Najgorsi rodzice w podróży i ich dzieci. Trafić na nich to koszmar
„Latanie z dziećmi to wyraz egoizmu rodzica. Trzeba tego zabronić”. A z drugiej strony: „to naturalne, że dzieci powinny podróżować z rodzicami”. Temat, który często powoduje żywiołowe dyskusje. Czy naprawdę bywa aż tak źle?
PoprzednieObraz 1 z 11Następne
Rodzice z piekła rodem?
Inspiracja do powstania tego artykułu nadarzyła się wczoraj. Wieczorny lot ze szkockiego Aberdeen do Warszawy. Samolot wypełniony w 80 proc. Sporo rodzin z dziećmi w różnym wieku. Normalka. Ale to, co zrobiła pewna mama, dwa rzędy przed nami – do normalnych nie należało. Podróżowała z córeczką, której wiek określiłbym na kilkanaście miesięcy. Dziecko krzyczało przez większą część drogi, w pewnym momencie dał się odczuć charakterystyczny zapach. Co zrobiła owa mama?
Otóż rozłożyła bluzę w przejściu między fotelami (tarasując drogę do toalet), zmieniła pieluchę swojemu dziecku, po czym zwinęła ją w rulonik i... bez żadnego woreczka wsadziła w kieszeń fotela rząd wcześniej. Po zwróceniu jej uwagi po angielsku, odpowiedziała czystą polszczyzną słowo uznawane za obraźliwe – i dopiero gdy inni pasażerowie także zaczęli zwracać na to uwagę, pomaszerowała ze skwaszoną miną do toalety, aby wyrzucić pampersa. Dziecko zostawiła same na fotelu.
Moja córka zapytała się mnie: „– Tato, a ten dzidziuś przed nami nie spadnie?”. Tak, podróżuję często z dziećmi, tak też było podczas tego lotu. I nigdy nie pomyślałbym, że można TAK postąpić. Nie chciałem robić zdjęcia, więc musi wam wystarczyć poglądowe...
Fot. passengershaming.com
Inspiracja do powstania tego artykułu nadarzyła się wczoraj. Wieczorny lot ze szkockiego Aberdeen do Warszawy. Samolot wypełniony w 80 proc. Sporo rodzin z dziećmi w różnym wieku. Normalka. Ale to, co zrobiła pewna mama, dwa rzędy przed nami – do normalnych nie należało. Podróżowała z córeczką, której wiek określiłbym na kilkanaście miesięcy. Dziecko krzyczało przez większą część drogi, w pewnym momencie dał się odczuć charakterystyczny zapach. Co zrobiła owa mama?
Otóż rozłożyła bluzę w przejściu między fotelami (tarasując drogę do toalet), zmieniła pieluchę swojemu dziecku, po czym zwinęła ją w rulonik i... bez żadnego woreczka wsadziła w kieszeń fotela rząd wcześniej. Po zwróceniu jej uwagi po angielsku, odpowiedziała czystą polszczyzną słowo uznawane za obraźliwe – i dopiero gdy inni pasażerowie także zaczęli zwracać na to uwagę, pomaszerowała ze skwaszoną miną do toalety, aby wyrzucić pampersa. Dziecko zostawiła same na fotelu.
Moja córka zapytała się mnie: „– Tato, a ten dzidziuś przed nami nie spadnie?”. Tak, podróżuję często z dziećmi, tak też było podczas tego lotu. I nigdy nie pomyślałbym, że można TAK postąpić. Nie chciałem robić zdjęcia, więc musi wam wystarczyć poglądowe...
Fot. passengershaming.com
PoprzednieObraz 1 z 11Następne
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
ja jestem za tym, że ZAKAZAĆ latania z dziećmi. tak samo jak zabronione jest picie alkoholu niezakupionego na pokładzie. Pijany pasażer jest lepszy niż drące się dziecko!
