Pasażerowie wściekli. Mają najmłodszą flotę w Europie, ale oddali ją, a sami latają 30-letnimi rzęchami!
Linie Air Baltic słyną z tego, że mają najmłodszą i chyba najbardziej nowoczesną flotę w Europie. Łotewski przewoźnik ma 36 Airbusów A220, których średnia wieku to zaledwie 2,9 roku. Jednak w ostatnich kilku tygodniach pasażerowie łotewskiej linii skarżą się na to, że bardzo często nie mają okazji lecieć supernowoczesnymi samolotami, tylko wysłużonymi maszynami innych przewoźników. A dzieje się tak, ponieważ łotewska linia zdecydowała się na wyleasingowanie kilkunastu swoich samolotów innym przewoźnikom, m.in. Lufthansie, Eurowings czy linii SAS. I… w momencie zwiększonego popytu sama została bez samolotów. Musiała się więc posiłkować leasingowaniem innych maszyn i to zdecydowanie słabszej jakości. Przewoźnik ściągnął m.in. 30-letniego Boeinga 737-400 od linii Air Horizont, a także również nieco starsze Airbusy A319 od linii Carpatair i Hi Fly Malta.
Kreta Wschodnia od 2811 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Limassol od 2590 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Korfu od 2754 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Głosów krytyki jest na tyle dużo, że decyzję przewoźnika postanowił wytłumaczyć Martin Gauss, prezes Air Baltic.
W rozmowie z agencją informacyjną LETA przyznał, że przewoźnik w wyniku rozmów z łotewskim rządem i Komisją Europejską zdecydował się na dość konserwatywny letni rozkład lotów. W efekcie przewoźnik postanowił wyleasingować część swoich samolotów w formule długoterminowej – nie może więc teraz ich odzyskać. Do tego doszły problemy z częściami zamiennymi do Airbusów A220,w związku z czym łotewska linia musiała uziemić część samolotów. I…wypożyczać starsze modele, dzięki którym możliwe jest utrzymanie siatki połączeń.
– Mamy dwie opcje: anulować loty jak wiele linii w Europie lub szukać wolnych samolotów. A my nie chcemy odwoływać lotów. Podjęliśmy decyzję, by realizować wszystkie połączenia, choć rozumiemy niezadowolenie pasażerów, którzy nie mogą polecieć nowoczesnymi Airbusami Air Baltic, ale innymi samolotami. Ale najważniejszą rzeczą dla nas jest dowiezienie pasażerów na miejsce. Rozumiemy, że sytuacja nie jest idealna, ale alternatywą jest to, że nie polecimy wcale – mówi Gauss.