Zostaw napiwek stewardesie! Linia lotnicza: to jest mile widziane
Amerykańska linia lotnicza Frontier, jak wiele innych, prowadzi na pokładzie sprzedaż napojów, przekąsek czy perfum. Pasażerowie byli jednak zaskoczeni, gdy odkryli, że płacąc kartą mogą zostawić załodze pokładowej napiwek, a nawet będzie on „mile widziany”.
Jak relacjonuje JT Genter z The Points Guy, podczas jego ostatniego lotu na pokładzie Frontiera, po zamówieniu puszki piwa zobaczył podczas płatności coś nietypowego. Poza kwotą rachunku, na terminalu pojawiła się też możliwość zostawiania napiwku – 15, 20 lub 25 procent.
Nad wspomnianymi przyciskami znalazł się jeszcze napis, który sugeruje, że napiwki są mile widziane. Oczywiście jest to doskonały patent marketingowy, który w miły i delikatny sposób wywiera presję na pasażerach. Bez zmuszania, ale w stylu: „wypadałoby”.
Przedstawiciele linii zapewniają, że nie jest to kolejny sposób na wypełnianie sakiewki pod tytułem „przychody pozalotnicze”, a jedynie drobny gest dla załogi. Dodatkowo rzecznik zaznaczył, że do tej pory wszystkie napiwki, po równym podziale, trafiały do wszystkich członków załogi pokładowej danego lotu. Nie było to więc uznanie dla konkretnej osoby, a dla całego zespołu. Od tego miesiąca ma jednak być inaczej, a napiwki będą trafiać bezpośrednio do pracownika, który je zdobył.
Oczywiście nie ma żadnego przymusu, więc możemy kliknąć na terminalu, że nie chcemy by doliczono nam cokolwiek do płatności. Samo dawanie napiwków w wielu miejscach, gdzie oferowane są usługi, też nie jest niczym dziwnym. Może więc pomysł, który Frontier wcielił bez żadnego rozgłosu okaże się być opcją, którą za chwilę linie wprowadzą powszechnie.
Gdyby była taka możliwość chociażby w Ryanairze czy Wizz Airze – zostawialibyście parę groszy dla załogi?