No tak! Młody gniewny! Ciekawe kto Ci poda szklanke wody na stare lata! (sorry za brak pl znaków)
Leciałam ostatnio 6 godzin z kilkoma niemowlakami. Płakały czasem jednocześnie. Nie było to przyjemne, jednak nie wyobrażam sobie zakazu lotu dzieci. Ale zakaz lotu dla id....ów, jak najbardziej. Jak widać i tu takich nie brakuje
A dziecko spłodzone na pokładzie będzie można wziąć! ;)
P.S. Też jestem za zakazem, ewentualnie wydzieleniem dla nich specjalnej, dźwiękoszczelnej strefy.
Ja latam z dziećmi ale nie wyobrażam sobie żeby tak się zachowywały. Śmieci, krzyki? Co to znaczy? Mają szanować innych i zachowywać się jak ludzie.
Jestem przekonana, że pozytywne opinie na temat lotów z dziećmi wyrażają wyłącznie rodzice tych dzieci. Nikt o zdrowych zmysłach (czytaj bez dzieci lub z dziećmi dorosłymi) nie napisze, że krzyk lub smród małego dziecka mu nie przeszkadza! Jestem jak najbardziej za strefami bez dzieci zwłaszcza podczas długich rejsów. Przy okazji, w jakim celu rodzice zabierają dzieci w dalekie/egzotyczne podróże? Przecież i tak siedzą z nimi w hotelu!
Uważam, że to dyskryminacja. Jak człowiek coś szumi na samolocie to jest afera, ale jak dziecko płacze i uprzykrza wszystkim naokoło to jest OK. To jest wina rodziców
Każdy kiedyś był dzieckiem, a poza tym nawiązując do argumentu, że dzieci podobno dużo śmiecą. Guzik prawda to chamscy dorośli wywalają śmieci gdzie popadnie
Zakaz latania z dziećmi? Ja bym wolała zakaz wstępu dla zachlanych i zapoconych Sebów i Karyn.
No tak, słynna szklanka wody na starość jest argumentem na wszystko....
Ale nie zgadzam się z twierdzeniem, żeby zakazać lotów z dziećmi.
A czy dziecko musi oznaczać, że mam rezygnować ze swoich marzeń, dotychczasowego życia i mam zamknąć się w domu? Typowy obraz zdesperowanej matki Polski, Ja nie zmieniam wszystkiego, bo pojawiło się dziecko, to jego wprowadzam do swojego życia i pokazuję mu świat i dalej prowadzę życie, jakie miałam wcześniej, czasem może na wolniejszych obrotach. A co do hoteli - to ostatnio porównywałam swoje wakacje na Bali z 1,5 rocznym dzieckiem z wakacjami znajomego bez dzieci w tym samym miejscu. My całą rodziną co dwa dni przemieszczaliśmy się po całej wyspie, a oni co drugi dzień umieszczali zdjęcia z tego samego hotelu z różnym ujęciem basenu. No cóż, nie ma tu reguły jak widać
Leciałam z rodziną z trójką dzieci do Indonezji (oni łączyli trip z Tajlandią i nie był to ich pierwszy wojaż tego typu) - na początku lotu byliśmy przerażeni, ale dzieciaki zachowywały się jak aniołki (wiek 5, 3 i 2). Można, niestety większość rodziców to debile, choć nie więksi niż wypowiadające się tutaj ograniczone pipki od pytań w stylu "po co dzieci latają daleko, żeby siedziec w hotelu" - choć zapewne wielu Januszów tak robi, trzeba być smutnym dupkiem bez wyobraźni, żeby nie wiedzieć co oznacza odkrywanie świata w dziecięcym wydaniu. Niemniej - jako rodzic - jestem jak najbardziej za strefami z dziećmi. Sama czułabym się bardzo skrępowana, gdyby moje dziecko darło paszczę w samolocie - choć z natury jest grzeczna, w takich warunkach NIGDY nic nie wiadomo.
