Takich fal nie ma nigdzie indziej. Odwiedzamy Nazare, gdzie woda wzbija się na wysokość 10. piętra
Nazare jest niewielką miejscowością położoną w dystrykcie Leiria, w regionie Centrum. Liczy niecałe 15 tysięcy mieszkańców, a jego powierzchnia to nieco ponad 82 kilometry kwadratowe (mniej więcej tyle co Tychy, Konin czy Stalowa Wola). Wbrew pozorom taki opis mógłby pasować do spokojnego i nawet nieco sennego miejsca, ale w przypadku Nazare są to tylko pozory, zwłaszcza, jeśli mowa o okresie jesienno-zimowym. To właśnie w tym czasie Nazare zmienia się w mekkę surferów i śmiałków, którym nie są straszne olbrzymie fale.
Ale zacznijmy najpierw od samego miasta. W jego dolnej części znajdziemy właściwie wszystko to, z czego znane są nieduże mieściny na południu Europy – piękne sanktuaria i kościoły czy kaplice, ale i stragany, na których dominują owoce morza. Poza typowymi specjałami jak dorsz, okoń, tuńczyk, sardynki i krewetki, na wielu stoiskach znajdziemy dziwne i nietypowe, ale jednocześnie interesujące percebes. To skorupiaki, które przypominają kopytka na czarnej nóżce. Porównania do nóg smoka czy nawet diabła wcale nie są przesadzone! Jest to typowa słona przekąska w Portugalii, która wbrew swojemu wyglądowi smakuje w zupełności… normalnie, jak inne owoce morza.
Wyspa Malta od 2362 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Słoneczny Brzeg od 1953 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Sousse od 2371 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Wszystko to, z czego jest znane Nazare, zaznamy w „górnej” części miasta. Całą jego okazałość można zobaczyć z punktu widokowego Miradouro do Suberco w dzielnicy Sitio. Rozciąga się z niego piękny widok na całe centrum i plażę Praia da Nazaré, która w odróżnieniu od Praia do Norte jest wolna od gigantycznych fal. To spokojniejsza część, idealna na spacer po piasku, leżenie plackiem i kąpiel.
Z punktu Miradouro do Suberco można, a wręcz trzeba się udać na kilkunastominutowy spacer na Fort św. Michała Archanioła (Forte de São Miguel Arcanjo). To jest właśnie to miejsce, które przyciąga ludzi z całego świata i absolutnie nie można się temu dziwić. Patrząc w lewo – widzimy spokojniejszą Praia da Nazaré. Spoglądając w prawo – Praia do Norte. I to właśnie druga z nich wywołuje u każdego podziw wobec natury i tego, jakie spektakle jest w stanie stworzyć.
Słynne na całym świecie, sięgające 30 metrów fale nie są przypadkowym skutkiem położenia geograficznego miasta. Wpływ na to ma kilka czynników. Po pierwsze, Praia do Norte jest jednym z najbardziej wysuniętych na zachód punktów Europy, wskutek czego dochodzi tam do zderzenia mas wiatru znad Atlantyku z linią brzegową. Do tego samo Nazare leży u podnóża największego na Starym Kontynencie rowu tektonicznego, którego długość sięga 200 kilometrów, a głębokość miejscami nawet do 5 kilometrów. W efekcie dostajemy kombinację silnego wiatru z prądami morskimi wywołanymi podwodnym kanionem, a naocznym tego rezultatem są właśnie majestatyczne fale.
Optymalnym momentem na podróż do Nazare, o ile zależy nam na oglądaniu ogromu i siły wody, jest czas od listopada do lutego – trwa wtedy tzw. sezon wielkich fal. To także okres licznych zawodów, organizowanych m.in. przez Red Bulla (WSL Big Wave). To właśnie w ich trakcie ustanowiony został rekord świata, jeśli chodzi o wysokość fali, po której kiedykolwiek surfowano. 29 października 2020 roku Niemiec Sebastian Steudtner odważył się zmierzyć ze ścianą wody, która liczyła 26,21 metra, zostając tym samym nowym rekordzistą Guinnessa.
