Najnowsza „czarna lista” przewoźników. W UE tymi liniami nie polecisz
Na liście w porównaniu z ubiegłym rokiem zaszły zmiany. Uchylono zakaz operowania na terenie UE dla przewoźników z Mozambiku i Beninu, doceniając reformy i wprowadzone zmiany, związane z bezpieczeństwem lotniczym. „Czarna lista” powiększyła się za to o przewoźników m.in. z Nigerii, Zimbabwe, Saint Vincent i Grenadyny, a także… Ukrainy.
Jakie jest kryterium, na podstawie którego tworzona jest lista? Podstawą są międzynarodowe standardy bezpieczeństwa, które zostały utworzone przez Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Dodatkowo eksperci ds. bezpieczeństwa krajów członkowskich UE opiniują wszystkie linie lotnicze i ewentualne zmiany – lista musi być również zaakceptowana przez Komisję Europejską.
Większość z linii lotniczych objętych zakazem (łącznie 181 przewoźników z 16 krajów) wydaje się dla przeciętnego podróżnego dosyć egzotyczna. Skreślono je z powodu braku odpowiedniego nadzoru lotniczego w państwach, z których pochodzą, m.in. w Angoli, Kongo, Gwinei Równikowej, Kirgistanie czy Nepalu. Ale na „czarnej liście” jest także ukraińska Air Urga, która operuje na lotach czarterowych m.in. do Macedonii, Turcji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Pytanie: ilu z tych przewoźników faktycznie ma chęć oferować loty do Unii Europejskiej? Niemniej, umieszczenie danej linii lotniczej na liście to sygnał, że sprawy bezpieczeństwa (lub inne kwestie) budzą wątpliwości u ekspertów.
W przeszłości na liście przewoźników, którzy byłi objęci zakazem ewentualnego operowania na terenie Unii Europejskiej figurowały m.in. niskokosztowy Cebu Pacific Air, z którego usług korzysta wielu podróżnych (w tym także naszych rodaków) czy Lion Air, który jest aktualnie drugą co do wielkości linią lotniczą w Azji… i właśnie zamówił 443 nowe samoloty, bijąc rekord świata. Tak, to nie jest błąd: 443 maszyny.
Z pełną wersją listy możecie się zapoznać na stronie Komisji Europejskiej.