Lecieliśmy z naszą 6miesięczną córką samolotem i nie było większych kłopotów. Uważam, że grunt to bardzo dokładne przygotowanie się na dosłownie każdą ewentualność, a przede wszystkim "dostrojenie" dziecka do lotu, szczególnie tak małego. Już dwa tygodnie wcześniej zaczęliśmy dawać jej posiłek w okolicach godziny naszego wylotu, organizm się przyzwyczaił, że dostanie jeść o danej porze i podczas startu jadła zamiast płakać. A zaraz potem zasnęła i obudziła się dopiero po wylądowaniu samolotu (lot króciutki Kraków-Bolonia ok.1h). Przez cały urlop postępowaliśmy podobnie i w drodze powrotnej też zjadła i zasnęła.
Jestem przeciwna zakazaniu lotów z dzieckiem. Raczej polecam rodzicom kierować się zdrowym rozsądkiem - dziecko lepiej zniesie lot 1-2 godzinny niż 6-7 godzinny, a i my jakoś je zajmiemy na krótką metę, żeby nie zrobiło innym i nam sieczki z mózgu. Serio można fajnie spędzić wakacje w zasięgu 2h lotu od Polski i nie trzeba kilkulatka wlec "na drugi koniec świata". Na to przyjdzie czas, a nasze dziecko z dalekiej podróży więcej zrozumie i wyniesie kiedy będzie trochę starsze, a i my więcej skorzystamy.
Co do kultury... nie rób drugiemu co Tobie nie miłe! Nie chcę chodzić po resztkach jedzenia, papierkach czy potykać się na pustych butelkach to ich nie rzucam i uczę tego swoje dziecko. Całkiem inna sprawa to szacunek do pracy personelu, który to potem musi sprzątać. Trzeba sobie i swojemu dziecku uświadomić, że to pracownicy, a nie niewolnicy. uff...
Wypraszam sobie.
Nierozumiem, dlaczego egzotyczne podróże są dla Ciebie równoznaczne z wynajęciem hotelu? To innych możliwości niema? Co z namiotem, cs, schroniskiem? Co ma hotel do dzieci? Nieogarniam Twojego myślenia....
24 lata temu lecieliśmy z córcią do Polski, był to jej pierwszy lot i płakała przy starcie bo bolały ją uszy, wystarczyło dać cukierek i problem minął . Moje córcię leciały same (4 , 11 lat) i były bardzo grzeczne. Leciałam do Nowego Jorku z małżeństwem z małym dzieckiem (3 fotele 4 osoby) , dziecko trochę się kręciło ale 9 godzin to i ja nie wysiedzę na miejscu. Przewijali malucha w WC , dawali lizaki co łagodziło problem ciśnienia w uszach. Kiedy indziej podczas lotu do NY 6 letnia dziewczynka uprzykrzała życie pasażerom biznes klasy i nam również. Matka niby jej zwracała uwagę ale była szczęśliwa, ze inni zajmują się jej dzieckiem . Tak naprawdę to nie dzieci są problemem w podróży tylko ich nieodpowiedzialni, źle wychowani rodzice, którzy nie szanują innych i uważają ze wszyscy musza zajmować się ich "pociechami".
Ano właśnie jeśli nie będziemy ciągać dziecka na 12 godziny lot,to 1,5-2 godzinny jakoś zniesie.Od 5 lat ,latam z dzieciakami na max 2,5 h w jedną stronę kierunków wakacyjnych jest sporo.Niestety ostatnio dali mi w kość współpasażerowie....nocny lot ,dzieciaki posnęły 2 i 4 lata.Częściowo śpią na mnie,cześciowo na żonie.Pan z rzędu przede mną jakieś 130kg wagi postanowił sobie rozłożyć z żoną fotele.Miejsca jak na lekarstwo,żona nie może rozłożyć swojego ,wołamy panią z obsługi -niestety oparcie jest zepsute nie otwiera się.Nic myślę,sobie rozłożę swój ,jakoś wezmę dzieciaki i będą spały u mnie.Postanowiłem kurtuazyjnie spytać panią siedząca za mną(na oko 150-160)czy rozłożenie fotela jej nie będzie przeszkadzać.Nie można ,pan zgniecie mi nogi etc....dostałem odpowiedź.Nie chce ,popadać w skrajność ale uwielbiam podróżować z naszymi rodakami,90% nie widzi nic poza krańcem swojego własnego nosa.A lecąc czarterem mamy praktycznie gwarantowane ,że trafimy na duże ilości Karyn i Sebixów.