Odwiedzając więc ten region Portugalii pod koniec października mogę przyznać, że wybrałem się tam nieco zbyt wcześnie – fale nie osiągnęły słynnych 25-30 metrów. Od pracownika kasy biletowej w forcie dowiedziałem się, że tego dnia woda wzbijała się „zaledwie” na 6-7 metrów. To jednak w zupełności mi wystarczyło, aby zbierać szczękę z podłogi i podziwiać to, co działo się przed moimi oczami. Nie będę też ukrywał, że taki spektakl daje poczucie chwilowej zadumy i przemyśleń. Obserwując majestatyczne fale, warto na chwilę skupić się wyłącznie na tym i pozostać sam na sam ze swoimi myślami. Magiczne uczucie. Nie przeszkadza w tym nawet momentami mocno wiejący wiatr, który tworzy na głowie różne dziwaczne rzeczy.
Uwaga, uspokajam strachliwych!
Rok przed wybuchem pandemii odbyłem dwutygodniowy rejs jachtem po Morzu Śródziemnym. Jeden z etapów zakładał przepłynięcie z Othonoi, niewielkiej wysepki w pobliżu Korfu do Apulii, a dokładniej miasta Leuca na wybrzeżu Włoch. Jak na niedużą, 12-metrową jednostkę to dość spory dystans, który pokonaliśmy w około 14 godzin. Pech chciał, że harmonogram nie przewidywał jakichkolwiek zmian i mieliśmy wypłynąć niezależnie od pogody, która miała być sprzyjająca. No właśnie, MIAŁA.
38 węzłów, czyli około 70 km/h wiatru, duże fale i przechyły naszej niedużej jednostki niemal o 90 stopni – to niespecjalnie przyjemne uczucie, które zburzyło mój pomysł na wyrobienie patentu żeglarskiego. Taka przygoda sprawiła, że gdy tylko później obserwowałem na żywo wysokie fale, odczuwałem niemałe mrowienie, a na skroniach pojawiały się krople potu. Mając świadomość, że w Nazare zobaczę dość podobne sceny, trochę się obawiałem, że mój entuzjazm nie będzie taki, jak sobie wyobrażałem.
Nic jednak bardziej mylnego. Na szczęście wszelkie obawy i niepokój zostały daleko w pamięci. W żadnym stopniu imponujące fale nie wywoływały u mnie dreszczy, a wręcz przeciwnie – ekscytację i podziw. I tu właśnie porada dla każdego, kogo paraliżuje widok spiętrzonych fal i niespokojnego morza. Gwarantuję, że jeśli wzbraniacie się przed wizytą w Nazare lub jakimkolwiek innym miejscu oferującym takie „pokazy”, to nie macie się o co bać – naturalne piękno, obserwowane z bezpiecznej odległości, nie zrujnuje Waszych wrażeń.
Jak dotrzeć do Nazare?
Optymalnym rozwiązaniem jest przelot do Lizbony (bezpośrednie połączenia są wykonywane z Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Poznania). Ze stolicy Portugalii do Nazare nie ma połączeń kolejowych, ale to tylko dodaje nutki atrakcyjności i wyzwania. Jedyną opcją, rzecz jasna poza wynajęciem samochodu, jest autokar Rede Expressos z dworca autobusowego Sete Rios, oddalonego od lizbońskiego lotniska o około siedem kilometrów. Można do niego dotrzeć metrem (niebieska linia).
Po drodze autokar zatrzymuje się na kilku przystankach, a do Nazare dociera w niecałe dwie godziny. Kursuje około 10-12 razy dziennie, mniej więcej co 1,5 godziny. Dworzec w miejscu docelowym znajduje się w centrum miasta, w niedalekiej odległości krótkiego spaceru na plażę.
Autobusy są nowoczesne, wygodne i czyste, a do tego posiadają przedziały na bagaż. Biletów nie można kupić u kierowcy – należy je kupić w kasie biletowej. Ceny i rozkłady jazdy można znaleźć na stronie internetowej Rede Expressos. Przewoźnik ten obsługuje większość dalekobieżnych połączeń autobusowych w Portugalii.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?