Drogi rządzie, chcesz wojować z tanimi liniami? Nasi sąsiedzi tak zrobili i dziś lamentują
O tym, że linie niskokosztowe na potęgę ograniczają swoją ofertę w Niemczech, pisaliśmy kilkanaście dni temu na naszych łamach. Jednak dopiero teraz widzimy, jak mocno wpłynęło to na portfele podróżnych.
– Trudna sytuacja na rynku mocno wpłynęła na duży wzrost cen biletów w segmencie łów-costowym – komentuje odpowiedzialny za stworzenie raportu Peter Berster. Jakie są wyniki?
Eksperci z DLR przeanalizowali średnie ceny lotów z Niemiec oferowane przez Ryanaira, easyJet, Wizz Aira i Eurowings. Efekt? Jesienią kształtowały się one na poziomie od 68 do 119 euro za odcinek. Dla porównania: jesienią 2019 roku za bilet trzeba było zapłacić od 44 do 111 euro. Różnica jest więc bardzo duża, zwłaszcza jeśli chodzi o te najtańsze oferty z Niemiec.
Najtańszą linią w zestawieniu jest Wizz Air ze średnią ceną biletu na poziomie 68 euro, a na kolejnych miejscach znajdują się kolejno easyJet, Ryanair i Eurowings. Nie jest to jednak wielkie pocieszenie, gdyż jak doskonale wiemy, Wizz Air zarabia zdecydowanie największe pieniądze na wszelkiego rodzaju dodatkowych usługach.
Kreta Wschodnia od 2615 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Blanca od 2539 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Hurghada od 2781 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Nie jest to jedyna zmiana. Z raportu DLR wynika więc, że znacząco wzrosły ceny biletów kupowanych na ostatnią chwilę, które obecnie wynoszą średnio ponad 300 euro na krótkich i średnich trasach. Jednocześnie (bez większych zaskoczeń) najbardziej opłaca się w Niemczech rezerwować bilety do 3 miesięcy przed datą wylotu – średnia cena w tanich liniach dla połączeń europejskich kształtuje się na poziomie 61-75 euro.
Co ciekawe, tanie linie lotnicze coraz mocniej ograniczają swoją obecność w Niemczech. Dotyczy to zarówno Ryanaira jak i Wizz Aira, jednak najmocniej „kurczy się” u naszych zachodnich sąsiadów easyJet, którego oferowanie latem tego roku wynosiło zaledwie 30 procent tego, co w 2019 roku.
Dominacja Lufthansy szkodzi rynkowi?
Z czego to wynika? Kilkanaście dni temu pisaliśmy na naszych łamach, że największe niemieckie lotniska mają jedne z najwyższych poziomów opłat lotniskowych w Europie. Do tego bardzo silną pozycję ma tam Lufthansa, co skutecznie odstręcza innych przewoźników. Widać to choćby po decyzjach Ryanaira i Wizz Aira, którzy pojawili się swego czasu na lotnisku we Frankfurcie i bardzo szybko opuszczali ten port. Obaj przewoźnicy mocno ograniczali swoją pozycję w ostatnich latach także na innych lotniskach. Dość powiedzieć, że z raportu wynika, że największą tanią linią lotniczą w Niemczech jest Eurowings, czyli jedna z linii należąca do Lufthansy, która przez wielu nie jest uznawana za klasyczny low-cost. Przewoźnik ten ma 322 trasy w Niemczech, z czego ponad połowa przypada na lotniska w Düsseldorfie i Kolonii. Na drugim miejscu jest Ryanair, który w Niemczech ma 246 tras.
Wyjście tanich linii najlepiej widać na trasach krajowych. Jeszcze w 2010 roku przewoźnicy niskokosztowi wykonywali w sumie ponad 120 połączeń krajowych, a na niektórych trasach nawet mocno ze sobą rywalizowały. Obecnie low-costy latają w Niemczech tylko na 24 trasach.
Przewoźnicy niskokosztowi mają też coraz mniejsze udziały w ogólnym rynku przewozów pasażerskich w Niemczech – według najnowszych danych tanie linie przewożą tyko 28 proc. wszystkich pasażerów w tym kraju. Dla porównania: w Polsce Ryanair i Wizz Air odpowiadają za prawie 60 procent udziału w przewozach na polskich lotniskach.