Dziwią mnie rodzice ciągnący swoje 6 miesięczne, czy nawet roczne dziecko np, na Bali, czy do Kenii.Długi męczący lot, tłok na lotniskach, kolejki do odprawy, problemy z higieną.Po co? Żeby sobie udowodnić co? Trenowanie systemu odpornościowego dziecka w takich warunkach jest jednak pewną nieodpowiedzialnością i egoizmem,...Zmiana klimatu, wody, flory bakteryjnej,,,i całe mnóstwo rzeczy,które należy wziąć pod uwagę.Macierzyństwo oznacza jednak pewne wyrzeczenia czy tego chcemy czy nie. Powstrzymanie się od dalekich wyjazdów nie jest wielkim męczeństwem. Wleczenie malucha na koniec świata dla paru fotek, pod pretekstem poznawania świata jest żałosne..
W kwestii sprostowania pani z rzędu za mną miała 150-160cm wzrostu a kg wagi.
Dostalas 500 miesięcznie to powinno ci starczyc, nie uprzykrzaj życia reszcie
Leciała z 7 miesięcznym dzieckiem. Lot ok 6 h. Na starcie i ladawaniu dziecko dostało pierś. Mieliśmy też kaszkę na drogę . Zmiana pieluch w WC , niewygodnie ale to tylko jeden lot. Dziecko było idealne. Zebrało same pochwały od pasażerów. Ale był chłopczyk który cały lot płakał choć rodzice robili co mogli.
Mądry rodzic potrafi wychować dziecko tak aby się potrafiło zachować wszędzie.Ja latam z mężem często latają dzieci ,ale nie trafiłam na takich idiotów jak na zdjęciach.Moim zdaniem nie powinno być takich zakazów,ale jak jest taka sytuacja jak na zdjęciach pampersy i porozrzucane śmieci to powinno się karać rodziców .
NIE WYOBRAŻAM SOBIE żeby moje dziecko nie latalo z nami... podróżuje od 6 miesiąca życia. I nie zgodzę się ze zdaniem- po co na egzotyczne wycieczki zabierać dziecko??? Moja córka zwiedziła "pół świata " . Była na prawdziwym safarii , pływa łodzią...snurkuje...zwiedza na równi z Nami - dorosłymi. I loty - 6godzin plus 6 godzin - ponieważ zazwyczaj mamy przesiadki... pokonuje z uśmiechem na twarzy- bo wie że i tym razem zobaczy innych ludzi,kulturę- to ją fascynuje...
Trzy dni temu wróciliśmy- Tajlandia tym razem. A moja córcia juz pyta- mamo kiedy tam wrócimy? Jeszcze sporo można tam zobaczyć- ja bym chciala jeszcze wodospady i Bankok ,i wiesz to jedzienie bo już za nim tęsknię....
DZIECI KSZTAŁTUJĄ RODZICE. Na co rodzic pozwala , takim będzie dziecko...pamiętajcie o tym.
Pozdrawiam serdecznie.
M.
Mi dzieci nie przeszkadzaja jak placza itp to naturalne. Za to przeszkadzaja mi glupi rodzice. Na moim ostatnim nocnym locie kilka rzedow musialo wysluchiwac jakiejs wyjatkowo glupiej bajki na caly glos bo nie rodzice najwidocznej nie slyszeli nigdy o sluchawkach.
