Najmniejsze lotnisko w Polsce ma plan wyjścia na prostą. Nowa trasa hitem, w planach kolejne kierunki
Lotnisko w Szymanach ma za sobą wyjątkowo nieudany rok. Zamknięcie dwóch tras przez Wizz Aira (z powodu problemów z silnikami i uziemieniem samolotów) sprawiły, że mazurski port w zeszłym roku obsłużył ledwie 72,5 tysiąca pasażerów i spadł na ostatnie miejsce w Polsce pod względem liczby podróżnych. Ten rok ma być już jednak dla Szyman znacznie lepszy. Jak tego dokonają? O tym w rozmowie z Fly4free.pl opowiada Wiktor Wójcik, prezes lotniska w Szymanach. Zapraszamy!
Alanya od 1965 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Alanya od 1984 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Teneryfa od 2319 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Mariusz Piotrowski: Lotnisko w Szymanach chyba najmocniej ucierpiało ze wszystkich polskich portów na problemach Wizz Aira z silnikami. Jakie są perspektywy ich powrotu? Pytam, bo widzimy, że węgierska linia faktycznie znów zaczęła mocno rosnąć w Polsce, ale raczej na dużych lotniskach…
Wiktor Wójcik: Tak, czytamy o nowych trasach z Wrocławia, nowościach z innych lotnisk i patrzymy na to z pewną zazdrością. Powrót Wizz Aira jest oczywiście kwestią dostępności samolotów, bo jak słyszymy – powrót maszyn po serwisach się przeciąga, opóźniają się też dostawy nowych samolotów. Trudno nam się dziwić, że linie wybierają destynacje, w których mają zbazowane samoloty. Do tego dochodzą inne kwestie, jak choćby w przypadku Dortmundu, gdzie Wizz Air zlikwidował bazę operacyjną, więc obsługiwanie tego połączenia było jeszcze trudniejsza. Mamy jednak deklarację, że Wizz Air wraca do Szyman i zapewne wkrótce to się stanie.
Ale bez daty?
Tak, bo potrzebny jest samolot. Ale nie czekając na to, co się stanie u innego przewoźnika, poszliśmy inną drogą i uruchamiamy Dusseldord-Weeze, który już teraz sprzedaje się bardzo dobrze. Także z uwagi na bliskość Holandii, a bardzo zabiegaliśmy o połączenie do tego kraju. I udało się, bo lotnisko Weeze znajduje się 65 kilometrów od Eindhoven. Mamy dobre rozeznanie, jeśli chodzi busy jeżdżące do Holandii i północnych Niemiec i wierzymy, że pasażera, który jeździ tam, uda się zachęcić do podróżowania samolotem. I widzimy, że to się udało, bo Ryanair zrobił bardzo tanie bilety, więc sprzedaż ruszyła. Niemcy to zresztą u nas pewniak – kierunki do tego kraju zawsze bardzo dobrze się sprzedają.
A jakie są priorytety lotniska, jeśli chodzi o rozwój siatki połączeń?
Przede wszystkim Niemcy i Skandynawia, na przykład Oslo-Torp, które mieliśmy już w naszej siatce. Połączenie było rentowne, latało na wypełnieniu rzędu 78 procent, ale niestety z jakichś względów przewoźnik z niego zrezygnował. Na pewno chcielibyśmy też uruchomić nowe trasy krajowe i rozmawiamy o tym z LOT. Chodzi nam przede wszystkim o Wrocław i Szczecin, bo dla nas to są dość dalekie trasy, ale też wiemy, jak duży mają potencjał. Wiemy, ile osób podróżuje pociągami między Wrocławiem i Szczecinem a Olsztynem i widzimy potencjał nawet na jeden samolot dziennie. Na pewno byłaby to bardzo atrakcyjna oferta, ale tu też wszystko rozbija się o kwestię samolotów. Na pewno dobrym znakiem jest to, że Kraków rozwija się dobrze, a LOT rozważa dodanie trzeciej rotacji tygodniowo w szczycie sezonu letniego na tej trasie.
Faktycznie widać zmianę podejścia LOT, który zapowiadał niedawno, że mocniej skupi się na lotniskach regionalnych?
Tak, choć my już od dawna rozmawiamy z nimi o dodatkowych kierunkach. I jesteśmy dobrej myśli. Uważam, że jesteśmy blisko, jeśli chodzi o trasę z Wrocławia, a Szczecin to połączenie, które jest możliwe w niedalekiej przyszłości.
Jaka jest prognoza ruchu na ten rok?
Zakładamy, że będzie to powyżej 100 tysięcy pasażerów i chcemy to zrealizować. To jest prognoza raczej średnia, bo gdy do naszej siatki wróci na przykład Dortmund, to wyniki będą lepsze, a to kierunek, na którym podróżowało nawet 35 tysięcy pasażerów rocznie. Ale skupiamy się też na innych działaniach, także okołolotniskowych, na których jednak możemy skorzystać. Budujemy wokół lotniska strefę przemysłową, gdzie firmy będą budować zakłady i zatrudniać. To ważny czynnik wzrostu regionu, bo dzisiaj 85 procent młodych ludzi wyjeżdża z Warmii i Mazur i nie wraca, bo nie bardzo mają do czego. Chcemy to zmienić, także poprzez sprowadzanie tu firm zajmujących się MRO, co powinno pozytywnie wpłynąć na zainteresowanie linii lotniskiem.