Aż 130 nowych linii tylko w 1,5 roku. Niektóre zaczną działać lada moment
Gdy w 1985 roku Ryanair uruchamiał swoją działalność, nikt nie był w stanie przewidzieć, że kilkadziesiąt lat później będzie przewoził nawet 150 mln pasażerów rocznie. Podobnie było zresztą z każdą inną linią, która odniosła sukces. Na początku jest po prostu małym pionkiem i stopniowo może zdobywać popularność i rozwijać się.
Costa Brava od 1856 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kreta Wschodnia od 2887 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Hammamet od 2390 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Teraz, gdy nowi przewoźnicy powstają na świecie dosłownie w hurtowych ilościach, być może jesteśmy świadkiem stworzenia podobnej marki. Nie ma jednak wątpliwości, że na liście nie brakuje firm, które nie przetrwają próby czasu i przejdą do lotniczej historii.
Które trafią do jednej, a które do drugiej grupy? Czas pokaże!
Mamy boom na nowe linie? Owszem!
Jak wynika z danych firmy konsultingowej International Brand & Art Consulting, które zostały opublikowane w połowie ubiegłego roku – tylko w ciągu 18 miesięcy (czyli do końca 2022 roku) na niebie pojawi się aż 130 nowych linii lotniczych. Niektóre z nich już możemy zobaczyć w rozkładach lotów – jak m.in. islandzką linię PLAY. Po upadku WOW Air, ci sami ludzie wyciągnęli wnioski ze swoich błędów i w czerwcu 2021 roku zupełnie nowa marka wykonała swój pierwszy lot – z lotniska Keflavik do Londynu.
W ubiegłym roku obserwowaliśmy też start chociażby nowej norweskiej taniej linii Flyr czy amerykańskiej Brezze Airways.
– Ten boom na nowe linie jest w dużej mierze spowodowane niskimi cenami samolotów i pustymi trasami – mówi Stuart Hatcher, dyrektor ds. dochodów w IBA w rozmowie z portalem Aerotime. – Podobnie będzie w 2022 roku, który nadal będzie sprzyjał start-upom – dodał.
W tym – poza nowymi liniami, zobaczymy też wielkie powroty – jak w przypadku brytyjskiej Flybe, która była nazywana „pierwszą ofiarą pandemii”, bo zakończyła działalność w marcu 2022 roku. Już na początku tego roku ma jednak wznowić loty i otworzyć bazę w Birmingham. Dominikańska Flycana objawi się pod szyldem AraJet i może wreszcie stworzyć sieć tanich lotów z Dominikany. Już teraz dysponuje zezwoleniem na wykonywanie 30 tras m.in. do Kolumbii, Meksyku, na Kubę, Arubę czy USA. Mieliśmy też do czynienia z tanią amerykańską linią Avelo Airlines, które jest nowym wcieleniem Casino Express Airlines, później przemianowanej w Xtra Airways.
Co jeszcze nowego zobaczymy na niebie?
Warto jednak trzymać rękę na pulsie, bowiem nowe linie będą wyrastać jak grzyby po deszczu.
Jednym z najciekawszych przykładów jest linia Akasa, za którą stoi miliarder Rakesh Jhunjhunwala – nazywany Warrenem Buffettem Indii. Ultra tania linia z Indii ma zacząć pracę już w połowie tego roku, a zaledwie kilka miesięcy temu złożyła spore zamówienie na Boeingi 737 MAX. Przewoźnik ogłosił bowiem zakup 72 takich maszyn w listopadzie. Wszystkie mają zostać dostarczone w ciągu 4 lat.
Do Indii chce latać również Hans Airways, tyle że będą to loty z Wielkiej Brytanii. Podobnie jak Akasa, tak i ten przewoźnik zapewnia, że będzie oferował loty niskobudżetowe. Twórcy nie ukrywają jednak, że o wiele bardziej niż na turystów, liczą na imigrantów i popyt na regularne tanie połączenia między tymi dwoma krajami.
Tuż przed końcem roku certyfikat przewoźnika otrzymała m.in. linia Norse Atlantic Airways. Ta norweska linia chce wypełnić miejsce, które zostawił po sobie Norwegian, czyli tanie loty pomiędzy USA i Europą. Już teraz wiadomo jednak, że będzie musiał mierzyć się ze sporą konkurencją – chociażby przez wspomnianego już PLAY-a. W przeciwieństwie do niskokosztowych rywali chce pokonywać tę trasę Dreamlinerami.
Na początku 2022 roku wśród przewoźników pojawi się również Bonza – australijska linia lotnicza. Ta jednak zamierza – przynajmniej na początku – operować wyłącznie na trasach krajowych i póki co nie ma ambicji by stać się przewoźnikiem międzynarodowym. W marcu – na podobnej zasadzie loty chce uruchomić Airbahn, który będzie ograniczał się do USA.
A to tylko niektóre przykłady! Co dość oczywiste – większość startujących linii decyduje się na mniejsze, wąskokadłubowe i/lub turbiśmigłowe samoloty. Jednym z najpopularniejszych modeli jest Airbus A320.
Czeka na nich jednak sporo wyzwań. Większość nowych linii celuje w model biznesowy tanich przewoźników. I choć ten zakłada przede wszystkim tanie, ale krótkodystansowe loty, nie brakuje chętnych na uzupełnianie tej luki także na dłuższych dystansach.
– Obecne środowisko niskobudżetowe jest podatnym gruntem dla operatorów nieposiadających dotychczasowego zadłużenia. Mogą stworzyć linię lotniczą z czystym kontem. Jednak koszty operacyjne ostatecznie wzrosną wraz z ożywieniem rynku, a solidne modelowanie biznesowe z efektywnym zapewnianiem płynności będzie miało kluczowe znaczenie – podkreśla raport IBA.