A w jakim celu EGOISTYCZNI rodzicie taszczą dzieci, narażają na choroby i na stres związany z podróżą? Może, skoro marzeniem jest podróżowanie warto się zastanowić, po co mieć dzieci? Może warto się zabezpieczać i ich nie mieć? Bo EGOISTYCZNE spełnianie marzeń kosztem dzieci jest kretynizmem w czystej postaci.
Blabla Blabla. Tyle na ten temat.corka ma dwa lata,zw8edxila 3 kontynenty.to demonicxne "12 godzin" w samolocie zaliczyła 6 razy i nigdy nie było awantury. Rozumiem-są dzieci i dzieci.my mamy szczęście (albo może to jednak nasze podejscie) i córcia znosi loty super.ja jestem zmęczona bo wymyślam tysiąc zabaw co tak naprawdę jest dla mnie przyjemnością. A podróże dalekie są super i tyle. Dla dorosłych jak i dla dzieci.nie chcecie-nie latajcie,ale dajcie spokój innym.albo zakazujmy lotów osoba spoconym-bo te najbardziej mi przeszkadzaja
A w jakim celu EGOISTYCZNI rodzicie taszczą dzieci, narażają na choroby i na stres związany z podróżą? Może, skoro marzeniem jest podróżowanie warto się zastanowić, po co mieć dzieci? Może warto się zabezpieczać i ich nie mieć? Bo EGOISTYCZNE spełnianie marzeń kosztem dzieci jest kretynizmem w czystej postaci.
Moje 2 letnie dziecko spędziło 1/5 życia poza Polską i domem, jest szczepione i nigdy nam na wycieczkach nie chorowało (swoją drogą jest zawsze zdrowe, raz tylko było zapalenie oskrzeli w domu).
I gdy widzę, jak na jesieni zamiast siedzieć w deszczowej Polsce ono bawi się w cieplutkim morzu, buduje zamki z piasku, spędza całe dnie na podwórku, dotelnia się, je świeże owoce i warzywa mało dostępne w Polsce o tej porze - to gdzie jest problem? Dziecko jest przecież szczęśliwe, zdrowe, ma odpowiednią porcję witamin i słońca, może spożytkować swoją energię na zewnątrz, bawi się z innymi dziećmi i ma obok siebie szczęśliwych rodziców.
A może lepsze jest posadzenie go przez TV w zimowy wieczór z miską ciastek?
To nie dla nas, właśnie pakujemy się na kolejny urlop do słonecznej Portugalii :)
PS. Drugi dzidziuś jest w drodze :)
Współczuję Twoim dzieciom.
Marzy mi się, żeby stworzono w samolotach strefy bez dzieci.
Otóż wyobraź sobie, że niektórzy rodzice wykupują tylko bilet lotniczy i podróżują z dzieckiem po całym kraju, nie tylko po hotelowej plaży! I to lokalnym transportem, i jedzą lokalne jedzenie. Szok, co? Mój syn miał 7 lat, gdy pierwszy raz leciał samolotem i do od razu na Sri Lankę. Cały lot oglądał bajki, trochę spał. Za rok był lot z długą przesiadką do Malezji. Zimą na Zanzibar. I żadnych kłopotów z sąsiadami w samolocie, a jest wulkanem energii. Strefa dla dzieci, to byłby super pomysł dla młodszych dzieci. Ja za to nie cierpię śmierdzących ludzi i dla nich zrobiłabym strefę. Leciał taki Janusz na Sri Lankę. Śmierdział niepranym potem w dwie strony lotu. Siedzenie za nim to była prawdziwa męka. Wolałabym płaczące dzieci, bo zatkałabym uszy i po kłopocie.
Ja polecam gumę do rzucia, nie dochodzi do mamci to guma we włosach dojdzie bo ja też byłem bezstresowo wychowywany :)
Trzeba było bez pytania rozłożyć (zerknąć tylko, czy nie ma rozłożonego laptopa albo napoju na stoliku i najwyżej ostrzec, że rozkładasz fotel). Jakoś ludzie przed Tobą się nie krępowali. Ja tam nigdy nie pytam, czy mogę, tylko właśnie patrzę, czy rozłożenie nie spowoduje szkód - i ostrzegam. Jak się nie podoba to osobie za mną, niech lata samolotami, gdzie siedzenia się nie rozkładają.
