Nie Włochy, nie Grecja i nie Hiszpania! To najbardziej zatłoczony turystycznie kraj w Europie
Austria, kraj znany z pięknych górskich widoków, wspaniałej muzyki klasycznej i pysznych sznycli, może dodać do swojej listy kolejny, mniej chlubny tytuł: najbardziej zatłoczony kraj na świecie. Tak, wszystko się zgadza. Nie chodzi tu o małe państewka czy malownicze wyspy – to środek Europy, w pełnej krasie, uznany jest za absolutnego lidera pod względem turystycznego tłoku. Na czym polega ten fenomen?
Zakynthos od 1869 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Alanya od 1995 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa Dorada od 2404 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wilno)
Wyobraź sobie, że Austria, mająca około 9 milionów mieszkańców, przyciąga rocznie aż 33 miliony turystów. To prawie czterokrotnie więcej niż liczba obywateli! A może jeszcze bardziej uświadomi cię to, że liczba turystów przypadających na mieszkańca wynosi 3,79. Dla porównania, Hiszpania, która również bije rekordy popularności, ma ten wskaźnik „zaledwie” na poziomie 2,11.
Skąd ta lawina turystów? Przede wszystkim dlatego, że Austria to raj dla narciarzy. Słynne ośrodki zimowe, takie jak Ischgl, St. Anton czy Kitzbühel, przyciągają rzesze miłośników sportów zimowych. Absolutnie zero zdziwienia, bo après-ski to prawdziwa sztuka! Ale to nie wszystko. Latem do Austrii ruszają amatorzy górskich wędrówek, kultury i historii. Wiedeń, Salzburg czy Innsbruck pełne są zabytków, muzeów, a także festiwali muzycznych, które nieustannie zapełniają hotele po brzegi.
Każdy kij ma dwa końce, więc spójrzmy na ten drugi
Coraz więcej miejscowych zaczyna narzekać na to, że Austria zmienia się w wielki plac zabaw dla zagranicznych gości. Zatłoczone ulice, długie kolejki do atrakcji, a także rosnące ceny – to tylko niektóre z wyzwań, z którymi muszą mierzyć się Austriacy. Dla przykładu, mieszkańcy Wiednia skarżą się, że ich miasto stało się niemalże nie do życia, zwłaszcza latem, kiedy tłumy turystów opanowują każdy jego zakątek.
Mimo to, Austria nie zamierza zwalniać tempa, jeśli chodzi o przyciąganie nowych gości. Władze zdają sobie sprawę, że turystyka to kluczowy sektor gospodarki, który generuje ogromne przychody. Z drugiej strony, coraz częściej pojawiają się głosy, że może nadszedł czas na wprowadzenie ograniczeń i regulacji. Bo choć turystyka to złoty interes, to tłok, hałas i zanieczyszczenia zaczynają powoli odbierać Austrii jej sielankowy urok.
Warto tu też dodać, że Austria nie jest jedynym krajem, który zmaga się z problemem turystycznego oblężenia (co nie co mogłaby o tym problemie powiedzieć Wenecja – pisaliśmy o tym nie tak dawno temu). Inne państwa, takie jak Włochy, Hiszpania czy Grecja, starają się radzić sobie z nadmiarem turystów poprzez wprowadzanie limitów i regulacji czy chociażby promowanie mniej popularnych miejsc. Austria natomiast, jak na razie, wydaje się stawiać na otwarte drzwi – zarówno zimą, jak i latem – dla każdego, kto tylko zapragnie ją odwiedzić.
Na koniec warto zadać sobie pytanie. Jak długo Austria będzie w stanie utrzymać równowagę między byciem turystycznym rajem a krajem, w którym chce się po prostu żyć? Tego jeszcze nie wiadomo, ale jedno jest pewne – jeśli wybierasz się do Austrii, przygotuj się na to, że nie będziesz tam sam. Bo jak pokazują liczby, każdy chce chociaż przez chwilę poczuć się jak w alpejskim raju… razem z milionem innych ludzi.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?