Norwegian likwiduje swoje najbardziej hitowe trasy do USA. Powód? Jest za gorąco
[AKTUALIZACJA: Przepraszam za błędne tłumaczenie dotyczące kwestii rzadkości powietrza w wysokich temperaturach. Błąd został już naprawiony w tekście. Pozdrawiam, autor]
– Taka sytuacja nie zdarzyła nam się nigdzie indziej. W związku z upałami bardzo często musieliśmy opóźniać nasze loty, co spowodowało taką decyzję z naszej strony – tłumaczy Anders Lindstrom, rzecznik prasowy Norwegiana.
I dodaje, że za każdym razem, gdy temperatura przekracza 40 stopni Celsjusza, przewoźnik nie może opuścić lotniska w Las Vegas. W 2016 roku taka sytuacja przydarzyła się Norwegianowi na tej trasie aż 60 razy.
Z czego to wynika? W wyższej temperaturze wypełniony pasażer Dreamliner ma kłopot z oderwaniem się od ziemi na lotnisku w Las Vegas. Tym bardziej, że Norwegian lata na modelach mogących pomieścić aż 292 pasażerów.
Problemem okazało się też to, że… zawieszone połączenia były absolutnymi hitami, a bilety sprzedawały się świetnie. Co za tym idzie, samoloty były wypełnione bagażami i zbyt ciężkie na tak krótką drogę startową.
– Podczas lotów z i do Sztokholmu średnie wypełnienie samolotu wynosiło 92,5 proc., loty z Kopenhagi miały zaś grubo powyżej 80 proc. – przyznaje rzecznik.
Norwegian próbował z tym walczyć, wprowadzając limity wagowe, zmniejszając liczbę pasażerów i ładunków na pokładzie. Ale ponieważ jest to tania linia, taka decyzja zbyt mocno wpływałaby na rentowność połączenia.
W TravelandLeisure.com czytamy, że decyzja Norwegiana trochę dziwi, tym bardziej, że słupek rtęci w termometrach w Las Vegas nie osiąga poziomu 40 stopni przynajmniej do czerwca, a średnie temperatury spadają znacznie poniżej tej średniej już pod koniec września.
Norwegian lata obecnie do Las Vegas ze Sztokholmu, Kopenhagi, Oslo i Londynu-Gatwick. Pasażerowie, którzy kupili bilety na okres po marcu 2017 roku mogą otrzymać zwrot pieniędzy lub przebukować loty do innego miasta.
Norwegian deklaruje, że będzie próbował znaleźć rozwiązanie, by wznowić loty do Las Vegas.
– Mam nadzieję, że będziemy mogli wznowić loty tam już od 2018 roku – przyznaje rzecznik przewoźnika.