Trzeba być ograniczonym by pisać takie rzeczy. Podróżowałem sporo i nigdy nie przeszkadzały mi obce dzieci. Zwykle największy syf zostawiają dorośli (zwykle w biznesie). Byłem z swoim dzieckiem na 2 dalekich wypadach, gdy miało 1,5r w Japonia i gdy miało 2,5r w RPA. Nie miałem żadnych problemów. Wpływ podróży na dziecko jest kolosalny, dziecko się cieszy i chłodnie inny klimat, kulturę, jedzenie z 10x większą radością niż dorośli.
Dla Polaków ciągle to szok. Na szczęście w cywilizowanych krajach podróż z dzieckiem nie jest niczym niezwykłym, jest codziennością.
Ma dwa lata i zwiedziła trzy kontynenty? Śmiechłam. Guzik z tego zwiedzania zapamiętała, więc raczej była taszczona z egoistycznymi rodzicami, a nie zwiedzała.
uważam że nie jest możliwe (niestety) zakazanie latania z dziećmi ale każda linia lotnicza powinna mieć wyznaczone i odgrodzone miejsca gdzie dzieci nie są wpuszczane. Niestety ale po kilkugodzinnym locie z takimi atrakcjami chce się wyskoczyć z samolotu lub przesiąść do luku bagażowego. W związku z tym że każdy z nas płaci tyle samo za bilet to każdy może oczekiwać że dziecko będzie mogło lecieć spokojnie ale inni pasażerowie też muszą się czuć komfortowo. Dobrym rozwiązaniem są strefy bez dzieci ale powinny one stanowić większość samolotu. Dopłata niech będzie w strefie dla dzieci np z dodatkowymi pieluchami/bajkami/smoczkami itp i na tyle samolotu blisko toalet.
Latałam tylko kilka razy na pokładach jakoś pozbawionych dzieci. Najspokojniejsze i miłe loty to były. Ahhh... ?✈️??
a czy ja mam rezygnować że swoich marzeń i uwielbianych przeze mnie lotów samolotem bo taka właśnie pani czy pan z artykułu nie umie zapanować nad swoim "bachorem" !!!!! Dla mnie podróż z dziećmi jest bardzo niekomfortowa. Nagminnie darcie mordy, kopanie po fotelach, trzaskanie zaslonkami z okien, nie da się zdrzemnąć , nie da się zrelaksować. Nie widzę pozytywów takich podróży!!!
To może jako osoba niedojrzała i niedostosowana społecznie.. nie podróżuj.
Mój właśnie skończył 3 lata i też zna 3 kontynenty. Był w 8 krajach, za kilka tygodni zaczyna 9ty. Ostatni rok pamięta dobrze i często wspomina.
Nie wiem czy widziałaś kiedyś (z bliska) dziecko. Ono z czasem wiele faktów zapomina, ale wszystko co się dookoła niego dzieje wpływa na rozwój dziecka i procentuje NATYCHMIAST szybszym rozwojem. Dziecko uczy się świata i dobrze mu tej nauki nie ograniczać. Nie ma nic gorszego dla dziecka niż siedzenie w domu.
Nigdzie nie widziałem weselszych dzieci niż w czasie podróży. Jak zobaczysz kiedyś dziecko, które w trakcie zimy nagle wyjdzie lekko ubrane na zielony trawnik na ciepłe słońce... to zrozumiesz.
