosztować ponad cztery razy tyle. Do dyspozycji leczonych osób pozostają prywatne baseny, siłownie, klinika z widokiem na góry oraz restauracje na świeżym powietrzu.
– Mamy świetną reputację w tej dziedzinie – twierdzi Darren Lockie, współzałożyciel jednego z luksusowych ośrodków – Tajlandia ma świetną okazję, by stać się ośrodkiem rehabilitacyjnym i odwykowym dla całej Azji, a nawet świata – dodaje.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?