Bekowe to trochę co piszesz, opowiedz mi co pamiętasz jak miałaś 3 latka :) tylko nie jakieś z pupy ogólniki ?:)
Podróżuję z dziećmi i bez dzieci:
1 podróż samolotem z starszą córką (niecałe 2 lata więc bez miejsca siedzącego) córka z tych grzecznych, ja przygotowana (zabawki/lizaki/kocyk itd) córka trochę zakwękała na tarcie resztę lotu przespała obudziła się na lądowanie; na oko 4letni chłopiec całą podróż się darł mimo prób uspakajania przez rodziców - miło podróżować koło nich nie było to fakt, ale nikt nie przewidzi np. przy pierwszym locie dziecka jak się zachowa (lot na Rodos więc około 2h); lot powrotny podobnie - dziecko nikomu nie przeszkadzało
podróż na Kanary (5h) podróż z dwójką dzieci - 4,5l i prawie 2l - młodsza typowy "wrzaskun" oprócz standardowego przygotowania (jej pierwszy lot) miałam w razie meeega histerii zasugerowaną przez pediatrę Hydroxyzynę w syropie na szczęście bez konieczności stosowania - troszkę pobuczała na starcie ale lizaki itd dały radę, sporo przespała, komfort wspolpasazerow zapewniony przy naszym wiekszym wysilku bo to jednak ponad 5h; następne loty bezproblemowe teraz przymierzamy się do "dalszych" kierunków
latamy też weekendowo bez dzieci żeby trochę "odpocząć" dzieci na pokładzie często płaczą przy starcie/lądowaniu ale nam komfortowo też nie jest jak zatyka uszy itd nie przesadzajmy! co innego kopanie w siedzenia, śmiecenie itp i brak reakcji rodziców na to
leciałam raz z Paryża jeszcze jako panienka i trafiłam na strajk kontroli lotów, siedzieliśmy w samolocie stojącym na płycie lotniska kilka godzin czekając na zgodę na lot a za mną dzieciaki 8-10lat ciągle kopiące mi w fotel - stewardessa widząc to podeszła i zaproponowała mi miejsce w innym rzędzie - można? Samolot to transport publiczny więc niestety zawsze się może zdarzyć niepożądany współpasażer (ostatnio Pan wlewający sobie do herbatki piersióweczkę a później wykrzykujący niewybredne komentarze na cały samolot - mniej mi przeszkadzały popłakujące dzieci zwłaszcza że nie moje;)
Na bank Twoje kilkuletnie dziecko powiedziało ci ze chce poznac kulture innych krajow skoro jeszcze do konca nie zna kultury swojego kraju. Na bank twoje kilkuletnie dziecko rozroznia Bangkok (nie Bankok) skoro nawet ty nie do konca wiesz jak to miasto sie nazywa. Na bank twoje kilkuletnie dziecko rozrozni wodospad w Tajlandii od wodospadu w Zakopanem - poza tym że bedzie inne otoczenie.Na bank to kilkuletnie dziecko zapamiętało safari w Kenii i na bank to kilkuletnie dziecko snurkuje. Nie osłabiaj tu nikogo takimi tekstami...
A czy przez twoje dziecko ja mam rezygnować ze swoich marzeń i z tak uwielbianej przeze mnie podróży samolotem? Dlaczego twoje czy kazde inne dziecko ma zatruwać mi podóż? dlaczego ma mi kopać w fotel, dlaczego ma drzeć morde? Ja się tak nie zachowuje więc tego samego oczekuje od innych wspolpasazerów. Jezeli twoje dziecko bedzie grzecznie siedzialo i nie uprzykrzalo podrozy innych niech leci, jezeli w jakikolwiek sposob ma zaklócac moj spokoj, pojedź z nim samochodem nad morze.
Szklanke poda mi dziecko z którym podróżuje nad Bałtyk. Dwulatka i tak nic nie zrozumie i nie zapamięta x takiej podróży.
No raczej. Dziecko zmienia styl życia rodziców. Musisz myśleć już nie tylko o sobie ale i o dziecku i szacowaniu otoczenia. Podróż samolotem daleko meczu wszystkich. Ciebie. Sąsiadów. I dziecko. Bobas i tak nic nie zapamięta z takiej podróży. Zero wartości dodanej poza ślepa wiara matki że rozwija swoje dziecko
